Le Petit Marseillais żel pod prysznic mandarynka i limonka

Kilka miesięcy temu głośno było o nowej marce wchodzącej na polski rynek. Po akcji testowania co drugi post na mojej liście czytelniczej dotyczył tej marki. Będąc w Rossmannie, trafiłam na promocję żeli pod prysznic LPM, do wyboru były tylko trzy zapachy, a ten najbardziej mi się spodobał.

Od producenta: Le Petit Marseillais Mandarynka i Limonka. Poczuj naturalną moc cytrusów - mandarynki, cenionej za swój owocowy aromat i zapach tartej skórki, oraz limonki słynącej z wyjątkowych właściwości odświeżających.
Wyjątkowa delikatność - formuła jakiej pragnie Twoja skóra. Le Petit Marseillais Mandarynka i Limonka oczyszcza i delikatnie nawilża Twoją skórę. Obfita, łatwa do spłukiwania piana pozostawia na niej zapach soczystej mandarynki. Jej świeży cytrusowy aromat oczaruje całą Twoją rodzinę i Twoja skóra promienieje - jest miękka, nawilżona i odświeżona.
Opakowanie żelu jest bardziej męskie, nie wiem ale takie kanciaste buteleczki kojarzą mi się z męskimi kosmetykami. Przeszkadza mi w nich to, że nie są przeźroczyste (Yves Rocher mnie za bardzo rozpieścił) i nie widać ile już go ubyło. Otwieranie ma normalne, nie ma z nim też problemów. Konsystencja jest żelowa i niestety baaardzo lejąca, przez otwór wylewa się znacznie za dużo żelu niż potrzeba. Nawet jeśli się uważa przy wylewaniu to i tak chluśnie za dużo, czyli zalicza się do żeli mało wydajnych. Zapach, miała to być mandarynka i limonka, dla mnie to pachnie jak limonka i mandarynka. Limonka dominuje, mandarynka jest ledwo wyczuwalna. Zapach ma nawet ładny, letni i odświeżający. Nie jest naturalny, ale też nie wyczuwam w nim chemicznych nut. Przypomina bardziej cytrynowy napój gazowany.
Żel dobrze się pieni, fajnie odświeża skórę, czyli na lato byłby idealny. Zauważyłam, że skóra po umyciu jest delikatnie nawilżona i wygładzona. Szkoda jedynie, że jest tak mało wydajny, gdyby był odrobinę gęstszy, albo gdyby miał opakowanie z pompką na pewno bardziej by mi się podobał. Nie widzę w nim nic nadzwyczajnego o czym mówią wszędzie producenci. Żel jak żel, spełnia wszystkie kryteria jakie powinien mieć, czyli dobrze się pieni, myje skórę i ładnie pachnie, ale nic poza tym.

Pojemność: 250 ml
Cena: 8,99 zł


Czytaj dalej

Yankee Candle Under The Palms

Kiedy zaczęło się robić chłodniej na dworze zauważyłam wzmożoną aktywność postów na blogach dotyczących różnych świec, czy wosków zapachowych. Firm, które mają w swoim asortymencie takie produkty obecnie jest wysyp, jednak wszędzie króluje Yankee Candle. Kiedyś, kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z bloggerem jako obserwator, zastanawiałam się nad ich fenomenem. Oczywiście podobały mi się ich piękne obrazki na naklejkach oraz cudownie brzmiące nazwy, które wzbudzają zainteresowanie i zachęcają do zadawania pytania "jak to pachnie?".  Ich ceny jednak mnie skutecznie zachęcały i odstraszały, bo przecież za jeden wosk trzeba zapłacić 7 zł, za co mogę sobie kupić paczkę podgrzewaczy zapachowych w Biedronce, które starczają na dłużej i jeszcze zostanie mi reszta.
Swoje pierwsze YC wygrałam w rozdaniu, jakoś ponad rok temu, był to wosk Sparkling Lemon i sampler Midsummer's Night. Niestety zapachy mnie nie zachęciły do poznawania kolejnych, a nawet zniechęciły do nich.O ile ten pierwszy jako tako mógłby być, to ten drugi miał zapach męskich perfum i wcale mi się nie podobał. Po tej dwójce powiedziałam nie Yankee Candle. Zdanie zmieniłam kiedy wygrałam dwa woski w rozdaniu na blogu Relaks przy piątku. Pamiętam ten dzień kiedy dostałam paczkę, był to jego jedyny miły akcent. Już podczas odpakowywania ślicznie pachniało, zapach zdominował całą paczkę i nie wyczuwałam zapachu Black Cherry, drugiego wosku który tam się znajdował.
Zapach pochodzi z kolekcji wiosna 2014. Może uznacie mnie za szaloną, pali woski letnie, kiedy za oknem śnieg i mróz. Niestety lato minęło dla mnie bardzo szybko, wręcz go nie zauważyłam, dlatego postanowiłam chociaż na chwilę poczuć jego zapach.

"Wyobraź sobie błogi odpoczynek w hamaku pośród palm, które delikatnie kołyszą się nad Tobą osłaniając Cię przed tropikalnym słońcem. A niebo ma najpiękniejszy odcień błękitu. Ten zapach jest jak ten błękit nieba z dodatkiem trawy morskiej, liści palmowych oraz kokosa. Pełen relaks :))" (opis zapachu ze sklepu homedelight).

Już sam opis wzbudza ciekawość, jak można w jednym wosku zamknąć cały zapach lata? Otóż można. "Pod palmami" jest to zapach, który rozkręca się bardzo powoli. Jeszcze przed rozpaleniem, wąchając go w folijce czuje się trawę, jakieś zioła, połączone jeszcze z czymś czego nie mogłam określić. Taki sam zapach unosi się w powietrzu po odpaleniu. Jednak kilka chwil później, nuty dominujące zaczynają przygasać i otwiera się nowy zapach, którego początkowo nie mogłam zidentyfikować - to kokos. Zapach robi się słodszy, cieplejszy i ma się wrażenie, że nagle przenosisz się z zimowego otoczenia na słoneczną plażę.
Zapach unosi się w powietrzu nawet kilka dni. Kiedy paliłam go pierwszy raz około południa, zgasiłam po kilku godzinach. Pokój miałam zamknięty i za każdym razem kiedy do niego wchodziłam czułam kokosowe palemki. Jeszcze rano jak się obudziłam pierwsze co pomyślałam to: co tu tak słodko pachnie? i dłuższą chwilę mi zajęło zastanawianie się co to takiego, byłam mile zaskoczona że zapach tak długo się utrzymuje.

Jeżeli chcecie poczuć ciepło słoneczne i znaleźć się na rozgrzanej plaży to zachęcam do poznania tego zapachu. Zamknij oczy i przenieś się w na ciepłą wyspę, połóż kocyk pod palmą na gorącym piasku i wdychaj piękny, letni aromat.

PS. Przepraszam za niewyraźne zdjęcia, niestety brak słońca odbija się na ich jakości.


Czytaj dalej

Yves Rocher mleczko do ciała brzoskwinia

Uwielbiam naturalnie pachnące balsamy, dlatego przy zakupach z kodem -50% zdecydowałam się na brzoskwiniowe mleczko do ciała.

Od producenta: Delikatne mleczko do ciała o brzoskwiniowym zapachu i aksamitnej konsystencji, która natychmiast wchłania się, pozostawiając skórę miękką i nawilżoną przez cały dzień.
Opakowanie ma takie jak żele pod prysznic i do kąpieli tu, czyli duża butla z ogromnym otworem, bardzo niepraktyczne. Mleczko przelewam do mniejszych pudełeczek i kiedy wykorzystam wlewam kolejną partię. Konsystencję ma baaardzo rzadką i lejącą, także wygląda jak kremowy żel pod prysznic. Przy użytkowaniu trzeba uważać żeby mleczko nie wlało się na podłogę. Zapach początkowo mi się podobał, był delikatny, nienachalny i ładnie pachniał brzoskwinią. Niestety, tak to już jest kiedy używa się kosmetyku przez dłuższy czas, a w szczególności balsamu zapach zaczyna się zmieniać, a raczej nos ma już dość i wyczuwa brzydsze nuty zapachowe. Tak więc, mleczko zaczęło mi przypominać nie zapach brzoskwiń jako owoców lecz drzewka brzoskwiniowego, czy też ogonka brzoskwini. Niestety ten aromat stał się duszący i już nie mogłam się doczekać kiedy je zużyję.
Mleczko oprócz tych niedogodności jak opakowanie, konsystencja i zapach dobrze nawilża skórę, efekt ten utrzymuje się przez cały dzień. Plusem jest też to, że bardzo szybko się wchłania, zaraz po posmarowaniu mogłam od razu nałożyć piżamę. Skóra pozostaje miękka i bardzo gładka, zauważyłam że jej kondycja również się poprawiła. Do tego mleczka pewnie już nie wrócę, ale w zapasach mam jeszcze mleczko jeżynowe, którego konsystencja jest gęstsza niż brzoskwiniowego, ciekawa też jestem innych mleczek tej firmy.

Pojemność: 400 ml
Cena: 19,90 zł


Czytaj dalej

Verona oliwkowy balsam do ust

Za oknem zimowa pogoda, wczoraj cały dzień padał śnieg, dlatego dzisiaj przychodzę z postem dotyczącym zimowej pielęgnacji twarzy, czyli balsamu do ust. Zimą, większą uwagę należy zwracać na pielęgnację ust (bardziej intensywniejszą niż w ciągu roku), ponieważ pogoda bardzo im nie sprzyja. Stają się spierzchnięte, bardziej wysuszone oraz często pękają. Ja - naczelna pomadkomaniaczka nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez pomadki w torebce, w domu mam kilka otwartych, jedną zawsze trzymam w pobliżu i korzystam w miarę potrzeby. Na noc staram się stosować pomadki bardziej treściwe, o lepszym nawilżeniu i mocniejszym odżywieniu. Taka miała być omawiana pomadka, a co z tego wyszło zapraszam na dalszą część postu.

Od producenta: Oliwkowy balsam do ust idealnie nawilża, wygładza oraz odżywia skórę ust, zapobiegając ich nadmiernemu wysuszaniu. Oliwa z oliwek natłuszcza oraz wyraźnie zmiękcza naskórek. Witamina E koi stany zapalne, uelastycznia oraz regeneruje. Balsam chroni usta przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, opóźniając tym samym proces starzenia. Nadaje ustom soczysty, kuszący wygląd, optycznie je powiększa, czyniąc je bardziej wyrazistymi.
Pomadka jak to pomadka, zamknięta jest w klasycznym opakowaniu, zamkniecie po pewnym czasie otwierania i zamykania zaczyna chodzić luźno, czyli otwierać się bez potrzeby. Sztyft w środku trochę się rusza co utrudnia aplikację. Balsam ma konsystencję zbitą i twardą, żeby posmarować usta trzeba po nich kilka razy przejechać, sztyft w kontakcie z ustami nie mięknie. Zapach mi się nie podoba, jest niby oliwkowy, ale jest to bardziej męskie wydanie oliwek, niestety w smaku jest okropna, bardzo gorzka, dlatego przed piciem czy jedzeniem radzę zmyć balsam z ust.
Nie zauważyłam, żeby balsam szczególnie skutecznie nawilżał i odżywiał usta. Po posmarowaniu zostawia tłustą i lepką warstwę. Na noc smaruję usta grubiej niż w dzień i rano dalej mam tą warstwę na ustach, troszkę mniejszą niż na początku, czyli balsam trochę się wchłonął. Zużyję ją bo szkoda mi wyrzucać, ale z pewnością nie kupię jej ponownie.

Pojemność: 12 ml
Cena: ok. 6 zł w drogerii, a w internecie można ją kupić nawet za 2,50 zł


Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic ziarna kawy z Brazylii

Jak pewnie widać uwielbiam żele pod prysznic, mało które kupuję ponownie, ze względu na ilość żeli jakie mam w domu oraz dlatego że jest jeszcze tyle różnych żeli które chciałabym wypróbować. Są jednak wyjątki. Jednym z takich wyjątków jest omawiany w tym poście żel o zapachu kawy, którego zużyłam już dwie butelki i jeszcze jedną mam w zapasie.

Kremowy żel pod prysznic ziarna kawy z Brazylii
Od producenta: Żel pod prysznic o aromatycznym zapachu ziaren kawy doskonale myje skórę i wpływa na zmysły.
Opakowanie to klasyczna Yves Rocher'owska buteleczka, która oczywiście jest przeźroczysta chociaż na to nie wygląda. Zamykanie w tych buteleczkach jest bardzo dobre, nie ma problemu z otwieraniem na siłę, ani nie trzeba uważać żeby sam się nie otworzył. Konsystencję ma dosyć lejącą, kremową o kolorze kawy z mlekiem, czy nadzienia czekoladek toffi.
Co do działania, tak jak w przypadku innych żeli tej firmy przeze mnie omawianych (tu oraz tu) ten tutaj niczym się nie różni: dobrze się pieni mimo, iż jest bardzo lejący, niestety nie jest wydajny - starcza na ok. 1,5 tygodnia. 
Jak już pisałam w poprzednich postach dotyczących żeli Yves Rocher najważniejszy w nich jest zapach. Ziarna kawy pachną obłędnie, jeżeli pisałam że zapach innych bardzo mi się podoba to tego można uznać za mojego faworyta, który resztę swojej Y.R.owej rodziny zostawia daleko w tyle. Żel pachnie jak świeżo parzona kawa ze śmietanką, bardzo słodka, przypomina mi też zapach tiramisu. Zapach ma tak cudowny że chciałoby się go spróbować - producent powinien zamieścić na etykiecie informację "nie do spożycia" o ile już taka informacja nie istnieje, a ja jej nie zauważyłam, dlatego poproszę żeby była wielkimi literami ;) Na dodatek bardzo długo się utrzymuje na skórze i przebija wszystkie balsamy i masła - czuć tylko zapach żelu, nie balsamu.

Jeśli ktoś planuje zakupy w Yves Rocher i nie wie na co się zdecydować to polecam zakup żelu kawowego, który na pewno przypadnie mu do gustu.

Pojemność: 200 ml
Cena: 8,90 zł


Czytaj dalej

Avon Planet Spa krem do rąk i stóp z jagodą Acai

Odżywiająco-ochronny krem do rąk i stóp z brazylijskimi jagodami Acai.

Od producenta: Zapewnia intensywne nawilżenie, odżywia skórki i nawet bardzo przesuszoną skórę, pozostawiając ją widocznie gładszą i promieniejącą zdrowym blaskiem.
Uwielbiam zapach i smak jagód acai, dlatego kiedy w Avonie pojawiły się kosmetyki z tej serii wiedziałam, że muszę któryś z nich wypróbować. Uwielbiam kremy do rąk, w zapasie mam kilka, ale bardzo szybko je kończę, dlatego właśnie wybrałam krem do rąk i stóp, który upolowałam na promocji po bardzo korzystnej cenie.
Krem zamknięty jest w matowej i ślicznie fioletowej tubce z klasycznym zamykaniem, które nie sprawia trudności w użytkowaniu. Sam krem w kolorze też jest fioletowy jak widać na zdjęciu powyżej. Jest gęsty i wystarcza niewielka ilość na posmarowanie dłoni. Zapach ma przepiękny, czystych jagód bez żadnych chemicznych dodatków i też bardzo długo się utrzymuje.
Podczas smarowania krem zmienia kolor na biały, jeżeli wyleje się więcej kosmetyku pozostają białe ślady i ciężko się wtedy wchłania. Jeżeli się uważa przy wyciskaniu z tubki nie ma problemów przy aplikacji. Dłonie są nawilżone do pierwszego umycia, kiedy używam kremu wieczorem jeszcze rano czuję nawilżenie. Nie wiem jak sobie radzi ze stopami, ponieważ używam kremu jedynie do pielęgnacji dłoni.
Krem z Avon'u mogę szczerze polecić, oprócz dobrego nawilżenia ma przepiękny zapach, który potrafi skusić każdego.

Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 10 zł


Czytaj dalej