Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

Nowości czerwiec + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Jest początek miesiąca, więc tradycyjnie miesiąc zaczynam od podsumowania i pokazania Wam swoich nowości. Zapraszam do oglądania.
Moja biblioteczka powiększyła się o 12 nowych książek. Czy to dużo, czy mało to już sami oceńcie. Powiem tylko tyle, że sama kupiłam jedynie 4 za sprawą promocji na stronie księgarni dadada.pl, a były to:
David Haskell "Ukryte życie lasu", John Galsworthy "Posiadacz", Louisa May Alcott "Małe kobietki" i Wilkie Collins "Córki niczyje".
Do recenzji dostałam:
Anna Kmińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" i Małgorzata Sobieszczańska "Drugi koniec świata" - Wydawnictwo Literackie
Przemysław Piotrowski "Radykalni. Terror" - Wydawnictwo Videograf
Kuba Wojtaszczyk "Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? - Wydawnictwo Akurat
Mariusz Koperski "Po własnych śladach" - Wydawnictwo Astraia
Jill Santopolo "Światło, które utraciliśmy" - Wydawnictwo Otwarte
Ann Patchett "Dziedzictwo" - Wydawnictwo Znak
Anne B. Ragde "Raki pustelniki" - Wydawnictwo Smak Słowa
A tak przedstawia się przesyłka z finalnym egzemplarzem "Wandy" 😍 Oprócz książki dostałam takie piękne zdjęcie, a książka dodatkowo była z dedykacją od autorki! ❤ Piękne prawda?
Kolejna nowość to moje zamówienie z Epikpage, czyli zakładki magnetyczne! Uwielbiam je, moja kolekcja jest już spora. Jeżeli jeszcze ich nie macie, to zachęcam do zakupu!
To jest już mój stosik z biblioteki. Tak, chociaż mam prawie 150 książek do przeczytania na półkach to jeszcze chodzę do biblioteki. Wypożyczyłam jedynie 5, czyli wcale nie tak dużo, dodatkowo są cienkie, więc szybko je przeczytam ;) A wypożyczyłam:
Agnieszka Wójcińska "Mur. 12 kawałków o Berlinie", Oscar Wilde "Portret Doriana Graya", John Steinbeck "Zima naszej goryczy" i Sy Montgomery "Podróż różowych delfinów".
W czerwcu udało mi się przeczytać 10 książek. Nie jest to może bardzo zachwycający wynik, ale jeszcze jest okej ;)
1. Dan Brown "Kod Leonarda da Vinci" 8/10
2. Ann Patchett "Dziedzictwo" 9/10 recenzja
3. Leslye Walton "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" 8/10
4. Anna Kmińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" 9/10 recenzja
5. M.L. Stedman "Światło między oceanami" 9/10
6. Sarah J. Maas "Korona w mroku" 9/10
7. Janina Lesiak "Wspomnienie o Cecylii smutnej królowej" 6/10
8. Rick Riordan "Ostatni Olimpijczyk" 8/10
9. Konrad Oprzędek "Polak sprzeda zmysły" 7/10
10. Christian Jacq "Pojedynek magów" 6/10

Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3145

Jak Wam się podobają moje nowości? Czytaliście coś z wymienionych tu książek?
Czytaj dalej

Ann Patchett - Dziedzictwo

"Dziedzictwo" Ann Patchett to najbardziej wyczekiwana przeze mnie premiera ostatnich miesięcy. Nawet sobie nie wyobrażacie jaka byłam szczęśliwa kiedy dostałam propozycję przeczytania jej jeszcze przed premierą :D Uwielbiam Patchett, to już jej trzecia książka którą przeczytałam i z całą pewnością powiem, że nie ostatnia. Zapraszam na recenzję przedpremierową.
Cała historia zaczyna się na chrzcinach. Przez przypadek zaproszono Berta, który wcale nie zna gospodarzy, jednak z jakiegoś powodu przychodzi na przyjęcie. Jego drinki z dżinu i soku ze świeżych pomarańczy robią furorę. Tam poznaje żonę Fixa Beverly, która staje mu się bardzo bliska. Po kilku latach już jako mąż Beverly gości w swoim nowym domu całą gromadę dzieci. Dzieci Beverly - Caroline i Franny - mieszkają z nimi na co dzień, a na lato przyjeżdżają jego dzieci - Cal, Holly, Jeanette i Albie. Panuje istny koszmar, ciągłe wrzaski i kłótnie powodują, że opieka nad nieznośną szóstką spada na Beverly, ponieważ Bert woli zaszyć się w pracy. Pewne wydarzenie jednego lata na zawsze zmienia życie obu rodzin...

"Dziedzictwo" opowiedziane jest oczami wszystkich bohaterów. Autorka najbardziej skupia się na Franny, której to losy głównie przedstawia. Historia ciągnie się w miarę chronologicznie. W marę, ponieważ są tu zauważalne przeskoki w czasie. Zaczyna się od najdawniejszych wydarzeń, ale przenosi się do mniej więcej współczesności, potem jest kilka lat wcześniej, znów współczesność, dzieciństwo i tak dalej.. Nie jest to jednak zabieg, który może spowodować trudności przy czytaniu, czytelnik jest w stanie się połapać.

Nie jest to książka w której wiele się dzieje, ale to tylko jej plus. Autorka ma ogromny dar opisywania uczuć, otoczenia,... W jej wykonaniu to po prostu magia! Najważniejsze jest tu wykonanie. Podziwiam kunszt pisarski autorki, jak kreuje postacie, jak pojawiają się nieoczekiwane sytuacje i mogłabym wymieniać tak bez końca.

Sam tytuł "Dziedzictwo" to również tytuł książki, która tam się pojawia. Napisana jest przez Leona Posena na podstawie historii, opisywanej w naszym "Dziedzictwie". Chociaż jest tylko inspiracją dla autora, ale wprowadził w niej jedynie niewielkie poprawki. Albie, który ma okazję ją przeczytać tak ją właśnie opisuje: 
"(...) zanim sobie uświadomił, o czym jest ta książka, był nią zachwycony."
I to właśnie kwintesencja książek Patchett! Zazwyczaj kiedy czyta się książkę już po samym opisie wiadomo czego się spodziewać. Z książkami Patchett jest zupełnie odwrotnie. Enigmatyczny opis, który daje tylko sam zarys powieści nie mówi praktycznie nic, ale od samego początku czytelnik jest zaintrygowany, nie może się doczekać kiedy historia się rozwinie, przyciąga go do siebie jak magnes, ale już wie że będzie nią zachwycony.

"Dziedzictwo" to pozornie prosta historia o dwóch rodzinach, które połączył przypadek. To opowieść o życiu, o drodze do poznania samego siebie. Na przykładzie bohaterów tej powieści widać, że czasem trzeba przebyć długą drogę, żeby znaleźć odpowiednie miejsce dla siebie. To również opowieść o przyjaźni, miłości rodzinnej, która nie zawsze musi być połączona więzami krwi.

Jest reklamowana jako książka na miarę "Małego życia". Nie czytałam "Małego życia", ale po licznych zachwytach wiem, że jest rewelacyjna. Ja bym raczej powiedziała, że "Dziedzictwo" to wszystko co najlepsze co może nam dać Patchett, samo jej nazwisko robi za reklamę.
To rodzaj literatury pięknej najwyższych lotów i na pewno nie wszyscy odkryją w niej to co na przykład mi udało się wyczytać między wierszami. Sposób przedstawienia historii jest po prostu idealny. Autorka umie pisać, to znaczy pisze rewelacyjnie, tak że kiedy opisuje jakieś błahe wydarzenie jest ono interesujące. Tak, uwielbiam Ann Patchett, to jedna z moich ulubionych autorek, chyba już się tego domyśliliście ;)

"Dziedzictwo" Ann Patchett serdecznie polecam. Premiera już 14 czerwca, jest na co czekać.

Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej

Jacky Fleming - Kłopot z kobietami

Jakiś miesiąc temu dotarła do mnie nieduża książka od wydawnictwa Znak. A była to książka pt. "Kłopot z kobietami" Jacky Fleming. Nieduża bo nie ma nawet 200 stron, a składa się wyłącznie z obrazków i krótkich opisów do nich. Jednak tematyka książki już nie jest wcale taka mała. Zapraszam na recenzję.

Kobiety od zawsze były traktowane jako osoby niższego gatunku. Według mężczyzn oczywiście, nie nadawały się do niczego co by się wiązało z działalnością poza tzw. strefą domową. Ich mózgi według nich są malutkie, ręce słabe, popadają w histerię, są ogólnie słabe psychicznie...
Książka w humorystyczny sposób przedstawia różne teorie i wierzenia na temat kobiet. Wszystkie te "teorie" były głoszone przez mężczyzn, którzy jakby tu powiedzieć niewiele wiedzieli o naturze kobiet. Czytając "Kłopot z kobietami" wielokrotnie zastanawiałam się nad głupotą mężczyzn, bądź co bądź sławnych, wielkich uczonych, niektórzy z nich chyba większą wartość pokładali w zwierzętach niż kobietach.

Niestety przez wieki, kobiety były spychane do marginalnej roli jaką było dbanie o dom, dzieci i męża. Miały ładnie wyglądać, uśmiechać się, oklaskiwać mężczyzn i być ozdobą domu jak jakaś chińska waza. Dopiero na przełomie XIX-XX wieku, zaczęto dostrzegać kobiety w innych aspektach życia. A wszystko to za sprawą Marii Skłodowskiej-Curie. Mężczyźni niechętnie musieli się wtedy zgodzić, że kobiety również są zdolne do wielkich czynów i odkryć. Kobiety jednak nadal były dyskryminowane, np. w szkołach, na wyższych uczelniach i w życiu zawodowym.
Takie podejście do kobiet jest niestety nadal spotykane (chociaż już rzadziej). Mężczyźni bardzo często myślą stereotypowo, co tylko jest dowodem ich ograniczonego umysłu. A o mężczyznach to w dzisiejszych czasach można napisać równie dobrą książkę jak ta ;)
Książkę polecam nie tylko kobietom. Uprzedzam trzeba do niej podejść z dużym dystansem, bo inaczej można się jedynie zdenerwować ;)

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Eric-Emmanuel Schmitt - Intrygantki

Uwielbiam książki Schmitta. Zawsze wywierają na mnie ogromne wrażenie. Autor po mistrzowsku niby do zwykłej opowieści wplata różne wartości i zawsze są to historie z morałem. Dzisiaj chcę Wam przedstawić "Intrygantki".
"Intrygantki" to cztery opowieści. Pierwsza opowiada o tytułowych intrygantkach. Kobiety wykorzystane przez Don Juana zawiązują spisek. Chcą go ukarać i osądzić. Za karę ma się ożenić z młodą kuzynką jednej z nich. Kolejna opowieść jest o Zygmuncie Freudzie, który jest nękany jeszcze przed wojną przez oddziały gestapo. Prowadzi rozmowy z nieznajomym, który podaje się za Boga. Kolejne dwie opowieści są bardzo krótkie. Jedno jest o pewnym schorowanym człowieku, a kolejny o szatanie z depresją i reszta stara się mu poprawić humor wymyślając nowe plagi dla ludzkości.

"Intrygantki" pokazują przemianę człowieka. Don Juan pod wpływem miłości się zmienia. Niestety jest to miłość zakazana, którą starał się wyprzeć. Nie jest już taki jak kiedyś i już nigdy nie będzie.
"Gość", opowieść o Zygmuncie Freudzie opowiada o życiu w Austrii tuż przed wojną i o szykanach wobec Żydów. Freud nie może się zdecydować na wyjazd mimo ciągłych odwiedzin gestapo w jego domu. Kiedy zabierają mu córkę przychodzi do niego Nieznajomy podający się za Boga. Rozmawiają o życiu, wydarzeniach z teraźniejszości i o sensie istnienia.
"Knebel" to opowieść o Dawidzie, jego cierpieniu, chorobie i umieraniu.
"Szatańska filozofia" - Diabeł ma dosyć rutyny i popada w depresję, chce aby jego podwładni wymyślili jakieś nowe cierpienia dla ludzkości. Każdy z nich wyznaje inną filozofię i na podstawie ich założeń wymyślają nowe klęski.

Książka napisana jest jako sztuki teatralne z podziałem na role. Każde z tych opowiadań zmusza czytelnika do przemyśleń. Do zastanowienia się nad sensem życia, nad tym czy wszystko co wydaje się dobre takie naprawdę jest. Mi najbardziej podobała się opowieść o Freudzie.
Książkę bardzo polecam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Richard Paul Evans - Najcenniejszy dar

Richard Paul Evans to jeden z autorów, których czytam wszystko co napisał. Uwielbiam jego książki i zawsze mi się podobają. Jest to pierwsza część serii, której przeczytałam już wcześniej dwa następne tomy. Nie ma tu bardzo problemu z odlezieniem się kiedy nie przeczyta się pierwszego. Zapraszam na recenzję.
Richard z żoną i córką przeprowadzają się do rezydencji Mary. Mają się oni zajmować mieszkającą tam starszą panią, a raczej przyrządzać posiłki i dotrzymywać jej towarzystwa. Richard jest bardzo zapracowany i nie poświęca tyle czasu swojej rodzinie ile by chciał. Mary chce, żeby zastanowił się nad pytaniem, co było pierwszym darem ofiarowanym na Boże Narodzenie. Pewnego dnia słyszy melodię wydobywającą się ze szkatułki na strychu. Znajduje tam stare listy i postanawia rozwiązać ich tajemnicę...

Książka jest bardzo krótka, ma jedynie 128 stron w małym formacie, więc można przeczytać ją w jeden wieczór. Tematycznie jest akurat na teraz, bo opowiada o Bożym Narodzeniu.
Autor w swoich książkach wplata różne wartości, tak aby czytelnik sam zaczął zastanawiać się nad swoim życiem. Jest też wiele religijnych odniesień, nawet niektóre jego powieści są oparte na przypowieściach. "Najcenniejszy dar" pokazuje, że ważne jest to co mamy, pogoń za pieniędzmi i bogactwo zawsze odbije się na naszej rodzinie i wcale nie jest to takie ważne i potrzebne do szczęścia.

Książka "Najcenniejszy dar" byłaby idealnym prezentem. To taka książka, która nawet osobę nieczytającą zachęciłaby do jej przeczytania. Polecam ją, jak i wszystkie książki tego autora. Żałuję tylko, że w tym roku, na święta w Polsce nie wydana została żadna jego świąteczna książka. Niestety, już tylko kilka książek Evansa zostało mi do przeczytania, nad czym ubolewam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Magdalena Parys - Biała Rika

Zdarzają się takie książki, które są tak specyficzne, że ciężko jest w ogóle o nich cokolwiek napisać. Taka właśnie jest "Biała Rika". Niby wszystko jest w niej zrozumiałe, ale nie do końca. Zapraszam na recenzję.
Rika, Niemka, która uciekła do Polski z powodu zakazanej miłości do Polaka. Po wielu latach jej przybrana wnuczka Dagmara stara się poznać jej historię i sklecić ją jakoś w całość. Tylko, czy to dobrze kiedy rodzinne tajemnice wychodzą na jaw?

"Biała Rika" napisana jest bardzo chaotycznie i trochę dziwnie. Do książki, są na przykład wplecione uwagi redaktorki, jakieś wymiany zdań, czy komentarze członków rodziny kiedy dostali jakiś fragment do przeczytania. Wszystko opatrzone jest rysunkami, schematami. Sam język jest dość specyficzny, tak samo jak konstrukcja powieści. Nie ma zachowanego ciągu chronologicznego, raz jest o wojnie, raz współczesność, a i czasy dzieciństwa małej Dagmary są bardzo pomieszane.

Książka jest oparta na prawdziwej historii. Podobno to historia rodziny samej autorki, ale jak pisze tak już w niej pomieszała, że nie wiadomo co jest już prawdą, a co fikcją.

"Biała Rika" to pozycja godna uwagi. Na podstawie dziejów rodziny pokazuje jak już w wolnej Polsce, na "ziemiach odzyskanych" traktowano ludność niemiecką, ich spuściznę i wszystko co po sobie pozostawili od ulic, przez domy, po sprzęty domowe i garnki. Wszystko to było nazywane "poniemieckie". Jak ciężko mieli ci, którzy nie wrócili do ojczyzny, bo czuli się szczecinianami. Musieli się prawie ukrywać, uczyć języka lub tak jak Rika udawać niemowę, żeby nie być ofiarą szykan.
Książka uświadamia czytelnikom, że Polacy nie odgrywali wyłącznie roli ofiar, a też byli prawie, że oprawcami.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Nowości - listopad + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Listopad minął, więc można już zaczynać odliczanie do Świąt. Ja jeszcze pozostaję w temacie poprzedniego miesiąca i zapraszam Was na nowości i podsumowanie czytelnicze.
Zacznę od zakupów nieksiążkowych. Za sprawą kodu -25% zrobiłam zakupy w Homedelight. Bardzo dawno już nie uzupełniałam swoich zapasów o nowości, więc wraz z sezonem grzewczym odpaliłam kominek ;) Moja kolekcja powiększyła się o: 
Kringle Candle: Lily of the Valley, Dewdrops, Wild Poppies, Scarlet Rose, Splash, Coconut Wood.
Yankee Candle: Crisp Morning Air, Star Anise & Orange, Forbidden Apple, Wild Fig, All is Bright.
Kolejne zamówienie woskowo-świecowe tym razem ze sklepu Pachnąca Wanna, oczywiście również za sprawą bardzo korzystnego kodu -25%. Tym razem jest to mieszanka różnych firm, które wzięłam na wypróbowanie. Do zakupów dostałam gratis sampler Yankee Candle Pink Peonia, który jest niedostępny w Polsce oraz notesik.
McCall's: Make A Wish, Jack Frost, Lilac, Flower Shoppe - już mogę je polecić. Są bardzo wydajne, wystarczy odrobina i te zapachy, mmm.. np. Lilac pachnie jak prawdziwy bez!
Colonial Candle: Morning Dew, Picnic in the Park
Goose Creek Candle: Sunset Sparkle, Sweet Petals, Lilac Garden
Yankee Candle: Macaron Treats
Village Candle: Lemon Pistachio, Dahlia, Lily of the Valley
Goose Creek Candle: Frozen in Time, Wildest Dreams
Kringle Candle: Watercolors
Mój stosik biblioteczny. Tym razem do domu przyciągnęłam: Kazuo Ishiguro "Okruchy dnia", Tarryn Fisher "Mimo moich win", Gavin Extence "Lustrzany świat Melody Black", J.D. Salinger "Buszujący w zbożu" i Wiesław Adamczyk "Kwiaty polskie na wygnaniu".
A co to za góry? To oczywiście nowości na naszych półkach. Ten stos po lewej jest mój, a po prawej siostry. Przy okazji wypróbowywałam nowy wystrój zdjęć ;) W tamtym miesiącu przybyło mi osiem książek, czyli trochę zaszalałam, bo w październiku było ich tylko dwie ;) Doczekałam się swojej pierwszej współpracy i otrzymałam egzemplarz recenzencki, nawet nie wiecie jak się z tego powodu cieszę :))
Sklepy wyprzedzały się z promocjami, dlatego skorzystałam z dwóch, na Znaku i w czarny piątek na stronie wydawnictwa Czarna Owca.
Znak: Eric-Emmanuel Schmitt "Kobieta w lustrze", "Intrygantki", "Małżeństwo we troje", Jakub Małecki "Ślady"
Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa HarperCollins: Carole Matthews "Miłośniczki Czekolady i ślub"
Czarna Owca: Laura Barnett "Wersje nas samych", Winston Graham "Jeremy Poldark", Warleggan"

Stosik siostry:
Czarna Owca: Julie Orringer "Niewidzialny most", Mariusz Ziomecki "Mr. Pebble i Gruda", S.K. Tremayne "Bliźnięta z lodu"
Muza: Sylvain Reynard "Raven", Katarzyna Bonda "Lampiony", Cecelia Ahern "Skaza"
Znak: Richard Paul Evans "Najcenniejszy dar", "Na rozstaju dróg", "Kręte ścieżki"
Ostatni stosik to książki jakie udało mi się przeczytać. Przeczytałam 12 książek, co uważam za wynik zadowalający, chociaż mogłoby być lepiej.
1. Anna Gavalda "Billie" 7/10
2. Remigiusz Mróz "Przewieszenie" 8/10
3. Juliusz Verne "W 80 dni dookoła świata" 7/10
4. K.A. Tucker "Jedno małe kłamstwo" 7/10
5. Magdalena Parys "Biała Rika" 7/10
6. Carole Matthews "Dieta Miłośniczek Czekolady" 7/10
7. Richard Paul Evans "Najcenniejszy dar" 8/10
8. Kenneth Grahame "O czym szumią wierzby" 7/10
9. Danka Braun "Historia pewnej rozwiązłości" 8/10
10. J.D. Salinger "Buszujący w zbożu" 7/10
11. Carole Matthews "Święta Miłośniczek Czekolady" 7/10
12. Carole Matthews "Miłośniczki Czekolady i ślub" 8/10 recenzja

W listopadzie przeczytane przeze mnie pozycje trzymały raczej równy poziom, dlatego nie będę wymieniać najlepszej i najgorszej książki.
Liczba stron jaką przeczytałam: 3760

Niestety dalej nie wyrabiam się z recenzjami. Została mi jeszcze do napisania jedna z października. Staram się to zmienić, ale jak widać z marnym skutkiem.

Jak Wam się podobają moje nowości? Coś Was szczególnie zainteresowało?

PS. Zapraszam na konkurs, jaki organizuję na Instagramie. Do wygrania są aż trzy egzemplarze książki "Miłośniczki Czekolady i ślub":) Kliknij w baner:

Czytaj dalej

Aleksandra Chrobak - Beduinki na Instagramie

Dzisiaj chcę Wam przedstawić coś innego, bo jest to książka typu przewodnika, opowieści. Zastawialiście się kiedyś jak się żyje w Emiratach? Bo co tak naprawdę wiemy o tym kraju? Zapraszam na recenzję.
Autorka kilka lat mieszkała w Emiratach Arabskich, jednym z najbogatszych państw na świecie. Kraj w którym nowoczesność łączy się z tradycją karawan beduińskich. W swojej książce stara się przedstawić życie codzienne mieszkańców tego kraju: mężczyzn, kobiet - z każdej warstwy społecznej - miejscowych, przejezdnych... Jak to jest kiedy kobieta, która ma jedynie odsłonięte oczy może się wyróżnić z tłumu? Jak mężczyzna dyskretnie może pokazać wielkość swojego majątku? Jak wygląda zawieranie małżeństw, kiedy osoby przeciwnej płci nie mogą zamienić nawet słowa? I chyba najważniejsze pytanie, które zadaje Europejka, czy kobiety tam są szczęśliwe?

Życie w Emiratach to zupełnie inna bajka. Większość osób jest tam bardzo, baardzo bogatych. Mogą sobie pozwolić na luksusowe samochody, domy (a raczej wille) obwieszane są w złocie, ubrania pochodzą od największych projektantów... Pewnie wydaje się Wam to śmieszne, przecież kobiety są prawie lub całkowicie zasłonięte? No tak, ale w domu to nie obowiązuje, przy koleżankach i licznej rodzinie można paradować w czym tylko się chce - oczywiście trzeba przestrzegać pewnych reguł.

Książka otworzyła mnie na tą inność tego kraju. Jak w państwie gdzie na każdym kroku widzi się zakazy można być szczęśliwym. Pewnie zdajecie sobie sprawę z tego, że jest to państwo gdzie rządzi prawo muzułmańskie i każdy, wierzący, czy nie musi się mu podporządkować. To nie tak, że kobiety są dyskryminowane, mogą robić co im się podoba - pracować, robić zakupy, spotykać się z koleżankami, a nie tylko dbać o dom. Oczywiście wszystko za zgodą rodziny - męża, ojca, brata. Nawet zdarzają się takie śmieszne sytuacje, kiedy siostra musi pytać o pozwolenie na wyjście brata, który ma 10 lat. Wszystko to ma spowodować, że kobieta będzie bezpieczna.
A teraz trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego taki tytuł "Beduinki na Instagramie"? W Emiratach Instagram jest bardzo popularny, pewnie ze względu na to, że możesz tam pokazać siebie. Nawet w łazience w ekspresowym tempie przebierają się, robią makijaż, pstrykają zdjęcie i w takim samym tempie znowu się przebierają.

Książka bardzo mi się podobała. Wiele dowiedziałam się o kraju, tak różnym od naszego, a jednak żyją w nim ludzie tacy jak w każdym innym zakątku świata. Czyta się bardzo szybko, język jest bardzo przystępny. Polecam ją przeczytać, chociażby z ciekawości.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Charlotte Cho - Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji

Kiedy książka miała swoją premierę jakoś na początku tego roku, zawojowała szumnie blogosferę. Nie tylko jej książkową część, ale też kosmetyczną i modową. Prawie każda blogerka - nieważne o czym pisze - musiała ją przeczytać. Mnie ona również kusiła, ale sięgnęłam po nią dopiero niedawno. Teraz jako była blogerka kosmetyczna (tak, już do tego nie wracam) mam inne podejście do kosmetyków, te lata praktyki wiele mnie nauczyły. Będą to moje luźne opinie o książce.
Autorka książki z pochodzenia jest Koreanką urodzoną w USA w Kalifornii. Dopiero po przeprowadzce do Korei zaczęła bardziej zwracać uwagę na to co stosuje w pielęgnacji swojej twarzy.
Zacznę od ocenienia wizualnej części książki. Ma wiele obrazków, takie jak na zdjęciu poniżej, w formie takiego komiksu, które bardzo umilają czytanie. 
Język jest prosty, taki powiedziałabym kumplowski. Czyta się bardzo przyjemnie.
Co do samej treści. Powiedziałbym, że jest to bardziej przewodnik po Korei i jej kulturze, a pielęgnacja jest jakby jego skutkiem ubocznym. Autorka opisuje koreańskie spa, a nagle bez związku pisze o "koreańskiej kulturze wspólnoty". Co ma wspólnego z pielęgnacją? że w Korei zawsze znajdzie się ktoś kto umyje ci plecy?? Albo o jedzeniu. Co to ma do rzeczy?

Jeśli chodzi o same porady to: część jest zupełnie znana, a część albo niewykonalna, albo na mój rozum wcale niepotrzebna.
Autorka mówi o kilku etapach oczyszczania: najpierw mycie twarzy olejkiem myjącym, kolejne np. żelem i tonik. Jak sama pisze wszelkiego rodzaju kosmetyki do mycia twarzy niszczą naturalną barierę ochronną twarzy, a tonik ją przywraca. W takim razie, czy mycie twarzy aż dwa razy, dodatkowo rano i wieczorem, czyli cztery razy dzienne jest takie niezbędne? To tak samo z myciem włosów codzienne, które również je osłabiają, niszczą barierę ochronną i im częściej je myjesz tym szybciej się przetłuszczają. Ilu specjalistów, tyle teorii.
Kolejny przykład to stosowanie kremów z filtrem kilka razy dziennie, czyli w ciągu dnia wsmarowujesz krem na twarz z makijażem. Czy to jest w ogóle wykonalne? Niby Koreanki używają w makijażu tylko podkładów w kompakcie, które zazwyczaj zawierają wysokie filtry, ale czy to jest zdrowe kilkukrotne nakładanie podkładu? Tak samo dzieci nie wypuszcza się na słońce, żeby się nie opaliły. Hmm, co to by było za lato żeby nie można było pobiegać na dworze.
Stosowanie kremów przeciwzmarszczkowych jeszcze zanim pojawią się pierwsze zmarszczki, czyt. pewnie w wieku nastoletnim. Uczenie pielęgnacji dzieci, czy wy sobie wyobrażacie np. sześcioletnie dziecko, które używa żeli oczyszczających i kremów? bo ja nie.

Kosmetyki, jakie autorka zachwala są wyłącznie koreańskie. Przy czym otwarcie mówi o tym, że np. taki kosmetyk jeszcze nie jest dostępny na świecie, tylko w tym kraju, a jest zupełnie niezbędny w pielęgnacji. I tak jest z wieloma kosmetykami. Powiedzmy sobie szczerze, dla nas są to nadal kosmetyki z wyższej półki, na które stać tylko nielicznych. Dla amerykanki maseczka w płachcie kosztuje mało, bo tylko 2 $, ale u nas taka sama maseczka będzie kosztować 15 zł, jak dla mnie jest to nadal za wysoka cena.

Najlepsze w całej książce jest to, że dowiedziałam się, iż wszystkie Koreanki są praktycznie kosmetologami. Znają się na składach, wiedzą co będzie dobre dla ich cery, mają całą szafkę różnych kosmetyków na każdą porę roku. Jeszcze jedno, autorka wręcz każe ufać jedynie własnym osądom, nie poleceniom koleżanek, blogerek, czy może nawet specjalistów, czyli instytucja blogerek jest wcale niepotrzebna? Przy czym sama nie ogranicza się do podawania tylko i wyłącznie samych faktów na temat pielęgnacji, a też poleca kosmetyki w książce.

Przypomniało mi się jeszcze najlepsze z najlepszych. Uwaga! Kosmetyki naturalne nie są dobre. Nie działają tak skutecznie jak te zrobione ze składników chemicznych, bo cytuję: "Przecież człowiek również składa się z chemii" - ciekawe czy z SLSów i parafiny ;)

W książce sporo można się dowiedzieć o amerykańskiej pielęgnacji na przykładzie samej Charlotte. Używają jedynie szarego mydła, a wszystkie niedoskonałości maskują toną podkładu i pudru. W takim razie pod tym względem są sto lat za nami.
Podsumowując, dla mnie jest to przewodnik po Korei, a nie elementarz pielęgnacji. Tak szczerze każdy człowiek wie co jest dla niego skuteczne. I czy myjesz twarz dwa razy dziennie, czy co kilka dni, a tylko myjesz wodą i przecierasz tonikiem to zależy tylko i wyłącznie od twoich potrzeb.

Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej

Ann Patchett - Taft

Ann Patchett zauroczyła mnie swoim "Belcanto", jest to jak dotąd jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. W związku z czym wobec "Taftu" miałam duże oczekiwania. Czy mi się spodobało, zapraszam do dalszej części.
Jest początek lat dziewięćdziesiątych. John, były muzyk od kilku lat prowadzi bar w Memphis. Po ciężkich przejściach żyje tylko pracą, nawet zdarza mu się więcej czasu nocować właśnie w barze, niż we własnym mieszkaniu. Żyje z dnia na dzień. Wszystko się zmienia kiedy do baru wchodzi dziewczyna, Fay Taft. Ma zaledwie osiemnaście lat i zaczyna pracować w barze. Johna coś przyciąga do dziewczyny i fascynuje, zaczyna żyć zupełni inaczej niż dotychczas. Jednak wraz z Fay do jego życia wkracza jej brat, Carl. Sprawia on wiele kłopotów, które prowadzą do niebezpieczeństwa wszystkich dookoła...

Nie wiem jak to opisać. Niby jest to zwykła historia, która pozornie niczym się nie różni od rzeszy książek. Jednak autorka ma dar opowiadania. Opisuje wszystko tak, że widzi się świat oczami bohaterów, a w tym przypadku Johna. Jej książki są tak skonstruowane, że czytelnik wciela się w bohatera i odczuwa wszystko tak jak on. Właśnie to emocje pełnią tu główną rolę. To właśnie na nich opiera się cała opowieść. Tak jak można przeczytać na okładce: "Doskonała proza, która oddycha emocjami". I zgadzam się z tym. Tu nie chodzi wcale o historię, tylko o emocje, które wbijają człowieka w fotel.
Cała książka jakby powoli nabierała prędkości. Na początku może być nawet trochę nudno. Jednak powoli zaczyna się odczuwać wszystko intensywniej, a jej apogeum następuje w końcowej części. Wtedy to jest ciężko się od niej oderwać. To jest coś niesamowitego. Po jej skończeniu bardzo trudno jest przejść do normalnego świata.

Niestety nie jest to książka dla wszystkich. Tak jak i inne powieści autorki. Wiele osób nie docenia jej dokonań, bo po prostu nie umie się w nich odnaleźć, a najbardziej zatracić. A żeby uznać je za coś wybitnego, trzeba się właśnie w nich zatracić. Tak, żeby wciągnęła czytelnika, aż po czubki włosów. Trzeba się odciąć od zewnętrznego świata i skupić tylko na niej.
Wiele osób zarzuca "Taftowi" nijakość. Jeżeli brać pod uwagę samą historię to możne i tak. Jak już zauważyłam po jej dwóch powieściach to widać, że za wiele się tam nie dzieje (oprócz kilku kluczowych wydarzeń), ale mnie właśnie w nich fascynują takie zwykłe rzeczy. Pamiętam jak czytając "Belcanto" musiałam przerwać czytanie i gdzieś wyjść. Cały czas myślałam o tym, że przecież tyle tam się dzieje a ja nie mogę dalej czytać - gotowali wtedy kurczaka ;)

Jeżeli czytaliście coś Ann Patchett i Wam się spodobało, to koniecznie sięgnijcie po "Taft". Może nie dorównuje "Belcanto", ale niewiele jej brakuje. Nie zraźcie się bardzo niską średnią, bo jak wspominałam nie jest to literatura, którą docenią wszyscy odbiorcy.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Nowości - lipiec + podsumowanie czytelnicze

Niestety lub nie lipiec obfitował w liczne promocje. A to w Znaku, a to przy jakiejś okazji spełniłam swoje książkowe chciejstwa. I takim sposobem mój regał zasiliło 13 książek + kolorowanka.
Tak ładnie prezentują się stosy z nowościami moimi i siostry. Zacznę od jej nowości, czyli tego stosiku po prawej, od dołu:
Katarzyna Kwiatkowska "Zbrodnia w szkarłacie", Mike Carey "Pandora" - efekt promocji w Znaku
Luke Delaney "Nieuchwytny" - dodatek do gazety
Nino Haratischwili "Ósme życie", Diane Chamberlain "Kłamstwa", Raphael Montes "Dziewczyna w walizce", Katarzyna Puzyńska "Trzydziesta pierwsza" - prezenty na imieniny ode mnie, dobry mam gust, prawda? :D
 A teraz moje nowości, od dołu:
"Harry Potter. Magiczne stworzenia do kolorowania", Charles Belfoure "Paryski architekt", Becca Fitzpatrick "Black Ice", Matthew Quick "Prawie jak gwiazda rocka", Holly Webb "Powrót do tajemniczego ogrodu", Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród" - promocja w Znaku
Julia Stagg "Francuska oberża" - dostałam jako nagrodę, powiem o tym nieco dalej
Jacek Dehnel "Lala", Jane Austen "Opactwo Northanger" - kupiłam je w sklepie z tanimi książkami w moim mieście
Erika Swyler "Księga wieszczb", Neil Gaiman "Dym i lustra", Victor Dixen "Fobos", Victoria Aveyard "Czerwona królowa", Jane Austen "Emma" (wersja po angielsku) - dobre-ksiazki.com.pl kupowałam prezent siostrze, rozumiecie ;)
Na Instagramie organizowane są często wyzwania na konkretny miesiąc. Polegają one na tym, że ktoś wymyśla hasła na cały miesiąc, a uczestnicy mają za zadanie zrobić odpowiednie do tematu zdjęcie danego dnia. I tak przez cały miesiąc. Czasem przewidziane są nagrody. W czerwcu uczestniczyłam w takim wyzwaniu u love.coffeeandbooks. I zostałam właśnie nagrodzona takim pięknie zapakowanym prezentem :) Znalazła się w nim książka, ręcznie robione zakładki i piękna kartka :)
Byłam również w bibliotece. Na całe szczęście przytargałam jedynie trzy książki. Brawo!!! Robię postępy :D Tym razem wypożyczyłam: Sylvain Reynard "Pokuta Gabriela", Joanna Jax "Długa droga do domu", Ian Thornton " O człowieku, który podpalił wiek dwudziesty, choć wcale tego nie chciał".
Teraz czas na książki przeczytane. Na zdjęciu są tylko pozycje, które mam na półkach, dlatego jest ich tak mało. Przeczytałam jedynie 11 książek, przyznam, że mogłoby być lepiej:
1. Gall Anonim "Kronika polska" 7/10
2. Paulina Mikuła "Mówiąc inaczej" 7/10
3. Agnieszka Krawczyk "Ogród księżycowy" 6/10
4. Marta Abramowicz "Zakonnice odchodzą po cichu" 6/10
5. Amelie Nothcomb "Podróż zimowa" 7/10
6. William Shakespeare "Hamlet" 7/10
7. Ida Fink "Podróż" 8/10
8. Jan Kochanowski "Odprawa posłów greckich" 6/10
9. Katarzyna Busłowska "W samą porę" 6/10 - recenzja
10. William Shakespeare " Antoniusz i Kleopatra" 6/10
11. William Shakespeare "Król Lear" 8/10

A Wy co ciekawego kupiliście? Może przeczytaliście jakąś dobrą książkę, którą byście mi polecili?
Czytaj dalej

Nowości - czerwiec + podsumowanie czytelnicze

Czerwic minął bardzo szybko. Tradycyjnie pierwszego dnia kolejnego miesiąca przedstawiam to co przybyło w minionym miesiącu. Dla osób, które śledzą mnie na Instagramie nie będą to nowości. Od teraz będę również przedstawiała podsumowania czytelnicze. Zapraszam do oglądania. 
Wiecie lub nie wiecie byłam ostatnio w Warszawie. Przy okazji nabyłam takie drobnostki: Yves Rocher szampon granat, lakiery Essie - 2 w cenie 1 i Nerdsy :D
Teraz przechodzę do stosika hańby, a raczej stosików. Na Instagramie mogliście już zobaczyć okrojoną wersję, tutaj prezentuję rozszerzoną o nabytki siostry (i tak je też będę czytać, więc to tak jakby i moje nowości). Popłynęłam ostatnio na promocjach, głównie za sprawą Znaku i ich promocji (które o zgrozo są co drugi dzień). Także, tego przejdę może do omawiania poszczególnych pozycji:
Od dołu: Mark Helprin "Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety", Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński "Facecje", Amie Kaufman, Meagan Spooner "W ramionach gwiazd", Karen Thompson Walker "Wiek cudów", John Corey Whaley "Chłopak, który stracił głowę", Jandy Nelson "Oddam ci słońce" - to efekt moich zakupów w Znaku. Na usprawiedliwienie dodam, że żadna nie kosztowała więcej niż 15 zł ;)
Kate Morton "Dom nad jeziorem", Kim Holden "Promyczek", Winston Graham "Ross Poldark", Jane Austen "Emma", Kornelia Stepan "Żona astronoma" - to już zakupy w Świecie Książki
Katarzyna Busłowska "W samą porę" - to egzemplarz recenzencki od autorki.
Erika Johansen - "Inwazja na Tearling" - za sprawą promocji -50% w Galerii Książki ;)
Robert Foryś "Gambit hetmański" - ze Znaku
Rick Riordan "Greccy Herosi według Percy'ego Jacksona" oraz pakiet "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" - to również efekt promocji w Galerii Książki.
To już zakupy siostry: Magdalena Parys "Biała Rika", Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki", "W krainie wodospadów", Kathryn Taylor " Powrót do Daringham Hall", "Ocalić Daringham Hall", "Zostawić Daringham Hall", Sarah Jio "Marcowe fiołki", "Dom na plaży" - promocje w Znaku, Paullina Simons "Samotna gwiazda" - Biedronka, Elena Ferrante "Historia ucieczki", "Historia zaginionej dziewczynki", Julie Cohen "Zwodnicza miłość" - Świat książki
Czerwiec niebył tak obfity w przeczytane książki jak w zakupy, ale kilka książek udało mi się przeczytać:
1. Matthew Quick "Wybacz mi, Leonardzie" - od dłuższego czasu piszę jej recenzję, al nie mogę skończyć ;)
2. Eva Pohler "Pgratorium. Wyspa tajemnic" - recenzja
3. Fannie Flagg "Babska stacja" - recenzja
4. Eric-Emmanuel Schmitt "Tektonika uczuć"
5. Liliana Fabisińska " Córeczka"
6. Eric-Emmanuel Schmitt "Moje życie z Mozartem"
7. Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński "Facecje"

A jak Wam minął czerwiec pod względem zakupów i czytelniczym?
Czytaj dalej