Anna Dziewit-Meller - Góra Tajget

Biorąc książkę z półki w bibliotece nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Książkę znałam już wcześniej, piękna okładka przyciąga oczy, ale już tak mam, że nie zagłębiam się zbytnio w jej opis. Zapraszam na recenzję.
Historia kilku osób ze sobą związanych. Sebastian, młody farmaceuta ze Śląska zostaje ojcem. Od tej pory cały czas myśli, że coś się stanie jej córce, albo żonie. O tym ile jest niebezpieczeństw na świecie. Wyobraża sobie wypadki samochodowe, choroby, porwania i morderstwa. Od swojego dawnego nauczyciela dowiaduje się o mordzie na 200 dzieciach w szpitalu psychiatrycznym w czasie wojny. Po tym momencie zaczyna dostrzegać rzeczy o których się nie spodziewał...

Będzie to trochę inna recenzja, składająca się z cytatów. Chcę, żebyście sami po nich doszli do wniosków. Czy wszystko jest takie jak się do końca wydaje?

Sebastian
Udaje się na górę Żar, gdzie jak niektórzy twierdzą nie działa grawitacja.
"(...) że tam jest dziwna energia. Odwrotna. (...) Ledwie trzydzieści kilometrów stąd zmieniano skutecznie stany skupienia. Ze stałych w gazowe. Z krwi i kości w popiół i pył."
"Piękna okolica podoba się przecież wszystkim, i farmaceutom ze Śląska, i esesmanom z Auschwitz. przecież to też tylko ludzie. Też po robocie chcą mieć fajrant, pojechać gdzieś pooddychać świeżym powietrzem, w którym być może nieco mniej popiołu."

Gertruda - lekarka w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zabijano dzieci. Na procesie uniewinniono ją.
O jej dzieciństwie:
"Dzieci trzeba ćwiczyć! Dzieci trzeba prostować! Dzieci mają być jak struna! Należy je uciszać za pomocą bicia. Bić tak długo, aż pojmą."
"(...) dziecku od zarania samego trzeba było wpajać, że jest ostatnie w kolejności dziobania."
"Ojciec i matka wpajali nam największy szacunek do dorosłych, a zwłaszcza do ludzi starych, niezależnie od tego, kim byli. Nauczono mnie, że moim największym obowiązkiem jest pomagać każdemu w razie potrzeby oraz że mam spełniać bezzwłocznie wszelkie życzenia i polecenia (...). Jeśli wydano ci rozkaz - wykonaj go! Być posłusznym lub umrzeć!"
"Moja siostra Elza garbiła się, a ja miałam koślawe kolana. Ojciec zakupił więc stosowne uprzęże, w które nas zakuwano (...). Na moich chudych nogach zapinano klamry, które ściągały krzywe łydki do środka, a między kolana wsadzano mi kamień (...). Elzie nakładano na głowę i barki rodzaj chomąta i stała tak, podczepiona pod sufit."
"Kiedy siedziałyśmy przy stole, na głowy zakładano nam skórzane opaski, które przymocowane z tyłu do krzeseł ciągnęły nas w odpowiednią stronę, tak by kręgosłupy nie garbiły się."
Podczas przesiedlenia wszyscy Niemcy byli zdani na łaskę zwycięzców. Panowała bieda, głód i śmierć.

Zefka - ciotka Karoliny (żony Sebastiana). Była na robotach w Niemczech gdzie rodzina do której trafiła traktowała ją jak córkę. Musiała jednak wracać na Śląsk do którego zbliżała się Armia Czerwona.
"Kto patrzy na wschód, czuje strach. Mówią ludzie, że jeszcze zatęskni ta ziemia za gestapo i SS jak przyjdzie ruski kacap. Polaków nie oszczędzają, swoich nie żałują, to co zrobią jak na Śląsk przyjdą?"
"Córko, żono, matko, jest dla nas tylko jedno wyjście - samym zadać sobie śmierć. Ze swojej łagodnej ręki. Nim przyjdzie nam patrzeć na to, jak piekło nas wszystkich pochłonie."
"Frau komm - rozlega się głos w pokoju gdy wpadają do środka żołnierze. Ale żadna frau nie pójdzie z nim ani z nikim. Wszystkie frau wiszą na sznurkach, leżą z podciętymi żyłami, pływają jak dmuchane zabawki pod lodem na jeziorze."
"Józef Stalin pyka z fajki i powiada: i cóż jest odrażającego w tym, że po tych okropnościach człowiek zabawi się z kobietą? Trzeba zrozumieć, że Armia Czerwona nie jest idealna. Ważne, że bije się z Niemcami - i bije się dobrze, a reszta nic nie znaczy."

Ryszard - jego matka umawia się z Niemcem, a on i inne jej dzieci są im niewygodni. Trafia do szpitala dla umysłowo chorych dzieci, tam gdzie pracowała Gertruda.
Dzieci umierały nie tylko przez podawane im leki, eksperymenty, czy badania, ale też od chorób takich jak zapalenie płuc. Zabierali z domu dzieci, a po kilku tygodniach mówili rodzicom, że ich dzieci nie żyją - co było nieprawdą.

Adik - ulubieniec matki, wszyscy musieli mu na wszystko pozwalać. Wpadł do zamarzniętej rzeki, ratuje go Johann Kuchberger, czego potem żałuje - uratował Adolfa Hitlera.

"Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało okólnik, w którym zarządzono, aby akuszerka, która pomagała przy narodzinach dziecka składała meldunek w urzędzie zdrowia, jeśli zachodzi podejrzenie, że dziecko jest dotknięte następującymi ciężkimi wrodzonymi wadami: idiotyzm oraz mongolizm, ślepota, głuchota, małogłowie, wodogłowie, ułomności wszelkiego rodzaju, zwłaszcza brak całych kończyn, ciężkie deformacje głowy u rozszczepienie kręgosłupa, porażenia."
"60 000 reichsmarek kosztuje społeczeństwo przez całe swoje życie ten chory na chorobę dziedziczną."

Tytułowa "Góra Tajget" to masyw górski w Sparcie. W starożytności zrzucano z niego chore noworodki oraz osoby z różnymi ułomnościami.

Jeżeli ktoś się interesuje historią wie, że historia Śląska w czasach wojennych jest dość specyficzna. Wielu z nich trafiło do armii niemieckiej, przez co ZSRR traktowało ich jak Niemców, dlatego spadły na nich większe prześladowania.

W tej książce nie chodzi o samą historię, tylko o emocje jakie wywołuje u czytelnika. Może źle się wyraziłam, historia jest tu bardzo ważna. "Góra Tajget" jest bardziej poruszająca od "Złodziejki książek". Jest to dość ciężka lektura. Sama dość długo ją czytałam, bo musiałam sobie robić przerwy. Na poukładanie w głowie całej historii i na odpoczęcie od tych wszystkich emocji. Książka aż ocieka śmiercią, cierpieniem i pierwotnym lękiem. Chociaż jest to fikcja, to jest wzorowana na podstawie historii szpitala dla chorych psychicznie w Lublińcu.
"Górę Tajget" bardzo polecam.

Moja ocena: 9/10

Udostępnij ten post

8 komentarzy :

  1. Przeczytałam recenzję z zainteresowaniem i to narastającym. Poszukam książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce wcześniej, ale wydaje mi się być bardzo interesująca. Sama od dłuższego czasu planuję przeczytać "Złodziejkę książek", a skoro ta jest jeszcze bardziej od niej poruszająca, pewnie i na nią przyjdzie pora - uwielbiam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest ona bardzo popularna oraz mało osób ją docenia, czego naprawdę nie rozumiem..

      Usuń
  3. Czasu mi nie wystarczy na te wszystkie książki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proponuję zacząć czytać od razu ;)

      Usuń