Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

Nowości sierpień + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Przyszedł czas na post z nowościami sierpnia i podsumowaniem czytelniczym. Zapraszam :)
Najpierw kosmetycznie ;) Chyba jak większość z Was poległam na promocji w Rossmannie - to nie tylko moje zakupy ;)
Przybyło mi jedynie cztery książki, z czego jedną dostałam do recenzji:
Jørn Lier Horst "Felicja zaginęła" - Smak Słowa
Zamówienie na dobre-ksiazki.com.pl:
Krzysztof Kamil Baczyński "Serce jak obłok", J.K. Rowling "Harry Potter and the Philosopher's Stone" Hufflepuff Edition i J.R.R. Tolkien "Hobbit, czyli tam i z powrotem".
Byłam też w bibliotece... i przyniosłam aż 5 książek. Jakoś nie mogłam się ograniczyć ;)
Rainbow Rowell "Nie poddawaj się", Beatrice Colin "Zdobyć to, co tak ulotne", Magdalena Kicińska "Pani Stefa", Kerstin Gier "Silver. Pierwsza księga snów" i Joanna Jax "Piętno von Becków".
W poprzednim miesiącu przeczytałam... 20 książek! :D Nie wiem jak mi się to udało :) Po prostu miałam większą ochotę na czytanie niż zawsze ;)
1. Hideko Yamashita "Dan-Sha-Ri" 7/10 recenzja
2. Jørn Lier Horst "Kluczowy świadek" 7/10
3. Janina Lesiak "Dobrawa pisze CV" 6/10
4. Danielle Dutton "Księżna Margaret" 6/10
5. Janina Lesiak "Miłosna kareta Anny J." 6/10
6. John Steinbeck "Zima naszej goryczy" 9/10
7. Katarzyna Surmiak-Domańska "Mokradełko" 6/10
8. Elizabeth Strout "Mam na imię Lucy" 7/10
9. Jay Kristoff, Amie Kaufman "Illuminae" 8/10
10. Krzysztof Kamil Baczyński "Serce jak obłok" 9/10
11. Grażyna Jagielska "Ona wraca na dobre" 6/10
12. Agatha Christie "Dwanaście prac Herkulesa" 7/10
13. Anna Pamuła "Polacos" 5/10
14. Rainbow Rowell "Kindred Spirits" 6/10
15. Lyman Frank Baum "The Wonderful Wizard of Oz" 7/10
16. Agnieszka Wójcińska "Mur. 12 kawałków o Berlinie" 7/10
17. C.S. Lewis "Książę Kaspian" 7/10
18. Sy Montgomery "Podróż różowych delfinów" 8/10
19. Douglas Adams "Autostopem przez Galaktykę" 6/10
20. Kerstin Gier "Silver. Pierwsza księga snów" 7/10

Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 5223
Większość pozycji raczej było średnich, ale są wyjątki, np. "Zima naszej goryszy".

Jak Wam się podobają moje nowości?
Czytaj dalej

Nowości lipiec + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Przychodzę do Was dzisiaj z postem z moimi nowościami i podsumowaniem czytelniczym lipca. Troszkę się tego nazbierało, także zapraszam do oglądania.
W lipcu przybyło do mnie 13 książek, zacznę może od tych które dostałam do recenzji:
Anne B. Ragde "Na pastwiska zielone" - Smak Słowa
Hideko Yamashita "Dan-Sha-Ri" - Wydawictwo Literackiego
Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów" - Czarna Owca
Sager Riley "Oacałe" - Otwarte
Bartłomiej Świderski "Szklane żądło" - Muza
Kolejne książki to moje zamówienia: Mestro
Winston Graham "Cztery łabędzie", Alwyn Hamilton "Buntowniczka z pustyni", Lucy Maud Montgomery "Anne of Green Gables" i Louise May Alcotte "Little women"
Aros.pl
George R.R. Martin "Nawałnica mieczy. Stal i śnieg", Reneé Ahdieh "Gniew i świt" i V.E. Schwab "Zgromadzenie cieni"
Na sam koniec najlepsze 😍 Amie Kaufman, Jay Kristoff "Illuminae"z Moondrive. Nawet sobie nie wyobrażacie jaka ona jest piękna, dopracowana w każdym szczególe, po prostu cudo ❤ Dodatkowo jako, że dorzuciłam swoją cegiełkę do powstania tej książki dostałam pakiet takich gadżetów.
Teraz przejdę do części z podsumowaniem czytelniczym. W lipcu przeczytałam 13 książek, czyli tyle samo co do mnie przybyło ;) Jestem bardzo zadowolona z tego wyniku, zazwyczaj latem mniej czytałam, jakoś nigdy nie mogłam się skupić podczas upałów, ale w tym roku jest inaczej :))
1. Jill Santopolo "Światło, które utraciliśmy" 7/10 recenzja
2. Naoki Higashida "Dlaczego podskakuję" 8/10
3. J.K. Rowling " Short Stories from Hogwarts of Power, Politics and Pesky Poltergeists" 7/10
4. J.K. Rowling "Short Stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies" 8/10
5. Remigiusz Mróz "Trawers" 8/10
6. Małgorzata Sobieszczańska "Drugi koniec świata" 9/10 recenzja
7. Oscar Wilde "Portret Doriana Graya" 8/10
8. J.K. Rowling "Hogwarts: An Incomplete and Unreliable Guide" 6/10
9. Grzegorz Rogowski "Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji" 8/10
10. Benedict Wells "Koniec samotności" 9/10
11. Victoria Aveyard "Czerwona Królowa" 8/10
12. Robert Seethaler "Całe życie" 7/10
13. Mika Waltari "Karin, córka Monsa" 6/10

Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3778
W ubiegłym miesiącu wszystkie pozycje były dobre, na żadnej się nie zawiodłam. Oczywiście nawet wśród tych powyżej średniej zdarzają się gorsze i lepsze. Na uwagę zdecydowanie zasługują: "Drugi koniec świata" i "Koniec samotności".

Jak Wam się podobają moje nowości? Coś szczególnie Was zainteresowało?
Czytaj dalej

Nowości czerwiec + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Jest początek miesiąca, więc tradycyjnie miesiąc zaczynam od podsumowania i pokazania Wam swoich nowości. Zapraszam do oglądania.
Moja biblioteczka powiększyła się o 12 nowych książek. Czy to dużo, czy mało to już sami oceńcie. Powiem tylko tyle, że sama kupiłam jedynie 4 za sprawą promocji na stronie księgarni dadada.pl, a były to:
David Haskell "Ukryte życie lasu", John Galsworthy "Posiadacz", Louisa May Alcott "Małe kobietki" i Wilkie Collins "Córki niczyje".
Do recenzji dostałam:
Anna Kmińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" i Małgorzata Sobieszczańska "Drugi koniec świata" - Wydawnictwo Literackie
Przemysław Piotrowski "Radykalni. Terror" - Wydawnictwo Videograf
Kuba Wojtaszczyk "Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? - Wydawnictwo Akurat
Mariusz Koperski "Po własnych śladach" - Wydawnictwo Astraia
Jill Santopolo "Światło, które utraciliśmy" - Wydawnictwo Otwarte
Ann Patchett "Dziedzictwo" - Wydawnictwo Znak
Anne B. Ragde "Raki pustelniki" - Wydawnictwo Smak Słowa
A tak przedstawia się przesyłka z finalnym egzemplarzem "Wandy" 😍 Oprócz książki dostałam takie piękne zdjęcie, a książka dodatkowo była z dedykacją od autorki! ❤ Piękne prawda?
Kolejna nowość to moje zamówienie z Epikpage, czyli zakładki magnetyczne! Uwielbiam je, moja kolekcja jest już spora. Jeżeli jeszcze ich nie macie, to zachęcam do zakupu!
To jest już mój stosik z biblioteki. Tak, chociaż mam prawie 150 książek do przeczytania na półkach to jeszcze chodzę do biblioteki. Wypożyczyłam jedynie 5, czyli wcale nie tak dużo, dodatkowo są cienkie, więc szybko je przeczytam ;) A wypożyczyłam:
Agnieszka Wójcińska "Mur. 12 kawałków o Berlinie", Oscar Wilde "Portret Doriana Graya", John Steinbeck "Zima naszej goryczy" i Sy Montgomery "Podróż różowych delfinów".
W czerwcu udało mi się przeczytać 10 książek. Nie jest to może bardzo zachwycający wynik, ale jeszcze jest okej ;)
1. Dan Brown "Kod Leonarda da Vinci" 8/10
2. Ann Patchett "Dziedzictwo" 9/10 recenzja
3. Leslye Walton "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" 8/10
4. Anna Kmińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" 9/10 recenzja
5. M.L. Stedman "Światło między oceanami" 9/10
6. Sarah J. Maas "Korona w mroku" 9/10
7. Janina Lesiak "Wspomnienie o Cecylii smutnej królowej" 6/10
8. Rick Riordan "Ostatni Olimpijczyk" 8/10
9. Konrad Oprzędek "Polak sprzeda zmysły" 7/10
10. Christian Jacq "Pojedynek magów" 6/10

Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3145

Jak Wam się podobają moje nowości? Czytaliście coś z wymienionych tu książek?
Czytaj dalej

Lars Saabye Christensen - Półbrat

Za recenzję "Półbrata" zabieram się od stycznia. Tak, książkę przeczytałam w styczniu, ale jeżeli ją czytaliście to wiecie, że łatwo się tej historii nie zapomina. Ona wżera się w umysł czytelnika i o każdej porze dnia i nocy możesz przytaczać jej fragmenty. Przede mną ciężkie zadanie, ponieważ ciężko jest mi ubrać w słowa moje przemyślenia i odczucia na jej temat, ale postaram się. Zapraszam na recenzję.
Barnum jest cenionym scenarzystą z problemami, a wszystko to przez rodzinę, która nie należała do przykładnych. Prababka, babka, matka, brat i on. Snuje opowieść od dnia zakończenia wojny, czyli jeszcze przed jego urodzeniem, do czasów mu obecnych.

Oslo 1945 rok. Vera ma 20 lat. Mieszka z matką i babką - Starą. W dniu zakończenia wojny zostaje zgwałcona i od tego dnia z pełnej życia dziewczyny staje się apatyczna i przestaje mówić. Fred, który rodzi się dziewięć miesięcy później jest jakby odzwierciedleniem uczuć Very. Budzi skrajne uczucia domowników, nawet strach, jest inny niż reszta dzieci, sprawia wiele problemów. Kiedy Vera poznaje Arnolda Nilsena, dziwnego małego człowieczka bez palców u dłoni, który podróżował z cyrkiem, na scenę wkracza Barnum, który już sam staje się świadkiem historii swojej rodziny.

Czytaliście kiedyś książkę, która jest dziwna, zagmatwana, w której w ostateczności nic się nie wyjaśnia, a pozostają jedynie domysły czytelnika? W której nie lubisz nikogo i typujesz kto z nich jest najgłupszy? To książka właśnie takiego typu. Ponad 900 stron, praktycznie brak akapitów, wertując książkę widać, że nie ma dialogów i już robisz wielkie oczy, ciśnienie ci się podnosi, bo jak niby mam to przeczytać?! Ale wracasz na początek i zaczynasz czytać, bo przecież słyszałeś, że wiele opinii, które twierdzą, że to "książka życia". Czytasz i czytasz i nie możesz przestać, bo okazuje się, że dialogi jednak są, ale wplecione w tekst, że napisana jest językiem, który się nie czyta, a płynie, a historia pochłania cię całego. Chcesz czytać dalej i zaraz ją skończyć, a jednocześnie pod koniec oszczędzasz, bo jak to? ja nie chcę, żeby się skończyła?! A po skończeniu twoje emocje i tak nie ustępują, dalej wracasz do niej myślami i wspominasz niektóre fragmenty.

"Półbrat" ma w sobie elementy fantastyczne, takiej fantastycznej dosłowności. Przykładowo, Arnold pochodzi z wyspy najdalej wysuniętej na północ Norwegii, w której wiatr jest tak silny, że kiedyś go porwał. Było tam wiele takich fragmentów.

Moją ulubioną postacią jest Stara. Jej miłość do duńskiego księcia Haakona, przybyła do Norwegii w tym samym dniu co on i razem odeszli. Palenie książek Knuta Hamsuna, zapach malagi i list od ukochanego, który był największą rodzinną pamiątką.

"Półbrat" to opowieść o rodzinie, o nieidealnej rodzinie, w której największą wartością jest miłość braterska, która jak możecie podejrzewać również nie jest idealna. Tytułowy półbrat to Fred, o którym praktycznie jest ta książka? Czy może Barnum, który jest tak mały, że wydaje się tylko połową człowieka? Jedno jest pewne, zarówno Fred, jak i Barnum są półbraćmi.

Czy uważam "Półbrata" za książkę życia? Patrząc na to jak siedzi w mojej głowie, to pewnie tak, bo to historia, której nie zapomina się do końca życia, czyli to książka na całe życie :)

Czy Was zachęciłam? Mam nadzieję, że tak. Nie powiem, że spodoba się wszystkim czytelnikom. Jeżeli lubicie literaturę piękną, która objawia się tym, że nie ma w niej praktycznie akcji, gdzie ważne jest to co da się wyczytać pomiędzy wierszami to książka dla Was.  Nie przerażajcie się jej objętością, ma duże litery i ogromne marginesy, a język to po prostu majstersztyk, idealny w swojej prostocie.

Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej

Nowości maj + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Nadszedł czas na podsumowanie maja. Sama nie wiem kiedy ten miesiąc zleciał, wydaje mi się jakby tydzień temu była majówka, a już mamy 1 czerwca. Trochę nowości mi przybyło, także zapraszam na dalszą część posta.
Wczoraj przybyło do mnie zamówienie z drogerii ezebra. Skusiłam się na kilka maseczek, krem do twarzy, kamuflaż z Catrice, proszek do mycia zębów Eucryl chusteczki odświeżające i zapiętki.
Z książkami trochę zaszalałam. Moją biblioteczkę zasiliło 21 książek, z czego 6 dostałam do recenzji. Zacznę może od tych:
"Cabin Porn", Anne B. Radge "Ziemia kłamstw" od Wydawnictwa Smak Słowa
"Nela i skarby Karaibów" - Wydawnictwo Burda Książki
Krzysztof Koziołek "Góra Synaj", Paulina Świst "Prokurator", Erling Kagge "Cisza" od Wydawnictwa Muza
Zakupy robiłam tylko w dwóch księgarniach i to po bardzo niskich cenach. Pierwsze zamówienie z księgarni dadada.pl, która aktualnie ma wiele książek w wyprzedaży (polecam!): Charles Dickens "Maleńka Dorrit", Eliza Orzeszkowa "Pamiętnik Wacławy", Maria Rodziewiczówna "Lato leśnych ludzi", Józef Piłsudski "Myśli i wypsknięcia", Charlotte Brontë "Shirley", Marie Rutkowski "Pojedynek" i "Zdrada" oraz Lindsey Stirling "Jedyny pirat na imprezie".
Kolejne książki zamówiłam w księgarni aros.pl: Charles Disckens "Dawid Copperfield" tom I i II, "Opowieści Wigilijne" tom I i II, "Little Dorrit", George R.R. Martin "Starcie królów" i Jane Austen "Pride and Prejudice".
W bibliotece byłam dwa razy. Nie było za dużo interesujących książek (i bardzo dobrze!), dlatego wypożyczyłam jedynie cztery: Anna Lange "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu", Christian Jacq "Zakazana księga" i "Złodziej dusz" oraz Leslye Walton "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Levander".

W maju przeczytałam 10 książek, co uważam za dość dobry wynik, a jeszcze bardziej zadowalający jest fakt, że przeczytałam 6 książek z półek :D
1. JP Delaney "Lokatorka" 8/10 recenzja
2. George Orwell "Rok 1984" 9/10
3. Christian Jacq "Zakazana księga" 7/10
4. Erling Kagge "Cisza" 8/10 recenzja
5. Paulina Świst "Prokurator" 5/10 recenzja
6. Christian Jacq "Złodziej dusz" 7/10
7. "Nela i skarby Karaibów" 7/10
8. Józef Piłsudski "Myśli i wypsknięcia" 7/10
9. "Cabin Porn" 8/10
10. Jakub Małecki "Odwrotniak" 8/10

Książki w maju trzymały w miarę równy poziom, jednak zdecydowanie najlepszą z nich okazał się książka Georga Orwella "Rok 1984". Niestety trafił mi się trochę buble w postaci "Prokuratora".
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 2617

Czytaliście może coś z prezentowanych w tym poście książek? Może Was coś szczególnie zainteresowało?
Czytaj dalej

Nowości kwiecień + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Początek nowego miesiąca to tradycyjnie podsumowanie miesiąca, także zapraszam :)
Rossmann
Zacznę od kosmetycznych nowości, czyli promocji -49%, czy jak kto woli -55% w Rossmannie :) Może nie uwierzycie, ale nawet nie byłam w sklepie, tylko o godzinie 00:00 zrobiłam zakupy w sklepie internetowym i takim sposobem ominęły mnie te kilometrowe kolejki :D a dodatkowo załapałam się jeszcze na promocje z dnia poprzedniego :D Zakupy skromne, kupiłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy lub mniej potrzebne (czyt. pomadki).
Moje książkowe nowości nie są jakieś duże, bo przybyło mi 5 książek, z czego nie kupiłam ani jednej! Wiem, sama jestem w szoku. Wszystkie książki przedstawione na zdjęciu to egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:
Maciej Siembieda "444" od wydawnictwa Wielka Litera
Jørn Lier Horst "Kluczowy świadek" od Smak Słowa
Noah Strycker "Rzecz o ptakach" i Benedict Wells "Koniec samotności" od wydawnictwa Muza
JP Delaney "Lokatorka" wydawnictwo Otwarte
Byłam również w bibliotece, a przyniosłam:
Christian Jacq "Przeklęty grobowiec", Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska", Jakub Małecki "Odwrotniak", Dan Brown "Kod Leonarda da Vinci" i George Orwell "Rok 1984".
W kwietniu przeczytałam 12 książek, to dobry wynik i jestem bardzo zadowolona.
1. Rupi Kaur "Milk and Honey" 4/10
2. J.M. Barrie "Peter Pan" 6/10
3. Dominik Szczepański "Na oceanie nie ma ciszy" 8/10
4. Charles Dickens "A Christmas Carol" 7/10
5. George Harrar "Sieć podejrzeń" 7/10 recenzja
6. Jennifer L. Armentrout "Obsydian" 6/10
7. Christian Jacq "Przeklęty grobowiec" 7/10
8. Maciej Siembieda "444" 8/10 recenzja
9. Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska" 8/10
10. Mechthild Gläser "Strażniczka książek" 6/10
11. C.S. Lewis "Lew, czarownica i stara szafa" 7/10
12. Noah Stycker "Rzecz o ptakach" 7/10

Najlepsze książki miesiąca to: "Na oceanie nie ma ciszy", "444" i "Historia nowego nazwiska".
Najmniej mi się podobała "Milk and Honey".
Przeczytałam trzy książki po angielsku z czego bardzo się cieszę.
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3895

Czytaliście może coś z tych książek? Może coś Was szczególnie zainteresowało?
Czytaj dalej

Nowości marzec + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Już jest połowa kwietnia, a ja dopiero zebrałam się na post z podsumowaniem marca. Jak może zauważyliście nie było takiego postu z lutowymi nowościami. No właśnie. Tak zabierałam się za ten post przez cały miesiąc, aż w końcu się nie pojawił... Nie mam ostatnio zbyt wiele czasu na pisanie postów, więc nie pojawiają się tak często jakbym chciała, ale się staram ;) Zapraszam na post.

W marcu przybyło do mnie 8 książek + kolorowanka. Otrzymałam trzy egzemplarze recenzenckie od wydawnictw, a były to:
Jacky Fleming "Kłopot z kobietami" - Wydawnictwo Znak
George Harrar "Sieć podejrzeń" - Wydawnictwo Wielka Litera
Grzegorz Rogowski "Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji" - Wydawnictwo Muza
Zrobiłam również zamówienie w księgarni dobre-ksiazki:
Winston Graham "Czarny księżyc", Diana Gabaldon "Lord John i sprawa osobista", Jane Austen "Rozważna i romantyczna", Charles Dickens "Opowieść o dwóch miastach", Daisy Goodwin "Wiktoria" oraz kolorowanka "Szklany Tron".
Przeczytałam 10 książek, co na moje obecne możliwości to dużo (muszę się przyznać, że w lutym przeczytałam jedynie 3 książki).
1. Jacek Fedorowicz "Święte krowy na kółkach" 8/10 recenzja
2. Antonio Manzini "Czarna trasa" 7/10 recenzja
3. Andy Weir "Marsjanin" 7/10
4. Jacky Fleming "Kłopot z kobietami" 7/10 recenzja
5. Harper Lee "Zabić drozda" 9/10
6. K.A. Tucker "Przez niego zginę" 6/10
7. Peter Wohlleben "Sekretne życie drzew" 8,5/10
8. Michael Cunningham "Dziki łabędź i inne baśnie" 5/10
9. Philipp Gregory "Władczyni rzek" 9/10
10. Magdalena Kostyszyn "Ch...owa Pani Domu" 7/10

Najlepsze książki marca to: "Zabić drozda", "Sekretne życie drzew" i "Władczyni rzek". Natomiast najmniej mi się podobały: "Dziki łabędź i inne baśnie" oraz "Przez niego zginę".
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3296

Jak Wam się podobają nowości/książki, które przeczytałam? Czytaliście coś z nich?
Czytaj dalej

Jacky Fleming - Kłopot z kobietami

Jakiś miesiąc temu dotarła do mnie nieduża książka od wydawnictwa Znak. A była to książka pt. "Kłopot z kobietami" Jacky Fleming. Nieduża bo nie ma nawet 200 stron, a składa się wyłącznie z obrazków i krótkich opisów do nich. Jednak tematyka książki już nie jest wcale taka mała. Zapraszam na recenzję.

Kobiety od zawsze były traktowane jako osoby niższego gatunku. Według mężczyzn oczywiście, nie nadawały się do niczego co by się wiązało z działalnością poza tzw. strefą domową. Ich mózgi według nich są malutkie, ręce słabe, popadają w histerię, są ogólnie słabe psychicznie...
Książka w humorystyczny sposób przedstawia różne teorie i wierzenia na temat kobiet. Wszystkie te "teorie" były głoszone przez mężczyzn, którzy jakby tu powiedzieć niewiele wiedzieli o naturze kobiet. Czytając "Kłopot z kobietami" wielokrotnie zastanawiałam się nad głupotą mężczyzn, bądź co bądź sławnych, wielkich uczonych, niektórzy z nich chyba większą wartość pokładali w zwierzętach niż kobietach.

Niestety przez wieki, kobiety były spychane do marginalnej roli jaką było dbanie o dom, dzieci i męża. Miały ładnie wyglądać, uśmiechać się, oklaskiwać mężczyzn i być ozdobą domu jak jakaś chińska waza. Dopiero na przełomie XIX-XX wieku, zaczęto dostrzegać kobiety w innych aspektach życia. A wszystko to za sprawą Marii Skłodowskiej-Curie. Mężczyźni niechętnie musieli się wtedy zgodzić, że kobiety również są zdolne do wielkich czynów i odkryć. Kobiety jednak nadal były dyskryminowane, np. w szkołach, na wyższych uczelniach i w życiu zawodowym.
Takie podejście do kobiet jest niestety nadal spotykane (chociaż już rzadziej). Mężczyźni bardzo często myślą stereotypowo, co tylko jest dowodem ich ograniczonego umysłu. A o mężczyznach to w dzisiejszych czasach można napisać równie dobrą książkę jak ta ;)
Książkę polecam nie tylko kobietom. Uprzedzam trzeba do niej podejść z dużym dystansem, bo inaczej można się jedynie zdenerwować ;)

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Jacek Fedorowicz - Święte krowy na kółkach

Czy jest w ogóle ktoś, kto nie zna Dziennika Telewizyjnego? Nie mówię tu o dawnej wersji dzisiejszych Wiadomości, lecz o programie satyrycznym Jacka Fedorowicza. Nie jest on już emitowany około dziesięć lat, więc młodsi czytelnicy mogą go nie znać ;) Jego najnowsza książka "Święte krowy na kółkach" jest napisana w bardzo podobnym stylu. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o niej zapraszam na recenzję :)
Książka to zbiór felietonów z przestrzeni kilkunastu lat. Niektóre są opatrzone najnowszymi komentarzami autora. Książka jest napisana bardzo lekkim językiem, czyli możecie się domyślić, że dosłownie się płynie po stronach. Dodatkowo liczne rysunki, które są dziełem samego autora są bardzo miłym dodatkiem. Dosadnie obrazują treść felietonów, są one przedstawione oczywiście w sposób karykaturalny, a wiele z nich - a raczej większość - ma zabarwienie polityczne. Przykłady tych rysunków możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej.
Felietony są bardzo różne, opisują czasy dzieciństwa autora i jego życie prywatne. Fedorowicz przedziera się przez prawie cały wiek dwudziesty, aż do współczesności. Opisuje wydarzenia polityczne, oczywiście ze znanym sobie humorem. Przedstawia swoje poglądy na różne tematy. Głównie skupia się na Warszawie, jak się zmieniała, jak jest teraz, co mu się nie podoba w mieście (czyt. Pałac Kultury, Złote Tarasy ;)), a co tak.
"Święte krowy na kółkach" to książka bardzo humorystyczna, przy której miło spędziłam czas. To dobra odskocznia od szarej codzienności. Uwielbiam poczucie humoru autora, a jego spostrzeżenia są bardzo trafne. Książkę serdecznie polecam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Janusz. L Wiśniewski - Eksplozje

Nigdy nie czytałam książek Janusza L. Wiśniewskiego. Sama nie wiem czemu wcześniej po nie sięgnęłam. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wielka Litera miałam okazję poznać jego najnowszą książkę, a raczej jego i ośmiu innych autorów.
Książka składa się z ośmiu opowiadań i ośmiu odpowiedzi na nie. Reguły gry są takie: najpierw jest opowiadanie Wiśniewskiego, potem wersja innego autora. Każde opowiadanie jest różne. Są tu przedstawione przeróżne historie, nie wszystkie miłosne jakby się mogło spodziewać. Początkowo trochę się bałam, że dostanę taki typowy romans, że każde opowiadanie będzie przedstawiało zbliżoną do siebie historię, ale książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Takim skrajnym przykładem może być historia kochanki, a odpowiedzią jest wersja kochanka, ale to tylko jedno takie opowiadanie. Możecie się nawet nie spodziewać, że znajdziecie tu opowiadanie o... Magdzie Goebbels.

Po pierwsze mistrzowskie wykonanie Wiśniewskiego. Chyba nikt tak nie umie pisać o uczuciach jak on. Co więcej, żaden mężczyzna nie umie wcielić się w umysł kobiety tak jak on. Zawsze kiedy książkę pisze mężczyzna i główną bohaterką jest kobieta to od razu widać, że coś jest nie tak. W tym przypadku często się zastanawiałam, czy aby na pewno to pisał mężczyzna. Co jeszcze zauważyłam to to, że nie skupia się na takich błahych sprawach jak wygląd bohaterów, otoczenie, pogoda, czy inne rzeczy na których niektórzy mogą rozwodzić się całymi stronami.
Kolejny punkt to odpowiedzi innych autorów. Mamy tu bardzo różne podejścia do tematu. Nie powiem, że wszystkie mi się podobały, bo tak nie było. Wiem, że autorzy mieli nie lada wyzwanie, bo jak można dorównać mistrzowi? Każdy z nich inaczej opisał swoją historię, dlatego nie zabrakło tu kontynuacji, opowieści przed, wersji z drugiej strony (czyli mężczyzny, jeżeli wcześniej było o kobiecie), czy zupełnie innej historii, która miała punkty wspólne. Niektóre historie nie potrzebowały dalszego ciągu, a wręcz je popsuły. Innym razem autor za bardzo się wczuł w część Wiśniewskiego i na każdym kroku powtarzał np. jedno zdanie tam zawarte, czy powielał wydarzenia - tak jakby przepisywał poprzednią wersję dodając tylko nieznacznie coś od siebie. Były też takie, które pozytywnie mnie zaskoczyły dorównywały że tak powiem oryginałowi.

Nie będę tu streszczać nawet pokrótce tych opowiadań, bo to będzie się mijać z celem mojej recenzji. Chcę żebyście sami sięgnęli po ten zbiór opowiadań, może nawet tak w ciemno. Mogę jedynie podsumować wszystkie opowiadania jako historie o uczuciach, często skrajnych, o tęsknocie, również o samotności, bo nikt nie wie co tak naprawdę czuje i myśli druga osoba.

Moja ocena: 7,5/10
Czytaj dalej

Huntley Fitzpatrick - Moje życie obok

"Moje życie obok" to książka, która często przewija się na blogach i Instagramie. Dosłownie wszyscy się nią zachwycają, więc postanowiłam sama zobaczyć o co ten cały szum. Zapraszam na recenzję.
Smantha to poukładana dziewczyna z dobrego domu. Chodzi do prywatnej szkoły, ma świetne oceny i jest praktyczne wzorem do naśladowania. Jej mama jest senatorem i ma pewną obsesję na punkcie sprzątania, lubi mieć kontrolę nad życiem własnym i córek. Kiedy kilka lat temu do domu obok wprowadzają się Garrettowie cały czas ma do nich jakieś "ale", ponieważ są oni głośni, ich dom jak i ogród jest w fatalnym stanie, a dodatkowe ciągle ich przybywa. Samanthę fascynuje ta rodzina. Po kryjomu ich podgląda, zna ich zwyczaje i charaktery. Wszystko się zmienia kiedy przychodzi do niej jeden z nich - Jase...

Książkę czyta się bardzo dobrze. Jest napisana dobrym, prostym językiem. Nie ma w niej jakichś wzniosłych sentencji, których w takich książkach nie znoszę. Nawet jako powieść hmm.. romantyczna dla młodzieży? to bardziej obyczajówka z elementami romansu. Nawet nie jest powieść erotyczna YA, co przyjęłam z ogromną ulgą (mam już takich po uszy).

Co do bohaterów, Samantha to taka nastolatka z dobrego domu. Jest aż nadto dorosła jak na swój wiek. Ma pełny plan na przyszłość i wakacje. Pewnie jest to zasługa wychowania i ciągłej kontroli. Widać, że nie podoba jej się życie jakie wiedzie, dlatego tak bardzo podoba jej się rodzina Garrettów, która jest ich całkowitym przeciwieństwem.
Jase jest chyba, aż za nadto idealny. Umie wszystko naprawić, zajmuje się młodszym rodzeństwem, zastępuje im rodziców kiedy nie ma ich w pobliżu i przedkłada szczęście rodziny nad własne. Chyba w każdej rodzinie wielodzietnej jest taki starszy brat, który zastępuje rodziców.

"Moje życie obok" to taka dobra obyczajówka. Nie jest ona może wybitna, ale jeżeli chce ktoś się zrelaksować z książką, która nie wymaga od czytelnika zbytnio myślenia to szczerze mogę ją polecić.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Wiesław Adamczyk - Kwiaty polskie na wygnaniu

Lubicie książki o wspomnieniach z czasów wojny? Ja bardzo, chociaż zdarzają się raz lepsze, raz gorsze. Wszystko zależy od osoby, która ją pisze i od tego czy pisała je zaraz po fakcie, czy kilkadziesiąt lat później. Zapraszam na recenzję.
Książka Wiesława Adamczyka opowiada o zesłańcach na Sybir. Nie są to przypadkowe osoby, lecz dzieci, które pomimo wielu przeciwnościom przeżyły te trudne czasy. Wszystkie te osoby wiąże jedno - w trakcie zsyłki i potem emigracji do takich krajów jak np. Iran prowadzili pamiętniki. Niektórzy sami pisali w nich swoje wspomnienia, lecz większość zbierała wpisy od swoich koleżanek i kolegów. I właśnie na podstawie tych pamiętników, czyli sztambuchów powstały te opowieści.

To już moje drugie spotkanie z tym autorem. Kilka lat temu, a dokładniej 4, przeczytałam jego pierwszą książkę "Kiedy Bóg odwrócił wzrok". Opowiada w niej swoje przeżycia na zsyłce oczami sześcioletniego chłopca, Wiesia. To cudowna książka, którą bardzo Wam polecam.
"Kwiaty polskie na wygnaniu" to tak jakby kontynuacja poprzedniej książki. Przez wiele lat autor spotykał się z innymi dziećmi, obecnie już starszymi osobami wypędzonymi na Sybir. Zbierał również pamiętniki tych osób, które napływały do niego z całego świata.
W książce przedstawione są opowieści, wywiady przeprowadzane właśnie na takich spotkaniach. Każda opowieść chociaż jest inna, inaczej się zaczyna, to wszystkie łączą się w całość. Wszystkie te osoby trafiali do tych samych, czy sąsiednich miejscowości, czy jechali tą samą trasą, więc ma się wrażenie, że to dalej ta sama opowieść.
To byli tacy mali dorośli. Zostali wyrwani z bezpiecznego okresu dzieciństwa i musieli zacząć pracować, myśleć o tym żeby przeżyć i martwić o młodsze rodzeństwo, jeśli takie mieli. To mali patrioci, każdy wpis do pamiętników był opatrzony dedykacją, jakąś sentencją, która wyrażała swoją miłość do ojczyzny, wolę walki i nadzieję na odbudowę kraju.

Kiedy ta tułaczka się skończyła, dzieci, już nie-dzieci stawali się dorosłymi, czy nastolatkami. Cała książka opatrzona jest licznymi zdjęciami więc można prześledzić życie takiego małego sybiraka na każdym jego etapie. Po wszystkim to nie były te same dzieci, to były dzieci w skórze dorosłych w niektórych przypadkach np. w przypadku samego autora lub chociaż mieli te dwadzieścia lat wyglądali na dwa razy tyle. Nie mieli okazji być dziećmi, musieli od razu stać się dorosłymi, ominął je ten ważny etap w życiu.

W książce zawarte są liczne strony z pamiętników, wybrała kilka z nich, żebyście sami mogli je podziwiać. Niesamowite jest to, że rysowały je dzieci, które często miały przy sobie jedną, dwie kredki i wymieniali się nimi z innymi. Podziwiam ich talent. Nie wszyscy wcześniej chodzili do szkoły, a jak chodzili, to dopiero ją zaczynali. Nie wiem zupełnie skąd u nich ten talent, nawet najprostsze rysunki były wykonane znakomicie.
Książkę Wiesława Adamczyka jak najbardziej polecam. Zarówno tą jak i wspominaną już "Kiedy Bóg odwrócił wzrok". To niezwykłe pozycje, które dają wiele do myślenia. Można poczuć jakby samemu się było na Syberii.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Magdalena Rittenhouse - Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero

Nowy Jork, jedno z najbardziej znanych miast na świecie, niektórzy twierdzą, że to centrum Ziemi. Jak powstał, kiedy, jakie wydarzenia zmieniły jego losy? Na te pytania odpowiada książka Magdaleny Rittenhouse. Zapraszam na recenzję.
Autorka opisuje miasto poprzez jego dzieje, jego mieszkańców, czy budowli i instytucji. Zaczyna od samych zaczątków, od przybycia holenderskich odkrywców na wyspę Mannahatta i odkupienie jej od Indian. Kolejnym etapem jest ekspansja osadnicza i przybycie pierwszych osadników statkiem Mayflower. Trudne początki imigrantów i ich losy od przybicia do portu...

Nowy Jork to nie tylko budynki, ale też ludzie. To oni zbudowali to miasto. Gdyby nie chcieli się tu osiedlać teren ten byłby zapomniany. Ameryka w Europie była opisywana jako kraj wielu możliwości, kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie pieniądze rosną na drzewach. Dlatego wiele osób skuszonych tym bogactwem opuszczało swój - często biedny - kraj i wypływało w poszukiwaniu szczęścia i dostatku. Tym sposobem Nowy Jork to miasto bardzo zróżnicowane pod względem etnicznym i kulturowym. Nawet powstawały dzielnice m.in. żydowska, irlandzka, włoska, czy niemiecka, bo to głównie oni tu przybywali.

Książkę odbieram dobrze, autorka umie zaciekawić. Początkowe opowieści bardziej mi się podobały niż te współczesne. Po prostu bardziej interesowały mnie dawne dzieje tego miasta, niż te obecne.

Całość jest przedstawiona jako reportaże. Czytelnikowi wydaje się, że przechadza się po ulicach tego miasta, rozgląda się na boki i do góry i poznaje historię wsiąkniętą w jego mury.

Książkę Magdaleny Rittenhouse mogę Wam polecić. Dzięki tej pozycji poczujecie się jakbyście sami tam byli bez wychodzenia z domu.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Jakub Małecki - Ślady

Recenzowałam na blogu inną książkę Jakuba Małeckiego "Dygot", która bardzo, ale to bardzo mi się spodobała (recenzję możecie przeczytać tutaj). Byłam pod jej wielkim urokiem i musiałam sięgnąć po kolejną książkę tego autora. Pewnie już wiecie, że również "Ślady" bardzo mi się podobały jeżeli czytaliście podsumowanie roku. Zapraszam na recenzję.
Całym tłem powieści jest śmierć Tadeusza Markiewicza. Ginie on podczas wojny. Rozpoczyna się historia opowiedziana przez losy wielu ludzi. Wydaje się pozornie, że nie są oni zupełnie ze sobą związani, ale wraz z biegiem książki wszystko się wyjaśnia. Wszystkie koligacje między bohaterami są już poznane, a łącznikiem ich wszystkich jest właśnie Tadeusz.

Tadeusza poznajemy z perspektywy pocisku, a raczej tego, który tym pociskiem kieruje. On wie dla kogo jest przeznaczony jeszcze kiedy nie miał formy kuli. To On będzie przy nim w chwili śmierci. To na niego po raz ostatni spojrzy Tadeusz jako ludzka forma i po raz pierwszy jako dusza.
Kolejny jest Chwaścior. Pochodzi z Kwilna tak jak Tadeusz. Jest uważany przez całą społeczność za takiego niegroźnego głupka, który chodzi po wsi i opowiada bajeczki, wśród nich są przepowiednie, m.in. że będzie wojna, że Tadeusz zginie, jak kto zginie i wreszcie jak sam zginie i jak będzie wyglądać jego pogrzeb. Kiedy zaczynają się sprawdzać, ludzie chcą go zabić. To przykład takiego zacofania społeczności, pomieszania religijności z zabobonami, co już można było zobaczyć w "Dygocie".
Ludwik mieszka w Warszawie, tuż po wojnie żonę przygniata mur z cegieł. Eustachy chodzi z dziadkiem na wydmy w których mieszka smok i kiedyś zabrał Pawełka - brata dziadka. Eugenia - traci w wypadku samochodowym całą rodzinę, grzebie w ogrodzie zwierzęta potrącone w tym miejscu, kiedyś chce sama być tam pochowana. Franek - jako dziecko był światkiem śmierci pięciu osób po zatruciu metanolem, od tej pory codziennie ich widzi. Bartłomiej to syn Eustachego urodził się w ciszy, potem całe życie krzyczy. Andrzej ma halucynacje, kiedyś w Kwilnie zrobił coś złego i nie może o tym zapomnieć. Oskar od dziecka jest bardzo uporządkowany, jakaś niewidzialna siła ciągle go ściga, ma oszpecone pół twarzy. Teresa, jej ojciec i brat umarli przez zatrucie metanolem, opowiada nieznanej parze swoje niby zwyczajne życie. Julia wspomina dobre chwile ze swoim bratem Szymonem. Agata opiekuje się Irkiem, który jest sparaliżowany po wypadku samochodowym w którym zginęły dwie osoby. Klaudiuszc - wnuk Ludwika dziedziczy po nim działkę w Kiełpinie gdzie zginął Tadeusz, postanawia zamieszkać tu z żoną Julią. Bożena, córka Ludwika kiedyś modelka i aktorka teraz traci pamięć. Olo, kolega Klaudiusza, jedzie pociągiem i obserwuje starszą parę, nienawidzi wszystkich i wszystkiego. Starszy pan (ten z pociągu) cierpi po stracie żony. Tymoteusz syn Bożeny spotyka się z Agatą. Witold ma zdeformowaną twarz, od urodzenia mieszka w szpitalu. Bolek - Mój, tajemnicza siła, która kierowała kiedyś pociskiem jest teraz w nim. Jest inny niż wszystkie dzieci. Czuje wszystko co kiedykolwiek było na tej ziemi, wszystko co jest pod ziemią. Przywołuje zwierzęta i rozpoczyna koniec świata.

Bohaterowie mają w sobie coś innego, typu widzą różne rzeczy, czy je czują, przytrafiają im się różne tajemnicze zdarzenia, borykają się z ciężkimi do wyjaśnienia problemami. Kiedy przeczyta się całość, dojdzie się do wniosku, że wszystko jest ze sobą związane. Wszyscy są jakoś powiązani z Tadeuszem, chociaż nie żyje już od kilku, kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat - w zależności od bohatera powieści - czy go znali, czy nie to i tak zostawił po sobie w nich ślad.
"(...) rozumie, że nieważne, ile będzie miał jeszcze kobiet, ile pieniędzy zarobi, ile krajów odwiedzi, ile przeczyta książek i ilu followersów zdobędzie na Instagramie, bo i tak zostanie po nim zaledwie kilka bladych śladów."
Co to za osoba, siła która kieruje losami bohaterów, torem pocisku, czy była w Bolku? Można tylko się domyślać, może to śmierć? A może jeszcze co innego.

Cała książka składa się z krótkich kilkustronicowych opowieści łączących książkę w całość. Dodatkowo zawiera wiele map, nie takich rysowanych, tylko prawdziwych map topograficznych.

To już kolejna książka tego autora, która mnie zachwyciła. Jest bardzo tajemnicza, nawet metafizyczna. Ciężko jest mi ubrać w słowa swoje odczucia, bo sama nie wiem jak je nazwać. Przez całą powieść czułam całą gamę uczuć, często bardzo skrajnych.
Książkę bardzo polecam, chociaż przyznam, że pewnie nie wszystkim się ona spodoba. Nie jest to książka lekka, którą można przeczytać od tak w wolnej chwili.

Moja ocena: 10/10 ulubione
Czytaj dalej

Anna Dziewit-Meller - Góra Tajget

Biorąc książkę z półki w bibliotece nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Książkę znałam już wcześniej, piękna okładka przyciąga oczy, ale już tak mam, że nie zagłębiam się zbytnio w jej opis. Zapraszam na recenzję.
Historia kilku osób ze sobą związanych. Sebastian, młody farmaceuta ze Śląska zostaje ojcem. Od tej pory cały czas myśli, że coś się stanie jej córce, albo żonie. O tym ile jest niebezpieczeństw na świecie. Wyobraża sobie wypadki samochodowe, choroby, porwania i morderstwa. Od swojego dawnego nauczyciela dowiaduje się o mordzie na 200 dzieciach w szpitalu psychiatrycznym w czasie wojny. Po tym momencie zaczyna dostrzegać rzeczy o których się nie spodziewał...

Będzie to trochę inna recenzja, składająca się z cytatów. Chcę, żebyście sami po nich doszli do wniosków. Czy wszystko jest takie jak się do końca wydaje?

Sebastian
Udaje się na górę Żar, gdzie jak niektórzy twierdzą nie działa grawitacja.
"(...) że tam jest dziwna energia. Odwrotna. (...) Ledwie trzydzieści kilometrów stąd zmieniano skutecznie stany skupienia. Ze stałych w gazowe. Z krwi i kości w popiół i pył."
"Piękna okolica podoba się przecież wszystkim, i farmaceutom ze Śląska, i esesmanom z Auschwitz. przecież to też tylko ludzie. Też po robocie chcą mieć fajrant, pojechać gdzieś pooddychać świeżym powietrzem, w którym być może nieco mniej popiołu."

Gertruda - lekarka w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zabijano dzieci. Na procesie uniewinniono ją.
O jej dzieciństwie:
"Dzieci trzeba ćwiczyć! Dzieci trzeba prostować! Dzieci mają być jak struna! Należy je uciszać za pomocą bicia. Bić tak długo, aż pojmą."
"(...) dziecku od zarania samego trzeba było wpajać, że jest ostatnie w kolejności dziobania."
"Ojciec i matka wpajali nam największy szacunek do dorosłych, a zwłaszcza do ludzi starych, niezależnie od tego, kim byli. Nauczono mnie, że moim największym obowiązkiem jest pomagać każdemu w razie potrzeby oraz że mam spełniać bezzwłocznie wszelkie życzenia i polecenia (...). Jeśli wydano ci rozkaz - wykonaj go! Być posłusznym lub umrzeć!"
"Moja siostra Elza garbiła się, a ja miałam koślawe kolana. Ojciec zakupił więc stosowne uprzęże, w które nas zakuwano (...). Na moich chudych nogach zapinano klamry, które ściągały krzywe łydki do środka, a między kolana wsadzano mi kamień (...). Elzie nakładano na głowę i barki rodzaj chomąta i stała tak, podczepiona pod sufit."
"Kiedy siedziałyśmy przy stole, na głowy zakładano nam skórzane opaski, które przymocowane z tyłu do krzeseł ciągnęły nas w odpowiednią stronę, tak by kręgosłupy nie garbiły się."
Podczas przesiedlenia wszyscy Niemcy byli zdani na łaskę zwycięzców. Panowała bieda, głód i śmierć.

Zefka - ciotka Karoliny (żony Sebastiana). Była na robotach w Niemczech gdzie rodzina do której trafiła traktowała ją jak córkę. Musiała jednak wracać na Śląsk do którego zbliżała się Armia Czerwona.
"Kto patrzy na wschód, czuje strach. Mówią ludzie, że jeszcze zatęskni ta ziemia za gestapo i SS jak przyjdzie ruski kacap. Polaków nie oszczędzają, swoich nie żałują, to co zrobią jak na Śląsk przyjdą?"
"Córko, żono, matko, jest dla nas tylko jedno wyjście - samym zadać sobie śmierć. Ze swojej łagodnej ręki. Nim przyjdzie nam patrzeć na to, jak piekło nas wszystkich pochłonie."
"Frau komm - rozlega się głos w pokoju gdy wpadają do środka żołnierze. Ale żadna frau nie pójdzie z nim ani z nikim. Wszystkie frau wiszą na sznurkach, leżą z podciętymi żyłami, pływają jak dmuchane zabawki pod lodem na jeziorze."
"Józef Stalin pyka z fajki i powiada: i cóż jest odrażającego w tym, że po tych okropnościach człowiek zabawi się z kobietą? Trzeba zrozumieć, że Armia Czerwona nie jest idealna. Ważne, że bije się z Niemcami - i bije się dobrze, a reszta nic nie znaczy."

Ryszard - jego matka umawia się z Niemcem, a on i inne jej dzieci są im niewygodni. Trafia do szpitala dla umysłowo chorych dzieci, tam gdzie pracowała Gertruda.
Dzieci umierały nie tylko przez podawane im leki, eksperymenty, czy badania, ale też od chorób takich jak zapalenie płuc. Zabierali z domu dzieci, a po kilku tygodniach mówili rodzicom, że ich dzieci nie żyją - co było nieprawdą.

Adik - ulubieniec matki, wszyscy musieli mu na wszystko pozwalać. Wpadł do zamarzniętej rzeki, ratuje go Johann Kuchberger, czego potem żałuje - uratował Adolfa Hitlera.

"Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało okólnik, w którym zarządzono, aby akuszerka, która pomagała przy narodzinach dziecka składała meldunek w urzędzie zdrowia, jeśli zachodzi podejrzenie, że dziecko jest dotknięte następującymi ciężkimi wrodzonymi wadami: idiotyzm oraz mongolizm, ślepota, głuchota, małogłowie, wodogłowie, ułomności wszelkiego rodzaju, zwłaszcza brak całych kończyn, ciężkie deformacje głowy u rozszczepienie kręgosłupa, porażenia."
"60 000 reichsmarek kosztuje społeczeństwo przez całe swoje życie ten chory na chorobę dziedziczną."

Tytułowa "Góra Tajget" to masyw górski w Sparcie. W starożytności zrzucano z niego chore noworodki oraz osoby z różnymi ułomnościami.

Jeżeli ktoś się interesuje historią wie, że historia Śląska w czasach wojennych jest dość specyficzna. Wielu z nich trafiło do armii niemieckiej, przez co ZSRR traktowało ich jak Niemców, dlatego spadły na nich większe prześladowania.

W tej książce nie chodzi o samą historię, tylko o emocje jakie wywołuje u czytelnika. Może źle się wyraziłam, historia jest tu bardzo ważna. "Góra Tajget" jest bardziej poruszająca od "Złodziejki książek". Jest to dość ciężka lektura. Sama dość długo ją czytałam, bo musiałam sobie robić przerwy. Na poukładanie w głowie całej historii i na odpoczęcie od tych wszystkich emocji. Książka aż ocieka śmiercią, cierpieniem i pierwotnym lękiem. Chociaż jest to fikcja, to jest wzorowana na podstawie historii szpitala dla chorych psychicznie w Lublińcu.
"Górę Tajget" bardzo polecam.

Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej

Cassandra Clare - Miasto zagubionych dusz

Któż nie zna serii Dary Anioła? Jest ona już stosunkowo długo i jest tak samo popularna. Ja swoją przygodę z tą serią zaczynałam ładnych kilka lat temu. Nie była jeszcze wtedy popularna prawie w ogóle, z okładkami, które bardziej zniechęcały niż zachęcały do czytania. Jakoś tak wyszło, że na długi czas przerwałam ich czytanie, trochę przez to, że ostatnie tomy nie miały jeszcze swojej premiery nawet na świecie, a trochę przez to, że chciałam sobie dawkować tą przyjemność :) Zapraszam na recenzję piątego tomu z tego cyklu.
Trwają poszukiwania Jace'a i Sebastiana. Clary wraz z przyjaciółmi starają się szukać ich na własną rękę, często niebezpiecznymi metodami. Pewnego dnia sami ją odnajdują. To już nie jest ten sam Jace, wydaje się być pod wpływem Sebestiana i być mu podległym. Dziewczyna postanawia upewnić się, czy jeszcze coś zostało z jej dawnego chłopaka. Jednak żeby tego dowieść, musi pójść z nimi...

Serię czytam chyba tylko z sentymentu. Przez te wszystkie lata od jej rozpoczęcia gust czytelniczy zmienił mi się znacznie. Historia napisana jest bardzo dobrze, umie trzymać czytelnika w napięciu.
Clary jest dla mnie za bardzo rozmemłana, ponosi niepotrzebne ryzyko i ma głupie pomysły. Jace ma ego dwa razy większe od niego. Wie, że potrafi się podobać i na każdym kroku o tym przypomina. A teraz kiedy jest "opętany" jest z nim jeszcze gorzej niż zazwyczaj. Chyba od początku bardziej podobały mi się postacie takie jak Isabell, Simon, czy Alec, których po prostu łatwiej jest mi ich lubić. Mają silne charaktery, bardzo indywidualne.

Kolejny tom, już ostatni oczywiście przeczytam, chociaż seria już nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Rick Riordan - Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Bitwa w Labiryncie

To już moje czwarte spotkanie z Percym Jackson'em. Pewnie się zastanawiacie, czy dalej warto je czytać, po tylu tomach i czy się nie nudzi.. Odpowiedź jest prosta: z Percym jest tak, że im dalej tym jest lepiej! Zapraszam na recenzję.
Percy udaje się do kolejnej szkoły i oczywiście znów pojawiają się kłopoty, tym razem są to potworne... cheerleaderki. W Obozie Herosów trwają przygotowania do walki. Armia Kronosa rośnie w siłę i zamierza zaatakować. Żeby im przeszkodzić Percy wraz z Annabeth, Groverem i Tysonem udają się do Labiryntu w którym czekają ich liczne niespodzianki i potwory...

W tej części znowu nie brakuje przygód. Ja ciągle powtarzam, im dalej tym lepiej. Nowe mity, w tym bohaterowie tacy jak Dedal, inni herosi. Bogowie od których aż się roi, którzy wtrącają się bardzo w życie naszych bohaterów. To było to na co liczyłam.
Percy wraz z przyjaciółmi musi stoczyć liczne walki, pokonać nie tylko potwory, ale i własne słabości. Żeby bezpiecznie poruszać się po labiryncie muszą zwrócić się o pomoc do śmiertelniczki, co najbardziej nie podoba się Annabeth, a Grover znów poczuł obecność Pana, czy tym razem okaże się ono prawdziwe?

Zachęcam do zapoznania się z tą serią. Warto przeczytać pozostałe części, żeby dojść do tego momentu. Polecam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Gavin Extence - Lustrzany świat Melody Black

Tak szczerze o książce wcześniej słyszałam, ale okazała się zupełnie inna niż się spodziewałam. Zawsze myślałam, że to młodzieżówka, a okazało się, że to książce o kobiecie, która... trafiła do psychiatryka. Zapraszam na recenzję.
Abby jest dziennikarką piszącą na zlecenia. Pewnego dnia znajduje zwłoki swojego sąsiada. Od tego momentu wszystko się zmienia. Zaczyna się zastawiać, dlaczego mieszkając tyle lat obok innej osoby zupełnie jej nie znamy, nawet nie wiemy jak się nazywa. Przestaje sypiać, popada w manię, zaczyna wymyślać niestworzone tematy na artykuły, kupuje niepotrzebne i zdecydowanie za drogie rzeczy. Chociaż chodzi na terapię to jej nie pomaga. Dobija dna kiedy wynajmuje pokój w hotelu, upija się i flirtuje z nieznajomym, prawie dochodzi do najgorszego gdyby w porę się nie opamiętała. Trafia pod opiekę swojej terapeutki, która kieruje ją do szpitala.

Abigail cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. Dzięki tej książce możemy "wejść" do umysłu osoby chorej psychicznie. Dla naszej bohaterki wszystko wydaje się zupełnie normalne. Zaczyna popadać w nadmierną euforię, aż do granic wytrzymałości i nagle stacza się w przepaść depresji, którą od myśli samobójczych dzieli tylko cieniutka linia. Czytelnik nie wie, że Abby jest chora. Oczywiście chodzi na terapię, ale takich osób jest przecież wiele. Wydaje się bardziej ekscentryczna, a nie chora. Dopiero kiedy stacza się na dno poznaje prawdę.

Historia Abby jest w miarę prawdziwa. Już po zakończeniu autor wyjawia, że sam zmagał się (dalej się zmaga) z podobną chorobą, lecz u niego nie była potrzebna hospitalizacja. Także można mu wierzyć co do odczuć głównej bohaterki.

Tak naprawdę w książce niewiele się dzieje. Abby popada w manię, trafia do szpitala, przechodzi leczenie i z niego wychodzi. I tyle. Wątek Melody Black jest właściwie średnio zrozumiały. Już samo to, że znajduje się w tytule książki powinno oznaczać, że jest jakoś ważna, ale według mnie tak nie jest.

Książka pokazuje dobrze umysł i sposób myślenia osoby zmagającej się z chorobą psychiczną. Nie każdy zdaje sobie sprawę co właściwie w głowie takiej osoby siedzi, a "Lustrzany świat Melody Black" dobrze to obrazuje.

Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej

Kazuo Ishiguro - Okruchy dnia

Film na podstawie tej książki obejrzałam już dawno. Przyznam, że mi się podobał. Od dawna miałam zamiar przeczytać książkę, a szczególnie teraz kiedy zobaczyłam, że znajduje się na liście BBC. Szczęśliwym trafem akurat jakby czekała na mnie na półce w bibliotece. Jeżeli chcecie poznać moje zdanie na jej temat i czy jest naprawdę tyle warta, że znalazła się na liście 100 książek, które trzeba przeczytać, zapraszam na recenzję.
Stevens przez całe swoje życie był kamerdynerem. Jest schyłek połowy XX wiek, a dla niego czas jakby się zatrzymał przed wojną. Po śmierci lorda Darlingtona, nowy właściciel bogaty Amerykanin kupuje posiadłość wraz ze służbą. Daje Stevensowi wolne i samochód, żeby trochę pozwiedzał. Stevens postanawia odwiedzić dawną gospodynię Darlington Hall pannę Kenton i spróbować ją namówić do powrotu. Podczas długiej drogi przez prawie cały kraj wspomina dawne czasy i stara się odpowiedzieć na pytanie jakie cechy powinien być dobry kamerdyner. Kiedy poznaje kolejne zakątki kraju widzi ile stracił pracując całe życie i nie mając własnego.

Na przykładzie Stevensa autor przedstawia całe społeczeństwo Anglii, ich mentalność, zachowanie, konwenanse, bo przecież o pewnych rzeczach się nie mówi. Jest to jakby strażnik starego wieku, przy którym nawet nowy właściciel majątku nie wie jak się zachować. Dobrym przykładem jest kiedy trafia do niewielkiej wioski biorą go za jakiegoś hrabiego wnioskując tylko po jego postawie, sposobu bycia i manierach.

Główny bohater poświęcił życie służbie. Zna zachcianki swojego państwa i umie rozpoznać, czego potrzebują po samym ich wyrazie twarzy. Tym samym zaniedbał swoje życie i własne potrzeby. Kiedy chorował jego ojciec nie wiedział jak ma się zachować w tej sytuacji. Starał się zachować powagę i nadal wykonywać swoje obowiązki. To samo tyczy się panny Kenton, która chciała wydobyć z niego człowieka. Ciężko mu było z nią przebywać, a jednocześnie to lubił. Była dla niego jedną wielką niewiadomą, prawie nieobliczalną. Nie potrafił się przy niej - jakbyśmy teraz powiedzieli  - wyluzować. Cały czas był na służbie, w pogotowiu. Nie znał już innego życia i nie potrafił już być inny.

"Okruchy dnia" to opowieść o czasach, które już nie wrócą. O przemijaniu, o tym, że trzeba dostosowywać się do zaistniałej sytuacji, tak jak np. Stevens uczył się żartować, bo taki był jego nowy pracodawca. Jest to też historia o utraconym życiu, o tym, że przez służbę dla innych główny bohater musiał poświęcić swoje życie prywatne.
Książkę serdecznie polecam, czyta się ją naprawdę znakomicie.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej

Eric-Emmanuel Schmitt - Intrygantki

Uwielbiam książki Schmitta. Zawsze wywierają na mnie ogromne wrażenie. Autor po mistrzowsku niby do zwykłej opowieści wplata różne wartości i zawsze są to historie z morałem. Dzisiaj chcę Wam przedstawić "Intrygantki".
"Intrygantki" to cztery opowieści. Pierwsza opowiada o tytułowych intrygantkach. Kobiety wykorzystane przez Don Juana zawiązują spisek. Chcą go ukarać i osądzić. Za karę ma się ożenić z młodą kuzynką jednej z nich. Kolejna opowieść jest o Zygmuncie Freudzie, który jest nękany jeszcze przed wojną przez oddziały gestapo. Prowadzi rozmowy z nieznajomym, który podaje się za Boga. Kolejne dwie opowieści są bardzo krótkie. Jedno jest o pewnym schorowanym człowieku, a kolejny o szatanie z depresją i reszta stara się mu poprawić humor wymyślając nowe plagi dla ludzkości.

"Intrygantki" pokazują przemianę człowieka. Don Juan pod wpływem miłości się zmienia. Niestety jest to miłość zakazana, którą starał się wyprzeć. Nie jest już taki jak kiedyś i już nigdy nie będzie.
"Gość", opowieść o Zygmuncie Freudzie opowiada o życiu w Austrii tuż przed wojną i o szykanach wobec Żydów. Freud nie może się zdecydować na wyjazd mimo ciągłych odwiedzin gestapo w jego domu. Kiedy zabierają mu córkę przychodzi do niego Nieznajomy podający się za Boga. Rozmawiają o życiu, wydarzeniach z teraźniejszości i o sensie istnienia.
"Knebel" to opowieść o Dawidzie, jego cierpieniu, chorobie i umieraniu.
"Szatańska filozofia" - Diabeł ma dosyć rutyny i popada w depresję, chce aby jego podwładni wymyślili jakieś nowe cierpienia dla ludzkości. Każdy z nich wyznaje inną filozofię i na podstawie ich założeń wymyślają nowe klęski.

Książka napisana jest jako sztuki teatralne z podziałem na role. Każde z tych opowiadań zmusza czytelnika do przemyśleń. Do zastanowienia się nad sensem życia, nad tym czy wszystko co wydaje się dobre takie naprawdę jest. Mi najbardziej podobała się opowieść o Freudzie.
Książkę bardzo polecam.

Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej