Jørn Lier Horst - Nocny człowiek (recenzja przedpremierowa)

Kolejny tom serii o komisarzu Williamie Wistingu. W środku miasta zostaje znaleziona wbita na pal głowa dziewczynki. Policjanci mają trudne zadanie, muszą ustalić jak mogło dojść do tak okrutnego morderstwa, kim jest zamordowana oraz gdzie jest reszta jej ciała. Zamieszana jest w nie dosyć prężnie działająca grupa.. Czy sprawa tajemniczej walizki ma może z tym związek?

Czytaliście już kiedyś serię Horsta? Jeżeli nie to bardzo Was zachęcam. Powiedziałabym, że jest to kryminał obyczajowy. Nie jest to typowy kryminał gdzie sprawy prywatne policjantów mieszają się ze służbowymi. Czytamy o ich romansach, sprawach domowych i tym podobnych. Znamy oczywiście sytuację rodzinną Wistinga, ale nie wpływa ona w większym stopniu na prowadzone przez niego śledztwo. Może powinnam powiedzieć, że do tego tomu nie wpływała, bo ta część jest inna niż poprzednie, ale o tym za chwilę.

Prowadzone śledztwo jest ciekawe, ale o ile w poprzednich tomach zbrodnie były bardzo realne, czasami takie normalne o jakich czytamy w gazetach, o tyle w tym tomie jest trochę przekombinowane. Może i realne, ale nadające się do książki lub serialu kryminalnego. Co jeszcze różni ten tom, to mamy kolejną bohaterkę Line - córkę Witinga, dziennikarkę. Trochę mnie jej wątek denerwował, ponieważ jak to dziennikarka wszędzie jest jej pełno, wtrąca się we wszystko, doszło do tego, że nawet będąc w domu Wisting musi się kontrolować, żeby przez przypadek nie ujawnić niektórych faktów. Line powinna zostać policjantką, jest skuteczna w swoim działaniu i chciałabym zobaczyć ich oboje w akcji.

Książka mi się podobała, czytało mi się ją z przyjemnością. Jednak zabrakło w niej tej normalności, która charakteryzowała poprzednie tomy.

Moja ocena: 6/10

Udostępnij ten post

1 komentarz :

  1. Ja jeszcze nie miałam do czynienia z tym autorem choć wiele dobrego o nim czytałam i słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń