Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

Nivea pielęgnujący płyn micelarny

W  nowościach z ostatniego miesiąca pokazywałam Wam płyn micelarny Nivea, który dostałam do testowania od BLOGmedia. A teraz nadszedł moment na recenzję.
Od producenta: Nivea pielęgnujący płyn micelarny do cery normalnej i mieszanej. Formuła 3w1 do twarzy, oczu i ust z witaminą E:
1. usuwa makijaż i skutecznie oczyszcza skórę
2. łagodnie usuwa makijaż oczu i pielęgnuje rzęsy
3. nawilża i pozwala skórze oddychać
Po użyciu skóra jest oczyszczona, odświeżona i wygląda pięknie.
Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, usuwając makijaż i zanieczyszczenia. Dzięki temu płyn skutecznie i łagodnie oczyszcza skórę bez konieczności pocierania.
Płyn zamknięty jest w klasycznej butelce, mieszczącej 200 ml. Otwieranie na zatrzask, bardzo dobrze się sprawuje - lekko się otwiera jak i szczelnie zamyka. Idealnie dozuje ilość wylewanego płynu na płatek. Sama butelka jest bardzo poręczna. Opływowy kształt sprawia, że dobrze jest ją trzymać w dłoni. Jest niewielka, więc łatwo można znaleźć miejsce na półce w łazience. Szata graficzna oczywiście jak to przystało na Nivea bardzo minimalistyczna - podobają mi się takie bez zbędnych dodatków.

O konsystencji ciężko tu mówić, bo to przecież bezbarwny płyn ;) Natomiast o zapachu już tak. Bardzo świeży, taki kosmetyczny, typowy dla Nivea zapach. Wcale nie przeszkadza w użytkowaniu. 
Znając już trochę produkty Nivea, gdzie w składzie zaraz po wodzie występuje alkohol obawiałam się, czy i w tym produkcie też będzie. Na szczęście mile mnie zaskoczyło, ponieważ go nie ma. Płyn dobrze oczyszcza skórę z makijażu. Zmywa również tusz, ale nie wodoodporny. Jest delikatny dla oczu, mi nic nie robi, jednak wrażliwcy muszą uważać. Po przetarciu skóra nie jest zaczerwieniona, ani ściągnięta, mogę nawet powiedzieć, że delikatnie ją nawilża. Można stosować go również do oczyszczania skóry, jego działanie jest równorzędne z tonikiem. Nie powoduje pieczenia w podrażnionych okolicach. Z wydajnością jest ciężko powiedzieć. Zależy tu od potrzeb konkretnej osoby, ale tak myślę, że 2-3 miesiące powinna taka butelka wystarczyć.
Koszt takiej butelki to ok. 15 zł. Oczywiście występują trzy warianty: do cery normalnej i mieszanej, suchej oraz wrażliwej i nadwrażliwej, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla swojego typu skóry.

Mogę go szczerze polecić wszystkim osobom szukającym dobrego płynu micelarnego.
Czytaj dalej

Nivea Aqua Effect odświeżająca pianka oczyszczająca

W kosmetykach do pielęgnacji twarzy lubię nowości. Z pianką do twarzy już się kiedyś spotkałam z Lirene (tutaj). Przyznam szczerze, że jej działanie było bardzo delikatne, ale taka forma mi się spodobała, więc postanowiłam wypróbować kolejną tym razem z Nivei.
Od producenta: Nivea Aqua Effect odświeżająca pianka oczyszczająca wzbogacona w witaminy E i Hydra IQ:
- głęboko oczyszcza skórę
- pomaga utrzymać naturalny poziom nawilżenia skóry
- mycie twarzy staje się przyjemnością dzięki delikatnej piance i przyjemnemu zapachowi
- formuła z witaminą E jest szczególnie łagodna dla skóry
- skóra jest głęboko oczyszczona, miękka i odświeżona. Wygląda zdrowo i pięknie
Pianka zamknięta jest w plastikowej butelce z takim dozownikiem-pompką (oczywiście dopiero teraz zauważyłam, że nie zrobiłam odpowiedniego zdjęcia). Działa bardzo sprawnie, nie zacina się. Sama butelka jest bardzo wygodna, nie jest zbyt duża - zawiera 150 ml płynu - i znajdzie miejsce na nawet najbardziej zastawionej półce. Szata graficzna jest typowa dla całej linii produktów Nivea. Na temat naklejki mogę jeszcze dodać, że jest ona matowa co ułatwia trzymanie butelki w mokrej dłoni.

Jak widać w butelce jest to płyn, który zmienia się w pianę. Pianka jest delikatna, różni się swoją konsystencją z pianką Lirene. Nivea to taka zwykła piana, jaka tworzy się np. z płynu do kąpieli. Zapach jest identyczny jak wszystkie produkty z tej serii, czyli świeży i delikatnie zalatuje alkoholem.
Na jedno użycie daję jedną lub dwie pompki (na zdjęciu jest widoczna jedna pompka). Do umycia twarzy nawet nie jest potrzebne wcześniejsze zwilżenie twarzy wodą, a jedynie po umyciu. Podoba mi się w niej to, że zmywa się ją bardzo szybko i nie dostaje się do nosa i oczu. 
Co do działania i zapewnień producenta to pianka nie powiedziałabym, że głęboko oczyszcza skórę. Oczyszczanie jest zdecydowanie lepsze od pianki Lirene i nawet dorównuje żelom, ale dla osób, które szukają jakiegoś nadzwyczajnego oczyszczenia efekt ten będzie za delikatny. Z nawilżeniem mogę się zgodzić. Skóra jest przyjemnie gładka, miękka, delikatna i wcale nie ściągnięta. Niestety do łagodnych dla skóry nie należy, przy wszelkich podrażnieniach po prostu piecze.

Pianka Nivea Aqua Effect jest nawet dobra. Nadaje się do codziennego używania. Efekt jaki pozostawia na skórze jest dla mnie zadowalający, chociaż nie należy do produktów mocno oczyszczających. Niestety jak większość kosmetyków Nivea ma alkoholowy zapach, który może drażnić. Kosztuje ok. 13 zł.
Czytaj dalej

Tami oczyszczające płatki do twarzy ekstrakt z ogórka i aloesu

Oczyszczanie skóry twarzy jest bardzo ważnym etapem codziennej pielęgnacji twarzy. Zawsze używam toników, jednak ostatnio zdecydowałam się na nowość, czyli płatki oczyszczające. Dostępnych jest ich kilka rodzai, a ja zdecydowałam się na wersję oczyszczającą z ekstraktem z ogórka i aloesu. Kupiłam je w Biedronce za 3,99 zł, a obecnie można je dostać za 3,19 zł. W Rossmannie za takie pudełeczko trzeba zapłacić ponad 5 zł.
Płatki zamknięte są w dość sporym plastikowym pudełeczku. Opakowanie zawiera 70 sztuk. Odkręca się sprawnie, ale ma się pewność, samoistnie się nie odkręci. Dodatkowym zabezpieczeniem przed wysychaniem jest folia aluminiowa, którą opakowanie jest zamknięte. Ja ją zostawiłam i za każdym razem zamykam, dla większej pewności, żeby płatki nie wyschły. Jak już mówiłam opakowanie jest dość sporych rozmiarów i płatki się w nim ruszają na wszystkie strony. Mi to nie przeszkadza - szersze opakowanie ułatwia wyjęcie płatków.
Same płatki są okrągłe z niewielkim wcięciem z jednej strony. Nie wiem o co producentowi chodziło, ale mogę się domyślać, że ma to na celu ułatwienie wyjęcia płatka z opakowania. Płatki są bardzo sklejone, dlatego ciężko jest wyjąć na raz tylko jeden. Są one dobrze i równomiernie nasączone. Otwarte mam je już około miesiąca i są tak samo wilgotne jak tuż po otwarciu.
Zapach jest świeży, pachnie aloesem. Nie jest to mocny zapach, ulatnia się niedługo po przetarciu twarzy.
Płatki dobrze oczyszczają skórę twarzy. Po przetarciu jest gładka, błyszcząca i miękka. Nie jest ściągnięta, a nawet lekko nawilżona. Nie podrażnia skóry, ani nie powoduje pieczenia w miejscach już podrażnionych. Jak na potrzeby mojej twarzy efekt jest wystarczający. Nie zauważyłam żadnych działań niepożądanych typu zaczerwienie skóry, czy uczulenie. Używam ich dwa razy dziennie.

Takie płatki są wygodne szczególnie w podróży, nie trzeba brać butelki toniku i dodatkowo paczki płatków, tylko kilka według potrzeby w woreczek strunowy - metoda sprawdzona, przez kilka dni w takim woreczku płatki nie straciły wilgotności.
Tami płatki oczyszczające to dobra alternatywa dla toników, ponieważ działają równie dobrze. Jest to przydatna opcja dla osób leniwych - nie trzeba wyciągać płatka, lać tonik... ;)
Czytaj dalej

Nivea Aqua Effect tonik odświeżający

Tonik to podstawa pielęgnacji mojej twarzy obok kremu nawilżającego. Miałam ich już mnóstwo, a w ostatnim czasie często je zmieniam i kupuję nowości. Dzisiaj chcę przedstawić tonik z Nivea. Kiedyś bardzo chętnie po nie sięgałam, lecz ostatnio postawiłam na inne firmy. Czy dalej mi się podobają toniki z Nivea zapraszam do dalszej części posta.
Od producenta: Nivea Aqua Effect tonik odświeżający wzbogacony w witaminę E i Hydra IQ:
- tonizuje i usuwa zanieczyszczenia
- zachowuje naturalny poziom nawilżenia skóry
- odświeża ją dzięki orzeźwiającej formule z witaminą E, która jest niezwykle delikatna dla skóry
Zobacz i poczuj niezwykle świeżą skórę.
Skóra jest głęboko oczyszczona i odświeżona, wygląda zdrowo i pięknie.

Tonik zamknięty jest w typowej dla toników Nivea lekko spłaszczonej, plastikowej butelce, mieszczącej 200 ml kosmetyku. Dla każdego typu cery odpowiada inny kolor ich produktów. W tym przypadku jest to kolor niebieski, który jest przypisany kosmetykom dla cery normalnej i mieszanej. Butelka jest wygodna w użyciu, dobrze trzyma się ją w dłoni i również nie zajmuje wiele miejsca na półce. Zamykanie na zatrzask łatwo się otwiera, ale też nie ma możliwości, żeby butelka sama się otworzyła.

Konsystencja to oczywiście bezbarwna woda. Zapach niby świeży, ale bardzo, naprawdę bardzo czuć w nim alkohol, a tak byłby nawet przyjemny.
Dobrze odświeża i oczyszcza skórę. Po przetarciu płatkiem skóra pozostaje lekko błyszcząca i gładka. Wydaje się, że ma same zalety? Niestety nie. Chwilę po użyciu skóra twarzy jest zaczerwieniona, ale po chwili nie ma po nim śladu, również podrażnione okolice np. nos podczas kataru zaczynają piec. Kolejną jego wadą jest wydajność. Stosuję go już ponad miesiąc i zużyłam prawie połowę butelki.
Odzwyczaiłam się już od alkoholowych toników i nie sądzę żebym do nich więcej wróciła. Kiedyś bardzo lubiłam te z Nivea, ale ten będzie moim ostatnim.
A Wy lubicie toniki Nivea?
Czytaj dalej

Avon Planet Spa emulsja da mycia twarzy z białą herbatą

Bardzo lubię używać nowych produktów do pielęgnacji twarzy, typu żeli, czy toników. Prawie zawsze stawiam na jeszcze niewypróbowane produkty, a że nie mam wymagającej cery i jeszcze nie trafiłam na kosmetyk po którym dostałabym uczulenia to często to robię. Dzisiaj przyszła kolej na emulsję do mycia twarzy z białą herbatą z Avonu.
Od producenta: Emulsja do mycia twarzy przywracająca równowagę skóry z białą herbatą.

Kosmetyk zamknięty jest w białej, plastikowej butelce z pompką mieszczącą 150 ml. To że naklejka jest matowa ułatwia trzymanie jej w dłoni, a żele z pompką wybieram najchętniej (tubki zazwyczaj brudzą się w okolicach zamknięcia i leją od razu po otworzeniu). Szata graficzna jest typowa dla produktów z serii Planet Spa, bardzo minimalistyczna, praktycznie same napisy. Ciężko jest zobaczyć ile kosmetyku zostało w butelce nawet pod światło, dlatego trzeba ją odkręcać.

Jak zapewne się domyślacie emulsja powinna mieć konsystencję bardziej kremową i gęstszą od zwykłego żelu i tak jest właśnie w przypadku tego produktu. Kosmetyk w kolorze jest bezbarwny, chociaż ma lekko żółtą poświatę. Jest dość gęsty i podczas rozprowadzania go po twarzy uwydatnia się jego kremowość. Zapach ziołowy, tylko minimalnie przypomina białą herbatę.
Bardzo dobrze się rozprowadza na twarzy, pieni się niezbyt obficie, co uważam za plus - nie lubię kiedy żele bardzo się pienią i dostają się do nosa, czy oczu. Z tego samego względu łatwo się zmywa z twarzy. Co do działania to jest ono bardziej łagodne. Nie działa silnie, dlatego jego efekty nie są tak bardzo widoczne, a już szczególnie nie od pierwszego użycia. To taki żel, który można używać codziennie i nie wpłynie on negatywnie na skórę. Dość dobrze oczyszcza skórę, pozostawia ją bardzo gładką i naprężoną, ale nie ściągniętą oraz może minimalnie nawilża. Dla mnie efekt ten jest wystarczający, ale dla osób z wymagającą skórą twarzy i tym, którzy liczą na efekt wow może się nie spodobać i jego działanie może być niewystarczające.
Emulsja do twarzy Avon Planet Spa z białą herbatą to dobry produkt, który można stosować codziennie, jego działanie jest dosyć łagodne, ale jak na potrzeby mojej skóry wystarczające.
Mieliście może ten żel?
Czytaj dalej

KTC woda różana

Od dawna miałam ochotę spróbować czegoś nowego do oczyszczania twarzy. Na wodę różaną zdecydowałam się ze względu na dobre opinie i niską cenę - za swoją butelkę zapłaciłam 6 zł w drogerii internetowej.
Od producenta: Woda różana jest produktem ubocznym w produkcji olejku różanego. Posiada wiele zastosowań m.in. w produkcji kosmetyków, stosowana jako tonik, regeneruje skórę wrażliwą, przesuszoną, ze skłonnością do pękających naczynek.
Woda zamknięta jest w szklanej butelce zamykanej plastikową zakrętką - taka jak butelka z octem - mieszczącą 190 ml. Byłam mile zaskoczona kiedy zobaczyłam, że nalana jest prawie pod samą zakrętkę. Otwór jest dość spory, ale nie sprawia problemów kiedy wylewam wodę na płatek. Na butelce znajduje się etykietka, na której napisane są najważniejsze rzeczy. Oczywiście nie jest ona po polsku, ale dystrybutor postarał się i zaopatrzył ją w dodatkowe polskie tłumaczenie.

Konsystencja to oczywiście woda. Mogą w niej pływać różne farfocle, o czym producent wspominał, że jest to normalne. Jak widać na zdjęciach mi się właśnie trafił taki egzemplarz z "dodatkami". Zapach taki prawdziwy, różany bardzo mi się podoba.
Wodę używam jako tonik do przemywania skóry twarzy. Przytykam płatek do butelki i przechylam - nie wylewa się nigdzie tam gdzie nie powinno. Skóra po przetarciu jest napięta i trochę ściągnięta. Bardzo miękka i gładka oraz dobrze oczyszczona. Sam zapach wpływa relaksacyjnie. Niestety nie jest wydajna. Jak się można spodziewać - leje się jak woda. Starcza na dwa miesiące codziennego używania po dwa razy dziennie, natomiast inne toniki starczają mi zazwyczaj na 3-4 miesiące.
Do wody różanej KTC mogę się jedynie przyczepić, że trochę ściąga skórę, ale po posmarowaniu kremem jest już w porządku oraz do słabej wydajności. Jednak jej działanie, cena i świadomość, że jest zrobiona z naturalnych składników gwarantują, że do niej na pewno jeszcze wrócę.
Czytaj dalej

Lirene Youngy 20+ kremo-żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy

Bardzo lubię testować nowe kremy do twarzy. Prawie zawsze sięgam po nowe, których jeszcze nie miałam. Krem Lirene jak i całą serię Youngy 20+ chciałam mieć od kiedy tylko pojawiła się w sklepach. I tak się stało, kupiłam wszystkie produkty z serii o większości już możecie przeczytać - tu, tu i tu. Mam jeszcze krem BB, ale o nim nie będę pisać, bo nie ma co - jest za ciemny i mieszam go z kremem, żeby jakoś go zużyć.
To już jest moje drugie opakowanie kremu - co nieczęsto mi się zdarza, więc już można wywnioskować co o nim sądzę :)
Od producenta: Indyjska harmonia dla zmysłów z mango
Unikalna formuła produktu: połączenie kremu i żelu sprawia, że jest on wyjątkowo lekki i delikatny. Idealnie się rozprowadza, uwalniając witaminę E, zamkniętą w zielonych drobinkach. Zawarty w produkcie wyciąg z bambusa, lotosu i lilii wodnej regeneruje skórę i długotrwale ją nawilża. Karoten pochłania promieniowanie UV, stanowiąc efektywną ochronę dla skóry. Gliceryna silnie nawilża, w wyraźny sposób poprawiając sprężystość naskórka, a mikrogąbeczki pozostawiają skórę matową.
Kremo-żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy zachwyca skutecznością działania i zaskakuje innowacyjną konsystencją. Wyselekcjonowane składniki stanowią niezwykłe połączenie egzotycznej dawki energii oraz owocowej uczty dla zmysłów.
Wosk z mango ma właściwości odżywiające i silnie nawilżające jednocześnie łagodząc skórę.
Zielone drobinki łagodnie rozcierają się podczas aplikacji, uwalniając witaminę E, zwaną "witaminą młodości". Natychmiast wnika ona w skórę odżywiając ją, poprawiając jej sprężystość i zapobiegając procesom starzenia.
Kuszący zapach mango pobudza zmysły i przenosi w orientalny świat hinduskich tańców z Bollywood. Namaste India!
Krem zamknięty jest bardzo porządnie. Najpierw folia, potem kartonik, wreszcie słoiczek, a w środku folia zabezpieczająca. Wszystko to dla bezpieczeństwa naszego kremu i dzięki temu mamy pewność, że nikt do niego wcześniej nie zaglądał. Słoiczek jest plastikowy i bardzo lekki, mieści klasyczne 50 ml. Nie zajmuje dużo miejsca w łazience. Wygodnie się otwiera i wyciąga krem.
Konsystencja kremu jest jak już wspomniał producent kremowo-żelowa. Ja bardzo lubię takie kremy, są lżejsze, a aplikacja staje się przyjemniejsza. Jakby to powiedzieć krem jest bardziej wodnisty niż normalny krem, lepiej się rozprowadza i jest idealny :) Jak widzicie jest lekko żółty z zielonymi drobinkami w środku. Na zdjęciach poniżej pokazałam, jak wygląda przed rozprowadzeniem, a jak po lekkim roztarciu. Drobinki bardzo szybko się rozpuszczają, barwią przez chwilę na zielono, ale po dokładniejszym rozprowadzeniu nie ma po nich śladu.
Zapach jest śliczny :) Jest to soczyste i bardzo owocowe mango, które samym zapachem pobudza. Jest to jeden z ładniejszych zapachów kremu do twarzy jaki miałam.
Po rozsmarowaniu kremu na twarzy, koloryt skóry jest wyrównany. Jest przyjemnie gładka i miękka. Nie ściąga skóry i nie pozostawia tłustej powłoki, ani farfocli. Szybko się wchłania. Mogę nawet powiedzieć, że delikatnie ją matuje, oczywiście ten efekt jest krótkotrwały. Bardzo dobrze nawilża skórę przez cały dzień. Przy podrażnieniach nie powoduje pieczenia. Krem jest wydajny, starcza na 5-6 miesięcy.

Jak dla mnie jest to krem idealny. Bardzo dobrze nawilża i pozostawia skórę przyjemnie miękką.
Jeśli jeszcze go nie znacie polecam wypróbować. Z całej serii Lirene Youngy 20+ ten produkt uważam za najbardziej udany.
Czytaj dalej

Evrēe Magic Rose olejek upiększający

Od kilku lat używam olejków do pielęgnacji twarzy na noc. Wypróbowałam już m.in. olejek różany Khadi i olejek z wyciągu z granatów Alterra (pisałam o nim tu). Ze względu na niską cenę często wracam do Alterry, ale nadal mam słabość do olejków różanych po Khadim. Właśnie dlatego zdecydowałam się na olejek Evree. Może jeszcze odrobinę podsyciły moją chęć Wasze pozytywne opinie o nim.
Od producenta: Magic Rose Odkryj różany eliksir piękna i poczuj jego magiczną moc!
Już od starożytności olejek różany był uważany za źródło piękna i młodości. Pozyskiwany z nasion i płatków był ceniony ze względu na właściwości pielęgnacyjne oraz sensoryczne. Królowa kwiatów nie tylko cudownie pachnie, zawiera też witaminę C, A, witaminy z grupy B oraz kwasy owocowe. Witaminy młodości zawarte w olejku działają wzmacniająco na naczynka krwionośne oraz przeciwstarzeniowo. Dzięki temu ten drogocenny olejek nawilża i upiększa skórę, a także pobudza zmysły.
Dlaczego należy stosować olejek różany?
Posiada wyjątkowe właściwości łagodzenia podrażnień skóry, niweluje przebarwienia, zmniejsza widoczność "pajączków" oraz uszczelnia rozszerzone naczynia krwionośne. Pobudza produkcję kolagenu, działa przeciwzmarszczkowo, balansująco i poprawia koloryt skóry. Już od pierwszego zastosowania Twoja skóra będzie zrównoważona, wygładzona i bardziej jędrna.
Idealny również dla cery tłustej. Reguluje wydzielanie sebum odpowiedzialnego za nadmierne błyszczenie się skóry.

Olejek zamknięty jest papierowym kartoniku. Natomiast sam olejek właściwy znajduje się w szklanej butelce z pipetą. Zaskoczyło mnie to, że jego pojemność to tylko 30 ml. To tyle samo co wspominany już olejek Alterry, a on ma o wiele mniejszą butelkę. 
Pipeta sprawdza swoje zadanie znakomicie. Można idealnie odmierzyć potrzebną nam ilość kropel, bez obawy, że wyleje nam się więcej niż trzeba. Jestem już przy końcu i pipeta nie sięga dna, więc nie wiem, czy nie będę musiała przechylać butelki, żeby złapała olejek.

Konsystencję ma - jak to olejek, ciekła, trochę gęstsza od wody. Nalewając na dłoń staram się zrobić taki tunel (dołek), żeby nigdzie obok mi nie pociekło.

Kiedyś nie przepadałam za zapachem róży, ale polubiłam go za sprawą Khadiego. Mogę już nie pamiętać jak pachnie Khadi, ale stosując obecnie wodę różaną wiem, że zapach miał taki sam, czyli inny niż ma Evree. Olejek Evree oczywiście pachnie różą, ale nie taką czystą i naturalną tylko przerobioną na zapach kosmetyczny. Ma coś w sobie nienaturalnego, trochę sztucznego, ale nie mówię, że jest on nieprzyjemny, tylko inny i nie taki jakiego się spodziewałam.
Na składach się nie znam, ale z tego co udało mi się rozszyfrować jest on w miarę naturalny.
Dla porównania skład olejku różanego Khadi:
Oryza Sativa Oil (Olej ryżowy), Sesamum Indicum Oil (Olej z sezamu indyjskiego)*, Helianthus Annuus Oil (Olej słonecznikowy)*, Rosa Damascena (Róża) Flower Extract*, Cymbopogon Khasians (Jamrosa) Essential Oil*, Rubia Cordifolia (Manjistha; Marzanna indyjska), Curcuma Longa Rizome Rxtract*, Curcuma Aromatica Rizome Extract, Caesalpinia Sappan*, Tocopheryl Acetate (Witamina E), Cymbopogon Martinii (Palczatka) Leaf Extract, Pelargonium Graveolens (Pelargonia pachnąca) Flower Extract, Pterocarpus Santalinus (Drzewo sandałowe), Linum Usitatissimum (Len zwyczajny) Flower Extract, Prunus Dulcis Oil (Migdałowiec zwyczajny), Triticum Vulgare (Pszenica), Daucus Carota Sativa (Marchew zwyczajna), Crocus Sativus (Krokus) Flower Extract, Citral**, Citronellol**, Geraniol**, Farnesol**, Linalool**, Limonene**.
* pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych
** część składowa naturalnego eterycznego olejku

Olejek może być stosowany na wiele sposobów: jako serum, dodatek do kremu, jako maseczka, baza pod makijaż, do demakijażu, ochrona przed wiatrem i mrozem oraz do masażu. Poniżej znajduje się zdjęcie jak wykonać masaż twarzy i szyi.

Jak już wcześniej pisałam olejek stosuję na noc zamiast kremu. Na jedno użycie potrzebuję 6 kropel olejku i go wcieram w skórę twarzy, a jak jeszcze zostanie to i szyi. Olejek potrzebuje trochę czasu żeby wchłonąć, nie kilka minut, lecz około dwóch godzin i i tak dokładnie się nie wchłania. Rano natomiast nie ma po nim widocznego śladu - w sensie tłustej powłoki.

Stosuję już go od około 4 miesięcy i mogę powiedzieć o jego efektach. Rano moja skóra wygląda na wypoczętą i dobrze nawilżoną. Jej koloryt jest wyrównany i twarz może delikatnie jest ciemniejsza niż zwykle, ale po umyciu wraca do normy. Co do nawilżenia to przez dłuższy czas nie sprawiał problemów, było bardzo dobre, natomiast teraz - zima i mróz sprawiły, że jest niewystarczające i musiałam go odstawić. Zauważyłam też, że skóra jest bardziej jędrna i wygładzona.

Tak szczerze olejek Evree jest dobry, ale za cenę ok. 30 zł mam trzy buteleczki równie dobrego olejku Alterry. Spodziewałam się samych ochów i achów, jak dla mnie okazał się dobry, ale bez rewelacji.
Czytaj dalej

Ziaja liście manuka żel z peelingiem oczyszczający pory

Seria liście manuka Ziaji podbiła blogi i znalazła wiele swoich fanów. Na moim blogu gościła recenzja już jednego produktu z tej serii, a ściślej mówiąc toniku, jeżeli go nie widzieliście zapraszam TU. Bardzo go polubiłam, a czy mam takie samo zdanie i o żelu zapraszam dalej.
Od producenta: Oczyszczający, spłukiwalny produkt typu 2 w 1. Łagodnie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
- ściągająco-normalizujący zinc coceth sulfate
Czysta i świeża skóra:
- oczyszcza pory skóry oraz skutecznie usuwa nadmiar sebum
- pobudza złuszczanie martwych komórek naskórka
- wspomaga redukcję zaskórników
- działa nawilżająco i łagodząco
- poprawia wygląd powierzchni skóry
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych


Żel zamknięty jest w zielonej, butelce z pompką. Nie jest ona zbyt duża, chociaż mieści 200 ml. Jest wygodna w użyciu, bardzo pomocna jest pompka, która ułatwia dozowanie. Konsystencja jest gęsta, żelowa. Pływają w niej drobinki peelingu zarówno zielone, które widać na zdjęciu dalej, jak i przeźroczyste, których jest o wiele więcej. Drobinek nie ma tyle co w tradycyjnym peelingu, ale jest to przecież żel z peelingiem, a nie sam peeling, więc jak na taki produkt jest ich i tak sporo.
Zapach nie jest  jakiś konkretny. Jeżeli mieliście już produkt z tej serii to zapach jest identyczny, czyli taki ziołowo-kosmetyczny.


Żel dobrze oczyszcza skórę twarzy, pozostawią ją miękką, delikatną w dotyku i bardzo gładką. Co do obietnic producenta: owszem złuszcza naskórek, zauważyłam też, że skóra po umyciu nie jest ściągnięta, jest za to delikatnie nawilżona. Nie zauważyłam jednak redukcji zaskórników. Peelingi zazwyczaj mają mocne działanie i najlepiej jak się ich używa 1-2 razy w tygodniu. Żelu z peelingiem można używać codziennie, ponieważ drobinki nie są, aż tak mocnymi zdzierakami, że nie będą powodować podrażnień skóry, ani zaczerwienia.

Z żelu Ziaja liście manuka jestem zadowolona. Bardzo dobrze oczyszcza skórę i po umyciu jest przyjemnie gładka. Nie lubię bardzo mocnych peelingów, a ten jest taki pośredni, ani za mocny, ani za słaby.Dodatkowym atutem jest jego cena. Ja zapłaciłam za taką buteleczkę 8,50 zł w aptece.
Czytaj dalej

Nivea Pure & Natural tonik oczyszczający

Zarówno tonik jak i krem nawilżający to u mnie podstawa codziennej pielęgnacji. Przez kilka lat byłam wierna tonikom z Nivea, jednak ostatnio "zdradziłam" je z Ziają i dopiero niedawno do nich wróciłam, wygrzebując z zapasów ten oto egzemplarz.
Od producenta: W linii Pure & Natural naukowcy Nivea połączyli 100 lat doświadczeń w badaniach nad właściwościami skóry z cennymi, naturalnymi składnikami. Tonik oczyszczający z cennym bio olejkiem arganowym i organicznym aloesem, delikatnie oczyszcza i odświeża, przywracając naturalną równowagę skórze oraz zdrowy i promienny wygląd.

Skład:

Tonik zamknięty jest w półprzeźroczystej, plastikowej butelce mieszczącej 200 ml kosmetyku. Ma ona powierzchnię matową, co ułatwia trzymanie jej w dłoni. Szata graficzna jest typowa dla produktów Nivea. Zamykanie na zatrzask dobrze się spisuje, dość łatwo się je otwiera, nie trzeba używać siły. Przez otwór wylewa się odpowiednia ilość kosmetyku, który z łatwością można dozować.
Konsystencja jest oczywiście płynna. Jak pisałam, już dawno nie miałam toników tej firmy i przyzwyczaiłam się do bezalkoholowych produktów Ziaji. Kiedy pierwszy raz miałam go użyć uderzył mnie bardzo alkoholowy aromat. Po pewnym czasie zastąpił go zapach ziołowo-kwiatowy, nawet ładny, jednak ten alkohol trochę mi w nim przeszkadza.
Kiedy nalewa się tonik na płatek pozostaje na nim piana, tak samo na twarzy, kiedy wyleje mi się go za dużo. Tonik odświeża i oczyszcza skórę - co do tego nie mam zastrzeżeń. Minimalnie ściąga skórę, ale ja od razu smaruję twarz kremem, więc jakoś mi to zbytnio nie przeszkadza. Skóra pozostaje gładka i miękka, charakterystyczny jest błyszczący i gładki nos, zupełnie jak po użyciu żelu. Toniku używam dwa razy dziennie już od dwóch miesięcy i niedługo mi się skończy. Leje się jak woda i nie jest wydajny.

Tonik Nivea Pure & Natural mógłby być bardziej "natural", przeszkadza mi w nim alkoholowy zapach. Mógłby być bardziej wydajny. Działanie uważam jako dobre, ale czy do niego wrócę to nie wiem - jest wiele produktów na rynku które chcę wypróbować.
Czytaj dalej

Bio-Oil

Bio-Oil, produkt którego nie trzeba przedstawiać. Myślę, że nie ma już takiej osoby która by o nim nigdy nie słyszała, ani nie znała jego właściwości. Ja swój dostałam do testowania od BLOGmedia.
Od producenta:Bio-Oil to specjalistyczny produkt do pielęgnacji skóry. Przygotowany, aby poprawić wygląd blizn, rozstępów, nierównomiernego kolorytu oraz starzejącej się i odwodnionej skóry.
Zawiera przełomowy składnik PurCellin Oil, który zmniejsza uczucie tłustości olejku. Sprawia, że Bio-Oil jest łatwo absorbowany przez skórę i wspomaga dostarczenie jej kluczowych składników jak: witamina E, naturalne olejki roślinne z nagietka, lawendy, rozmarynu i rumianku.
Bio-Oil łatwo się wchłania i jest nietłusty. Jest hipoalergiczny oraz odpowiedni dla skóry wrażliwej. Może być stosowany zarówno do twarzy, jak i do ciała.

Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce, mieszczącej 60 ml. Jest to najmniejsza jego pojemność. Opakowanie jest zgrabne, szata graficzna przykuwa uwagę. Zamykanie na zakrętkę, nie ma możliwości żeby po zakręceniu coś się wylało. Otwór jest odpowiedni, podczas aplikacji z łatwością można kontrolować ilość wylewanych kropel. Kolor olejku jest jasno pomarańczowy, konsystencja jest rzadka, jak to olejek. Zapach ma bardzo ładny, taki pudrowy.
Olejek dostałam jakoś w czerwcu, więc miałam sporo czasu żeby się zapoznać z jego działaniem. Używałam go głównie na twarz na noc, zamiast tradycyjnego olejku nawilżającego. Po pierwszym użyciu byłam zaskoczona jak szybko się wchłania, ponieważ olejki zazwyczaj potrzebują sporo czasu żeby wchłonąć, a po Bio-Oilu nie ma śladu zaraz po posmarowaniu. Nie zostawia na skórze tłustej i klejącej warstwy. Na aplikację olejku na skórę twarzy wystarcza kilka kropel. Moja skóra bardzo dobrze z nim współpracuje, od razu zauważyłam, że jest bardzo dobrze nawilżona, a rano przyjemnie gładka i miękka. Poprawiła się znacznie jej kondycja, Bio-Oil jest lepszy w działaniu od typowych olejków do twarzy. Nie mam jakichś problemów skórnych, ale siostra również go używała i po pewnym czasie niewielkie blizny i zaczerwienienia na jej twarzy zaczęły znikać.
Jestem bardzo zadowolona z działania olejku Bio-Oil, bardzo dobrze nawilża, zostawia skórę gładką i miękką, działa przez całą noc. Bardzo mi się podoba szybkie wchłanianie i pudrowy zapach.
Jeżeli jeszcze go nie mieliście polecam, ja na pewno po skończeniu tej butelki zaopatrzę się w następną. Olejek kosztuje około 30 zł za 60 ml, a większe pojemności bardziej opłacają się cenowo.
Czytaj dalej

Nivea Sensitive krem do twarzy na dzień

Nivea to firma, po którą najchętniej sięgam. Szczególnie lubię ich kremy do twarzy, miałam już ich wiele różnych i zawsze spełniały moje oczekiwania. Tym razem przedstawiam krem do cery wrażliwej, powiem szczerze, że nie jest to mój typ skóry, a krem kupiłam pod wpływem chwili, czyt. promocji ;)
Od producenta: Skutecznie redukuje 3 oznaki cery wrażliwej: 1. zaczerwienienie 2. odczucie napięcia skóry 3. suchość
Wyjątkowo łagodna formuła wzbogacona w ekstrakt z lukrecji i cenny olejek z pestek winogron: koi podrażnioną skórę i widocznie redukuje zaczerwienienie. Natychmiastowo uwalnia skórę od nieprzyjemnego odczucia napięcia. Zapewnia intensywne nawilżenie. Formuła z filtrem SPF 15 chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, przedwczesnym starzeniem skóry spowodowanym promieniowaniem słonecznym oraz wzmacnia naturalną odporność skóry. Wyjątkowo delikatna i wchłaniająca się formuła posiada naturalne pH oraz nie zawiera parabenów, barwników, substancji zapachowych i alkoholu.
Krem zamknięty jest w białej, matowej tubce. Oczywiście tubka znajdowała się jeszcze w kartonowym pudełku, które do tej pory się nie zachowało. Zamykanie jest na zatrzask, otwór jest odpowiednich rozmiarów, ale przy użytkowaniu trochę brudzi się jego okolica. Sam krem jest lekko żółtawy, konsystencja jest raczej lejąca, niż kremowo gęsta. Kremy Nivea mają specyficzny zapach, uniwersalnego, niebieskiego kremu. W tym przypadku jest to jego łagodna wersja, bardzo, bardzo delikatna. Jeżeli ktoś nie ma dobrego nosa do zapachów, to może go nawet nie wyczuć.

Co do działania, jak już wspominałam nie mam wrażliwej cery, więc nie wszystko, co zapewnia producent u siebie zauważyłam. Krem pozostawia skórę gładką, matową i bardzo dobrze nawilżoną. Często jest tak, że kremy które bardzo dobrze nawilżają pozostawiają na skórze tłusta warstwę, a te które dają efekt matowej skóry, bardzo ją ściągają. Tutaj nic takiego nie zauważyłam, skóra twarzy jest jednocześnie matowa i bardzo dobrze nawilżona. Twarz jest nawilżona przez cały dzień, matowa nie jest przez cały czas, ale przez dłuższy. Oprócz tego jest wydajny, żeby posmarować całą twarz wystarczy dosłownie odrobinka kremu. Dodatkowym atutem filtr SPF 15, może nie jest on wielki, ale nie wszystkie kremy go posiadają.

Podsumowując krem uważam za bardzo dobry. Przy kremach do twarzy stawiam na nawilżenie, nie oczekuje jakichś szczególnych cudów, ale nawilżenie to główny punkt i tu ten punkt jest spełniony bardzo dobrze.

Pojemność: 50 ml
Cena: 17,99 zł
Czytaj dalej

Bourjois dwufazowy płyn do demakijażu

Bardzo lubię dwufazowe płyny do demakijażu, z doświadczenia wiem, że lepiej sprawdzają się przy wodoodpornym makijażu, a że używam przeważnie takich tuszy do rzęs, to taki płyn zawsze mam w łazience. Od kiedy mój ulubiony płyn z Garniera zmienił opakowanie na mniejsze - mniej opłacalne, musiałam znaleźć dla niego godnego zastępcę. Polubiłam się już z płynem z Ziaji liście zielonej oliwki, ale że lubię nowości, wybrałam z polecenia płyn Bourjois.

Od producenta: Płyn do ekspresowego usuwania wodoodpornego makijażu oczu.

Płyn do demakijażu zamknięty jest w charakterystycznej butelce z kuleczką u góry, która ułatwia jej otwieranie. Po jakimś czasie może nadrywać się wieczko lub całkiem oderwać, ale w moim egzemplarzu tak się na szczęście nie stało. Na wacik wylewa się odpowiednia ilość płynu, co jest zaletą dość dobrego otworku. Zapach ma neutralny, kosmetyczny.
Bourjois bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem wodoodpornego tuszu, nie pozostawia żadnych jego drobinek, ani go nie rozmazuje na całej powiece. Nie trzeba zbytnio pocierać wacikiem żeby go zmyć. Pozostawia tłustą warstwę na twarzy, dlatego ja myję twarz wodą i przecieram tonikiem. Nie powoduje podrażnienia oczu, ani sklejenia.

Z płynem do demakijażu Bourjois bardzo się polubiłam, dobrze zmywa makijaż, a tłusta powłoka mi nie przeszkadza. Na promocji można go kupić za ok. 11 zł.

Pojemność: 200 ml
Cena: 16-18 zł


Czytaj dalej

Ziaja liście zielonej oliwki woda tonizowana

W upały takie jak teraz sięgamy po produkty, które powodują odświeżenie i ochłodzenie skóry. Dziś przedstawiam mojego małego przyjaciela, z którym nie rozstaję się od około czterech miesięcy, a szczególnie teraz jest naprawdę przydatny.

Od producenta: Oliwkowa woda tonizująca z wit. C na co dzień w podróży po ćwiczeniach
Polecamy oliwkową wodę tonizującą w postaci delikatnej mgiełki. Zawiera esencję z liści zielonej oliwki oraz witaminę c. Daje uczucie świeżości. Idealna dla każdego rodzaju skóry. Nadaje się pod makijaż.
Liście zielonej oliwki zawierają oleuropeinę - naturalny przeciwutleniacz i substancję łagodzącą. Odświeżają i wzmacniają skórę oraz chronią przed transepidermalną utratą wody. D-panthenol i witamina C skutecznie i szybko nawilżają naskórek. Działają łagodząco oraz poprawiają kondycje skóry.
Woda zamknięta jest w zielonej, plastikowej buteleczce z atomizerem.Wiem, że nie wszyscy lubią takie buteleczki, tak jak w przypadku toniku z liści manuka. Można stosować ją na kilka sposobów: odkręcić buteleczkę i wylać na wacik, psikać kilka razy na wacik lub od razu spryskać twarz. Ja preferuję dwa ostatnie sposoby, ten ostatni szczególnie w upały. Co do zapachu, nie pachnie niczym szczególnym, to taki świeży kosmetyczny zapach.
Woda tonizowana nadaje się do codziennej pielęgnacji twarzy. Dobrze oczyszcza skórę, pozostawia ją świeżą i gładką oraz lekko nawilżoną. Podczas upałów używam jej nawet kilka razy dziennie, bardzo fajnie odświeża i delikatnie chłodzi skórę. Jest wydajna, jak wspominałam używam jej od czterech miesięcy i zużyłam dopiero 1/3 butelki.

Wodę tonizowaną Ziaji bardzo polecam, a szczególnie w okresie letnim, kiedy bardzo dobrze odświeża skórę. Cena, jak to z Ziają bywa nie jest wysoka, ja swoją butelkę kupiłam za 5 zł z groszami, taniej jest kupić ją w aptece niż np. w Rossmannie.

Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 7,50 zł


Czytaj dalej

Ziaja liście zielonej oliwki krem oliwkowy foto-ochronny

Chciałabym przedstawić krem, który używam już od bodajże dwóch miesięcy. Ma on dość wysoki filtr ochronny, więc jest to produkt jak najbardziej na czasie, kiedy to słońce zaczyna coraz mocniej grzać.

Od producenta: Polecamy lekki, nietłusty krem z esencją z liści zielonej oliwki. Zapewnia prawidłowe nawilżenie, ochronę i regenerację. Idealny na każdą pogodę, dla każdego rodzaju skóry w każdym wieku.
Liście zielonej oliwki odświeżają i wzmacniają skórę oraz chronią przed transepidermalną utratą wody.
System nowoczesnych filtrów UV - chroni przed podrażnieniami słonecznymi.
Emolienty i witaminy zmiękczają i wygładzają drobne zmarszczki.
 
Krem zamknięty jest w plastikowej, białej tubce. Szata graficzna bardzo minimalistyczna i przejrzysta. Otwieranie na klik, które odchodzi dość lekko. Otwór jest odpowiedniej wielkości, z racji tego, że krem jest dość gęsty, okolice otworu maga się brudzić. Wydobywanie kremu nie sprawia żadnych trudności, pomimo że tubka jest dość twarda nie trzeba się z nią siłować.
 
Konsystencja kremu jest gęsta, mogę powiedzieć że nawet bardzo gęsta, jak można zauważyć na zdjęciach poniżej. Wystarczy niewielka ilość kremu, żeby posmarować całą twarz. Przypomina swoją gęstością kremy z filtrem do opalania. Zapach bardzo delikatny, oliwkowy, ulatnia się w krótkim czasie od posmarowania.
Krem rozprowadza się gładko na twarzy, trzeba go dobrze rozsmarować, ponieważ może zostawiać białe ślady. Zaraz po posmarowaniu skóra jest dość tłusta, ale dość szybko się wchłania. W ciągu dnia zauważyłam, że jedynie czoło zaczyna mi się świecić. Skóra jest przyjemnie gładka, miękka i dobrze nawilżona. Dobrze sprawuję się również pod makijażem.
Podsumowując, uważam że krem jest bardzo dobry, ze względu na dość wysoki filtr SPF 20 nadaje się idealnie na zbliżające się słoneczne i ciepłe dni. Oprócz tego dobrze nawilża i efekt ten utrzymuje się cały dzień. Nie muszę chyba dodawać, że jest tani, ja swój kupiłam za 7,50 zł z gratisem płynem do demakijażu. Na pewno kupię go ponownie.

Pojemność: 50 ml
Cena: 7-8 zł

PS. Szykuje się kolejna promocja w Rossmannie, tym razem -40% na kosmetyki do pielęgnacji twarzy 20-26.05. Promocja ma nie obejmować maseczek, ani produktów do pielęgnacji twarzy dla mężczyzn. Informacja jest potwierdzona, można o tym przeczytać w kolejnym Skarbie.


Czytaj dalej