Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka Litera. Pokaż wszystkie posty

Elizabeth Strout - Amy i Isabelle

Isabell i jej córka Amy mieszkają w niewielkim amerykańskim miasteczku. Jest w nim wszystko co potrzeba do samodzielnego funkcjonowania, ale zarazem nie ma tam prawie nic szczególnego. Większość mieszkańców pracuje w fabryce, w tym Isabell, która jest sekretarką. Spędza czas z innymi kobietami z biura, które są z pozoru takie same, a zarazem każda jest inna. Amy uczęszcza do lokalnego liceum, ma przyzwoite oceny i jest z reguły nieśmiała. Isabelle może być z niej dumna, chociaż Amy jest nastolatką nie sprawia większych problemów. Ich ułożone życie zaczyna się komplikować kiedy pojawia się ktoś nowy w mieście.

Oglądaliście serial "Wielkie kłamstewka"?  Czołówka, piosenka i ogólnie początek serialu zaczyna się sielankowo. To oczywiście pozory. Tak samo jest z tą powieścią. Sielanka w stylu Fannie Flagg z początku książki zmienia się w dosyć mroczną powieść Johna Steinbecka.
Według tego co udało mi się wywnioskować po technologii, ubiorze i braku zakazu palenia w pomieszczeniach publicznych książka dzieje się w latach 60-tych.

Isabelle to zamknięta w sobie osoba, żyje gdzieś na uboczu społeczeństwa. Nie jest niemiła, po prostu jest taktowna i grzeczna, ale też nie nawiązuje z nikim bliższych relacji.
Amy jest wierną kopią swojej matki, różni je jedynie uroda, ponieważ Amy może uchodzić za piękną, natomiast jej matka jest przeciętna. Ma koleżankę Stacy, z którą podczas przerw pali papierosy. Jest grzeczna, małomówna i jakby nieobecna.

Oprócz tytułowych bohaterek poznajemy całe miasteczko. Są tu koleżanki z biura Isabelle, jej szef, znajomi Amy oraz ludzie z kościoła. Jak te fragmenty są zaprezentowane to mistrzostwo! To tak jakby Jean-Pierre Jeunet stworzył z niej film - lecimy i następuje przybliżenie na okno Grubej Bev, za chwilę znowu się oddalamy i wlatujemy do domu Avery'ego. Widzimy co wszyscy w miasteczku robią w tym samym momencie.

Kiedy powieść się rozkręca poznajemy po kawałku historię Isabelle i jej tajemnice. Postępowanie Amy doprowadza do zburzenia muru jaki stworzyła wokół siebie Isabelle. Dopiero na końcu możemy w pełni zrozumieć dlaczego w danej sytuacji postąpiła tak, a nie inaczej oraz zrozumiemy jej reakcję na pewne wydarzenia.
Jeżeli mam wybierać, to z obu naszych bohaterek bardziej mi się podobała Isabelle. Wiele w życiu przeszła, miała trudny start, sama wychowywała dziecko w obcym mieście. Amy często nie rozumiałam. Jej decyzje i czyny były dziwne i zastanawiałam się po co ona to robi. Było w niej coś chaotycznego, to tak jakby spuścić psa z łańcucha, który nie zna innego życia i teraz nie wie co ma ze sobą zrobić, ale równocześnie chce spróbować wszystkiego.

Bardzo lubię książki Elizabeth Strout. Wprowadza czytelnika w niesamowity klimat. Jej styl, język, sposób snucia opowieści jest genialny. "Amy i Isabelle" to jej debiut i jak na razie z wszystkich trzech jej książek, które przeczytałam mogę powiedzieć, że ta jest moją ulubioną.

"Amy i Isabelle" to opowieść o dorastaniu, buncie, trudnych relacjach z matką i próbą odnalezienia siebie samego. Nasze bohaterki mają ogromy bagaż doświadczeń i próbują ułożyć sobie normalne, szczęśliwe życie.
Książkę mogę szczerze polecić, jest to znakomita powieść obyczajowa, opowiadająca o małym amerykańskim miasteczku i tajemnicach jego mieszkańców. Akcja nie jest gwałtowna, ale sam klimat powieści sprawia, że zarówno chcesz czytać dalej, ale też szkoda jest jej kończyć.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Nowości październik + czytelnicze podsumowanie miesiąca

Jest już 22.11, a ja dopiero zabieram się post z październikowymi nowościami. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie mam ani weny do pisania postów/recenzji, ani nawet do czytania 😡
No nic, pora na post.
Zacznę od mojego zamówienia z EcoFlores. Zamówiłam bazę mydlaną i olejek o zapachu bzu. Do tego dostałam gratis barwnik fioletowy, próbkę peelingu z czarnej porzeczki i próbkę bazy krystalicznej.
Jeżeli chcecie zacząć swoją przygodę z robieniem mydeł glicerynowych, mogę Wam polecić ten sklep. Bazy może nie mają najtańszej na rynku, ale z kosztami wysyłki wychodzi najtaniej ;)
Moje książkowe nowości. Przybyło mi 14 książek, z czego tylko trzy kupione, więc jest super :D
Do recenzji dostałam:
Szczepan Twardoch "Ballada o pewnej panience", Martyna Bunda "Nieczułość" - Wydawnictwo Literackie
Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów", Krzysztof Bochus "Czarny manuskrypt", "Martwy błękit", Grzegorz Kalinowski "Pogromca grzeszników", Kara Thomas "Mroczne zakamarki", Pierre Lemaitre "Trzy dni i jedno życie" - Wydawnictwo Muza
Anne B. Ragde "Zawsze jest przebaczenie" - Smak Słowa
Igor Brejdygant "Szadź" - Marginesy
Tom Hanks "Kolekcja nietypowych zdarzeń" - Wielka Litera
Kupiłam natomiast: Marc Levy "Przeznaczenie", Joanna Jax "Morze kłamstwa" i Raisa Ruder, Susan Campos "Sekrety urody babuszki".
Przeczytałam 10 książek. Jest to raczej średni wynik, ale przez chorobę nie miałam siły na czytanie.
1. Rina Frank "Każdy dom potrzebuje balkonu" 6/10
2. Elwyn Brooks White "Charlotte's Web" 7/10
3. Anna Cieplak "Lata powyżej zera" 7/10
4. Hanya Yanagihara "Ludzie na drzewach" 8/10
5. Kerstin Gier "Silver. Druga księga snów" 7/10
6. Elizabeth Strout "To, co możliwe" 8/10
7. Carlos Ruiz Zafón "Labirynt duchów" 10/10 Ulubione
8. Sager Riley "Ocalałe" 6/10
9. Szczepan Twardoch "Ballada o pewnej panience" 5/10
10. Robert Rient "Duchy Jeremiego" 10/10 Ulubione ❤❤❤

Ilość przeczytanych stron w miesiącu: 3920
Najlepsze książki w miesiącu to oczywiście Zafón, bo przecież to Zafón! 4 lata na niego czekałam ❤ i "Duchy Jeremiego", po prostu REWELACJA! ❤ Zawiodłam się na Twardochu, fanką autora nie zostanę.

Jak Wam się podobają moje nowości?
Czytaj dalej

Nowości kwiecień + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Początek nowego miesiąca to tradycyjnie podsumowanie miesiąca, także zapraszam :)
Rossmann
Zacznę od kosmetycznych nowości, czyli promocji -49%, czy jak kto woli -55% w Rossmannie :) Może nie uwierzycie, ale nawet nie byłam w sklepie, tylko o godzinie 00:00 zrobiłam zakupy w sklepie internetowym i takim sposobem ominęły mnie te kilometrowe kolejki :D a dodatkowo załapałam się jeszcze na promocje z dnia poprzedniego :D Zakupy skromne, kupiłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy lub mniej potrzebne (czyt. pomadki).
Moje książkowe nowości nie są jakieś duże, bo przybyło mi 5 książek, z czego nie kupiłam ani jednej! Wiem, sama jestem w szoku. Wszystkie książki przedstawione na zdjęciu to egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:
Maciej Siembieda "444" od wydawnictwa Wielka Litera
Jørn Lier Horst "Kluczowy świadek" od Smak Słowa
Noah Strycker "Rzecz o ptakach" i Benedict Wells "Koniec samotności" od wydawnictwa Muza
JP Delaney "Lokatorka" wydawnictwo Otwarte
Byłam również w bibliotece, a przyniosłam:
Christian Jacq "Przeklęty grobowiec", Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska", Jakub Małecki "Odwrotniak", Dan Brown "Kod Leonarda da Vinci" i George Orwell "Rok 1984".
W kwietniu przeczytałam 12 książek, to dobry wynik i jestem bardzo zadowolona.
1. Rupi Kaur "Milk and Honey" 4/10
2. J.M. Barrie "Peter Pan" 6/10
3. Dominik Szczepański "Na oceanie nie ma ciszy" 8/10
4. Charles Dickens "A Christmas Carol" 7/10
5. George Harrar "Sieć podejrzeń" 7/10 recenzja
6. Jennifer L. Armentrout "Obsydian" 6/10
7. Christian Jacq "Przeklęty grobowiec" 7/10
8. Maciej Siembieda "444" 8/10 recenzja
9. Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska" 8/10
10. Mechthild Gläser "Strażniczka książek" 6/10
11. C.S. Lewis "Lew, czarownica i stara szafa" 7/10
12. Noah Stycker "Rzecz o ptakach" 7/10

Najlepsze książki miesiąca to: "Na oceanie nie ma ciszy", "444" i "Historia nowego nazwiska".
Najmniej mi się podobała "Milk and Honey".
Przeczytałam trzy książki po angielsku z czego bardzo się cieszę.
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3895

Czytaliście może coś z tych książek? Może coś Was szczególnie zainteresowało?
Czytaj dalej

Maciej Siembieda - 444

Lubicie historię, tajemnice, niewyjaśnione zagadki z przeszłości i sensację? Jesteście fanami Dana Browna? Jeżeli tak zapraszam Was na przedpremierową recenzję książki "444" Macieja Siembiedy od Wydawnictwa Wielka Litera - premiera 26 kwietnia.
Dziennikarz Paweł Włodarczyk nie należy do najlepszych w swoim fachu, wygryźli go młodzi i spadł na najniższy szczebel redakcji. Zajmuje się zapomnianą sprawą sprzed lat - zaginięcia obrazu Jana Matejki "Chrzest Władysława Warneńczyka". Przez lata uzbierał wiele dowodów i tyle samo swoich przypuszczeń i teraz pragnie przekazać je dalej. Kontaktuje się z Jakubem Kanią prokuratorem w IPN-ie. Kiedy jest już w drodze na spotkanie z Kanią ginie w wypadku. Obraz prowadzi do przepowiedni, według niej co 444 lata ma się pojawić wybraniec, który będzie mieć szansę pojednać dwie religie - islam i chrześcijaństwo. Czy prokuratorowi uda się rozwikłać zagadkę tajemniczego obrazu? Dlaczego w to wszystko jest wplątana islamska grupa Bokira, która nie chce dopuścić do odnalezienia obrazu Matejki?

Książka "444" jest dobrze napisana, przez co znakomicie się ją czyta, a dodam, że ma ponad 500 stron. Jest to książka sensacyjna i wyczuwa się w niej napięcie. Jednakże trochę dodałabym do niej parę emocjonujących pościgów. Cała historia składa się z kilku opowieści. Głównym jej bohaterem jest oczywiście Jakub Kania, ale poznajemy też co się dzieje w grupie Bokira, czy wersję Pawła Włodarczyka. Dodatkowo oprócz czasów współczesnych książka obrazuje nam czasy pierwszego wybrańca w 998 roku, 1444 i bitwę pod Warną, rok 1881 i historię powstania obrazu, a nawet rok 2332 i czasy pojawienia się czwartego wybrańca.
Części historyczne są w niej bardzo dobrze dopracowane. Postacie znane z historii są dobrze oddane jak i same realia. Piszę to jako historyk, więc możecie mi wierzyć na słowo ;) Oczywiście jest to fikcja literacka, więc autor popuścił trochę wodze fantazji, ale bez niej nie byłaby to powieść. Dla laików te fragmenty będą również zrozumiałe i szybko odnajdą się w okresie jaki opisują.

Jakub Kania to nie superbohater, czy James Bond, tylko zwykły człowiek. Jest bardzo inteligentny, szybko pojmuje zawiłości historii i jako prokurator IPN umie rozwikłać najtrudniejsze zagadki z przeszłości. Tak jest i tym razem, umie wiele sam zdziałać i szybko się nie poddaje. Jest to bohater, który wzbudza sympatię od pierwszej chwili, dodatkowo sarkazm i humor dominują w jego wypowiedziach, co przyznaję uwielbiam u książkowych bohaterów. Oczywiście ma do pomocy nie tylko piękną, ale i inteligentną panią stewardessę Katarzynę Karewicz.

Autor pokazuje, że ma wyobraźnię, czego dowodem jest bardzo ciekawy fragment z przyszłości. Opisany z wieloma detalami, przedstawia również rys historyczny od czasów nam współczesnych do 2332 roku. Nie powiem, żeby mnie ona napawała całkowicie optymizmem, ale nie mam co się martwić i tak tych czasów nie doczekam ;)

Książka Macieja Siembiedy "444" to bardzo dobra powieść sensacyjna. Jest tu wiele tajemnic i zagadek z przeszłości. Książka miała być porównywalna do "Kodu Leonarda da Vinci" Dana Browna, gdyby było w niej więcej pościgów i mistycyzmu to bym się zgodziła, ale nie żyjemy w USA, więc nam Siembieda wystarczy ;) Autor widać, że dokładnie się przygotował do pisania, zawiłości naszej historii, jak i na przykład funkcjonowanie IPN-u nie należą do łatwych tematów, więc jak najbardziej trzeba go tu pochwalić.
"444" serdecznie polecam jeżeli lubicie sensację połączoną z tajemnicami z historii.

Na koniec pokażę Wam obraz "Chrzest Władysława Warneńczyka" Jana Matejki.

Tak na marginesie dodam, że szykuje się kolejna część przygód Jakuba Kani, tym razem z inną tajemnicą.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

George Harrar - Sieć podjerzeń

Zapraszam na recenzję książki "Sieć podejrzeń", która ukazała się nakładem wydawnictwa Wielka Litera. Jako ciekawostkę dodam, że trwają prace nad jej ekranizacją.
Evan Birch jest profesorem filozofii na miejscowym uniwersytecie. Układa mu się w życiu, ma żonę i dwóch synów, bliźniaków. Chociaż jego zajęcia na uczelni nie należą do popularnych to wcale nie narzeka. W wydaje się normalny dzień zatrzymuje go policja i oskarża o porwanie nastolatki Joyce Bonner, której nawet nie zna. Dziwne dowody i zbiegi okoliczności doprowadzają do tego, że sam bohater nie wie już co jest prawdą, a co kłamstwem...

Główny bohater jak to filozof, za dużo myśli i musi wszystko analizować. Prowadzi gry słowne, wyszczególnia kilka znaczeń wypowiedzi innych osób. Jego żona jak i dzieci również uczestniczą w tej grze. Ich rozmowy najczęściej kończą się przemyśleniami na filozoficzne tematy. Czasem się zastawiałam ile czasu musi minąć, żeby Evan odpowiedział na zadane mu pytanie, bo kiedy się nad nim zastanawiał pewnie minęło co najmniej 10 minut ;)
Akcja książki toczy się w miarę równo, nie za szybko, ale też nie ciągnie się w nieskończoność. Czyta się dobrze, ale trzeba się przyzwyczaić do słownictwa bohaterów i ich niebanalnych tematów rozmów. Trochę dziwnie można się poczuć, czytając książkę od strony podejrzanego. Zazwyczaj czytelnik "prowadzi śledztwo" razem z policjantami, a nie wciela się w rolę oskarżonego, który nie wie praktycznie nic o tym jak posuwa się śledztwo.

"Sieć podejrzeń" to thriller psychologiczny. Pokazuje jak zmienia się życie człowieka oskarżonego o taką zbrodnię. Jak zmienia się podejście do niego rodziny, co myślą inni ludzie, m.in. na uczelni i jak natrętni potrafią być żądni sensacji dziennikarze.

Książkę polecam, mało czytałam thrillerów, dlatego nie wiedziałam się czego mam się spodziewać. "Sieć podejrzeń" skupia się na odczuciach głównego bohatera. O śledztwie tak naprawdę czytelnik wie bardzo niewiele. Zabrakło mi tu jednak trochę emocji, które oczywiście były, ale ja bym je jeszcze trochę podkręciła.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Antonio Manzini - Czarna trasa

Chociaż bardzo lubię kryminały, nigdy nie spotkałam się z włoską książką z tego gatunku. "Czarna trasa" jest to pierwsza część serii o policjancie Rocco Schiavone od wydawnictwa Muza. Jeżeli chcecie poznać historię o troszeczkę nietypowym policjancie, zapraszam na recenzję.
Na północy Włoch w jednym z górskich miasteczek narciarskich zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Zastępca komendanta Rocco Schiavone, ma ciężkie zadanie znalezienia sprawcy. Nie ułatwia to fakt, że ciężko zidentyfikować zwłoki, policjanci w komisariacie nie należą do najbystrzejszych, a śnieg i mróz dokuczają policjantowi szczególnie, bo pała on nienawiścią do ciepłej odzieży narciarskiej i butów.

Rocco Schiavone to typowy rzymianin. Jest skoncentrowany na swoim mieście, a reszta kraju i świata może nie istnieć. Został zesłany w górskie okolice, ale nie poddaje się i nienawidzi wszystkiego co nie jest rzymskie. Jako policjant jest trochę nietypowy. Jego metody działania są trochę inne, ale skuteczne. Nie boi się naginać prawa dla własnych celów. Jest arogancki, ma cięty język, a ludzie z jego otoczenia mają w życiu ciężko. Jeżeli miałabym porównywać go do innych książkowych bohaterów kryminałów, to powiedziałabym, że to takie połączenie Szackiego z Forstem, szczególnie w przypadku ciętego języka i naginania prawa.

"Czarna trasa" to bardzo dobry kryminał. Akcja dzieje się dość szybko, nie ma tu wątku romantycznego (z czego się cieszę), co w ostatnich latach jest nieodłącznym elementem kryminału. Co do zabójcy to się domyśliłam wcześniej, ale nie miałam dowodów, ani motywu zbrodni ;) dlatego wszystko i tak wyjaśniło się na końcu. Z chęcią przeczytałabym o kolejnych przygodach Rocco Schiavone.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Jacek Fedorowicz - Święte krowy na kółkach

Czy jest w ogóle ktoś, kto nie zna Dziennika Telewizyjnego? Nie mówię tu o dawnej wersji dzisiejszych Wiadomości, lecz o programie satyrycznym Jacka Fedorowicza. Nie jest on już emitowany około dziesięć lat, więc młodsi czytelnicy mogą go nie znać ;) Jego najnowsza książka "Święte krowy na kółkach" jest napisana w bardzo podobnym stylu. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o niej zapraszam na recenzję :)
Książka to zbiór felietonów z przestrzeni kilkunastu lat. Niektóre są opatrzone najnowszymi komentarzami autora. Książka jest napisana bardzo lekkim językiem, czyli możecie się domyślić, że dosłownie się płynie po stronach. Dodatkowo liczne rysunki, które są dziełem samego autora są bardzo miłym dodatkiem. Dosadnie obrazują treść felietonów, są one przedstawione oczywiście w sposób karykaturalny, a wiele z nich - a raczej większość - ma zabarwienie polityczne. Przykłady tych rysunków możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej.
Felietony są bardzo różne, opisują czasy dzieciństwa autora i jego życie prywatne. Fedorowicz przedziera się przez prawie cały wiek dwudziesty, aż do współczesności. Opisuje wydarzenia polityczne, oczywiście ze znanym sobie humorem. Przedstawia swoje poglądy na różne tematy. Głównie skupia się na Warszawie, jak się zmieniała, jak jest teraz, co mu się nie podoba w mieście (czyt. Pałac Kultury, Złote Tarasy ;)), a co tak.
"Święte krowy na kółkach" to książka bardzo humorystyczna, przy której miło spędziłam czas. To dobra odskocznia od szarej codzienności. Uwielbiam poczucie humoru autora, a jego spostrzeżenia są bardzo trafne. Książkę serdecznie polecam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Janusz. L Wiśniewski - Eksplozje

Nigdy nie czytałam książek Janusza L. Wiśniewskiego. Sama nie wiem czemu wcześniej po nie sięgnęłam. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wielka Litera miałam okazję poznać jego najnowszą książkę, a raczej jego i ośmiu innych autorów.
Książka składa się z ośmiu opowiadań i ośmiu odpowiedzi na nie. Reguły gry są takie: najpierw jest opowiadanie Wiśniewskiego, potem wersja innego autora. Każde opowiadanie jest różne. Są tu przedstawione przeróżne historie, nie wszystkie miłosne jakby się mogło spodziewać. Początkowo trochę się bałam, że dostanę taki typowy romans, że każde opowiadanie będzie przedstawiało zbliżoną do siebie historię, ale książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Takim skrajnym przykładem może być historia kochanki, a odpowiedzią jest wersja kochanka, ale to tylko jedno takie opowiadanie. Możecie się nawet nie spodziewać, że znajdziecie tu opowiadanie o... Magdzie Goebbels.

Po pierwsze mistrzowskie wykonanie Wiśniewskiego. Chyba nikt tak nie umie pisać o uczuciach jak on. Co więcej, żaden mężczyzna nie umie wcielić się w umysł kobiety tak jak on. Zawsze kiedy książkę pisze mężczyzna i główną bohaterką jest kobieta to od razu widać, że coś jest nie tak. W tym przypadku często się zastanawiałam, czy aby na pewno to pisał mężczyzna. Co jeszcze zauważyłam to to, że nie skupia się na takich błahych sprawach jak wygląd bohaterów, otoczenie, pogoda, czy inne rzeczy na których niektórzy mogą rozwodzić się całymi stronami.
Kolejny punkt to odpowiedzi innych autorów. Mamy tu bardzo różne podejścia do tematu. Nie powiem, że wszystkie mi się podobały, bo tak nie było. Wiem, że autorzy mieli nie lada wyzwanie, bo jak można dorównać mistrzowi? Każdy z nich inaczej opisał swoją historię, dlatego nie zabrakło tu kontynuacji, opowieści przed, wersji z drugiej strony (czyli mężczyzny, jeżeli wcześniej było o kobiecie), czy zupełnie innej historii, która miała punkty wspólne. Niektóre historie nie potrzebowały dalszego ciągu, a wręcz je popsuły. Innym razem autor za bardzo się wczuł w część Wiśniewskiego i na każdym kroku powtarzał np. jedno zdanie tam zawarte, czy powielał wydarzenia - tak jakby przepisywał poprzednią wersję dodając tylko nieznacznie coś od siebie. Były też takie, które pozytywnie mnie zaskoczyły dorównywały że tak powiem oryginałowi.

Nie będę tu streszczać nawet pokrótce tych opowiadań, bo to będzie się mijać z celem mojej recenzji. Chcę żebyście sami sięgnęli po ten zbiór opowiadań, może nawet tak w ciemno. Mogę jedynie podsumować wszystkie opowiadania jako historie o uczuciach, często skrajnych, o tęsknocie, również o samotności, bo nikt nie wie co tak naprawdę czuje i myśli druga osoba.

Moja ocena: 7,5/10
Czytaj dalej

Nowości styczeń + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Zaczynamy luty, więc to czas na nowości i podsumowanie czytelnicze miesiąca. Tym razem książkowo i woskowo ;) Zapraszam :)

Pachnąca Wanna miała wyprzedaż, więc trzeba było z niej skorzystać :) Do mojego wirtualnego koszyka trafiły:
Colonial Candles: Tropical Nectar, Simple Breeze, Pink Cherry Blossom, Tahitian Plumeria, Topaz Waters
Goose Creek Candles: Peppermint, Lilac Garden
McCall's: Tuscan Skys, Secrets, Sapolio Soap, Crushed Velvet, Romance, Honeysuckle
Jako gratis dostałam próbkę zapachu Goose Creek Cabin in the Woods.
Kolejne zapachowe zamówienie, tym razem w sklepie Zapachy Świata gdzie produkty Village Candle ze starymi naklejkami były przecenione o 35% (promocja nadal aktualna, więc warto skorzystać).
Fresh Strawberries, Chery Vanilla Swirl, Christmas Morning, Christmas on the Beach, Just For You, Hydrangea.
Poszczęściło mi się i wygrałam taką oto paczkę szczęścia od Epikpage :)) Znalazły się w niej książka "Czas żniw", masa zakładek, przycisk do książki na palec i herbatki :)
Przybyło do mnie 13 książek, może się to wydawać dużo, ale trochę zaszalałam na oczytani.pl gdzie książki kosztują grosze ;)
Od dołu: oczytani.pl - Bolesław Prus "Emancypantki", John Williams "Profesor Stoner", Sarah Lark "Kobiety Maorysów", Victor Lodato "Matylda Savitch", Marcello Simoni "Handlarz ksiąg przeklętych", Sidonie-Gabrielle Colette "Małżeństwo Klaudyny", "Klaudyna odchodzi", "Klaudyna powraca"
Empik - Meg Wolitzer "Wyjątkowi", Harper Lee "Idź, postaw wartownika", Hanya Yanagihara "Małe życie"
Wygrana u Epikpage - Samantha Shannon "Czas żniw"
Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Wielka Litera - Janusz L. Wiśniewski "Eksplozje"
Oczywiście musiałam również zajść do biblioteki. Wypożyczyłam jedynie cztery książki, co jak uważam jest dobrym wynikiem: Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania", Olga Tokarczuk "Księgi Jakubowe", Stefan Türschmid "Mrok i mgła" i Natasza Socha "Biuro przesyłek niedoręczonych" - nie daje się tego czytać, więc wraca do biblioteki.
W styczniu przeczytałam 13 książek. Kilka już oddałam do biblioteki, kilka było na czytniku, dlatego na zdjęciu są tylko cztery:
1. J.K. Rowling "Baśnie Barda Beedle'a" 7/10
2. Magdalena Rittenhouse "Nowy Jork. Od Mannahatty do Groung Zero" 7/10 recenzja
3. Wiesław Adamczyk "Kwiaty polskie na wygnaniu" 8/10 recenzja
4. J. K. Rowling "Quidditch Through the Ages" 6/10
5. Huntley Fitzpatrick "Moje życie obok" 7/10 recenzja
6. J.K. Rowling "Fantastic Beasts and Where to Find Them" 7/10
7. Antoine de Saint-Exupéry "The Little Prince" 9/10
8. Jo Nesbø "Człowiek nietoperz" 7/10
9. Lars Saabye Christensen "Półbrat" 9/10
10. Nicola Yoon "Ponad wszystko" 7/10
11. Patrick Ness "Siedem minut po północy" 7/10
12. Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania" 8/10
13. Maria Rodziewiczówna "Czahary" 7/10

Książki okazały się równe poziomem, tak 7/10 z kilkoma wyjątkami. Najlepsza książka miesiąca to "Półbrat".
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3862

Jak Wam się podobają moje nowości?
Czytaj dalej

Anna Dziewit-Meller - Góra Tajget

Biorąc książkę z półki w bibliotece nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Książkę znałam już wcześniej, piękna okładka przyciąga oczy, ale już tak mam, że nie zagłębiam się zbytnio w jej opis. Zapraszam na recenzję.
Historia kilku osób ze sobą związanych. Sebastian, młody farmaceuta ze Śląska zostaje ojcem. Od tej pory cały czas myśli, że coś się stanie jej córce, albo żonie. O tym ile jest niebezpieczeństw na świecie. Wyobraża sobie wypadki samochodowe, choroby, porwania i morderstwa. Od swojego dawnego nauczyciela dowiaduje się o mordzie na 200 dzieciach w szpitalu psychiatrycznym w czasie wojny. Po tym momencie zaczyna dostrzegać rzeczy o których się nie spodziewał...

Będzie to trochę inna recenzja, składająca się z cytatów. Chcę, żebyście sami po nich doszli do wniosków. Czy wszystko jest takie jak się do końca wydaje?

Sebastian
Udaje się na górę Żar, gdzie jak niektórzy twierdzą nie działa grawitacja.
"(...) że tam jest dziwna energia. Odwrotna. (...) Ledwie trzydzieści kilometrów stąd zmieniano skutecznie stany skupienia. Ze stałych w gazowe. Z krwi i kości w popiół i pył."
"Piękna okolica podoba się przecież wszystkim, i farmaceutom ze Śląska, i esesmanom z Auschwitz. przecież to też tylko ludzie. Też po robocie chcą mieć fajrant, pojechać gdzieś pooddychać świeżym powietrzem, w którym być może nieco mniej popiołu."

Gertruda - lekarka w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zabijano dzieci. Na procesie uniewinniono ją.
O jej dzieciństwie:
"Dzieci trzeba ćwiczyć! Dzieci trzeba prostować! Dzieci mają być jak struna! Należy je uciszać za pomocą bicia. Bić tak długo, aż pojmą."
"(...) dziecku od zarania samego trzeba było wpajać, że jest ostatnie w kolejności dziobania."
"Ojciec i matka wpajali nam największy szacunek do dorosłych, a zwłaszcza do ludzi starych, niezależnie od tego, kim byli. Nauczono mnie, że moim największym obowiązkiem jest pomagać każdemu w razie potrzeby oraz że mam spełniać bezzwłocznie wszelkie życzenia i polecenia (...). Jeśli wydano ci rozkaz - wykonaj go! Być posłusznym lub umrzeć!"
"Moja siostra Elza garbiła się, a ja miałam koślawe kolana. Ojciec zakupił więc stosowne uprzęże, w które nas zakuwano (...). Na moich chudych nogach zapinano klamry, które ściągały krzywe łydki do środka, a między kolana wsadzano mi kamień (...). Elzie nakładano na głowę i barki rodzaj chomąta i stała tak, podczepiona pod sufit."
"Kiedy siedziałyśmy przy stole, na głowy zakładano nam skórzane opaski, które przymocowane z tyłu do krzeseł ciągnęły nas w odpowiednią stronę, tak by kręgosłupy nie garbiły się."
Podczas przesiedlenia wszyscy Niemcy byli zdani na łaskę zwycięzców. Panowała bieda, głód i śmierć.

Zefka - ciotka Karoliny (żony Sebastiana). Była na robotach w Niemczech gdzie rodzina do której trafiła traktowała ją jak córkę. Musiała jednak wracać na Śląsk do którego zbliżała się Armia Czerwona.
"Kto patrzy na wschód, czuje strach. Mówią ludzie, że jeszcze zatęskni ta ziemia za gestapo i SS jak przyjdzie ruski kacap. Polaków nie oszczędzają, swoich nie żałują, to co zrobią jak na Śląsk przyjdą?"
"Córko, żono, matko, jest dla nas tylko jedno wyjście - samym zadać sobie śmierć. Ze swojej łagodnej ręki. Nim przyjdzie nam patrzeć na to, jak piekło nas wszystkich pochłonie."
"Frau komm - rozlega się głos w pokoju gdy wpadają do środka żołnierze. Ale żadna frau nie pójdzie z nim ani z nikim. Wszystkie frau wiszą na sznurkach, leżą z podciętymi żyłami, pływają jak dmuchane zabawki pod lodem na jeziorze."
"Józef Stalin pyka z fajki i powiada: i cóż jest odrażającego w tym, że po tych okropnościach człowiek zabawi się z kobietą? Trzeba zrozumieć, że Armia Czerwona nie jest idealna. Ważne, że bije się z Niemcami - i bije się dobrze, a reszta nic nie znaczy."

Ryszard - jego matka umawia się z Niemcem, a on i inne jej dzieci są im niewygodni. Trafia do szpitala dla umysłowo chorych dzieci, tam gdzie pracowała Gertruda.
Dzieci umierały nie tylko przez podawane im leki, eksperymenty, czy badania, ale też od chorób takich jak zapalenie płuc. Zabierali z domu dzieci, a po kilku tygodniach mówili rodzicom, że ich dzieci nie żyją - co było nieprawdą.

Adik - ulubieniec matki, wszyscy musieli mu na wszystko pozwalać. Wpadł do zamarzniętej rzeki, ratuje go Johann Kuchberger, czego potem żałuje - uratował Adolfa Hitlera.

"Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało okólnik, w którym zarządzono, aby akuszerka, która pomagała przy narodzinach dziecka składała meldunek w urzędzie zdrowia, jeśli zachodzi podejrzenie, że dziecko jest dotknięte następującymi ciężkimi wrodzonymi wadami: idiotyzm oraz mongolizm, ślepota, głuchota, małogłowie, wodogłowie, ułomności wszelkiego rodzaju, zwłaszcza brak całych kończyn, ciężkie deformacje głowy u rozszczepienie kręgosłupa, porażenia."
"60 000 reichsmarek kosztuje społeczeństwo przez całe swoje życie ten chory na chorobę dziedziczną."

Tytułowa "Góra Tajget" to masyw górski w Sparcie. W starożytności zrzucano z niego chore noworodki oraz osoby z różnymi ułomnościami.

Jeżeli ktoś się interesuje historią wie, że historia Śląska w czasach wojennych jest dość specyficzna. Wielu z nich trafiło do armii niemieckiej, przez co ZSRR traktowało ich jak Niemców, dlatego spadły na nich większe prześladowania.

W tej książce nie chodzi o samą historię, tylko o emocje jakie wywołuje u czytelnika. Może źle się wyraziłam, historia jest tu bardzo ważna. "Góra Tajget" jest bardziej poruszająca od "Złodziejki książek". Jest to dość ciężka lektura. Sama dość długo ją czytałam, bo musiałam sobie robić przerwy. Na poukładanie w głowie całej historii i na odpoczęcie od tych wszystkich emocji. Książka aż ocieka śmiercią, cierpieniem i pierwotnym lękiem. Chociaż jest to fikcja, to jest wzorowana na podstawie historii szpitala dla chorych psychicznie w Lublińcu.
"Górę Tajget" bardzo polecam.

Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej