Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balea. Pokaż wszystkie posty

Balea balsam do ust pomarańcza

Robiąc zakupy w sklepie internetowym Drogeria Cytrynowa prawie rok temu, trafiłam na balsam do ust w puszeczce z Balei. Oczywiście musiał wpaść do wirtualnego koszyka i odleżeć swoje w pudełku. I tak wreszcie musiałam go otworzyć, ponieważ termin ważności nie ubłagalnie dobiegał końca.

Od producenta: Pomarańczowy klasyczny balsam do warg - miękkie usta na zawołanie!
Balsam zamknięty jest w niewielkiej, uroczej metalowej, puszeczce, którą wszędzie można zabrać. Opakowanie dość łatwo się otwiera i wyjmuje kosmetyk. Wiem, że dużo osób nielubi takiej formy mazidła do ust ze względów higienicznych, ale mi to nie przeszkadza. Konsystencja balsamu jest niezbyt zbita i żelowa, bardzo podobna do konsystencji wazeliny. Zapach ma pomarańczowy, trochę chemiczny, przypominający Lip Smacera Fanta, który po pewnym czasie stał się okropnie gorzki i ledwo go wykończyłam, ale w tym przypadku tak nie było. Do końca mi nie przeszkadzał, pomimo trochę gorzkiego smaku.
Pomimo wazelinowej konsystencji niewiele ma z nią wspólnego. Bardzo dobrze rozprowadza się na ustach, wystarczy niewielka warstwa, żeby były nawilżone. Balsam zostawia lekka warstwę ochronną, nie skleja ust i nawet jej na nich nie czuć. Usta są zadbane, gładkie i miękkie. Nawilżenie jest wystarczające, niestety była to edycja limitowana i nie jest już dostępna.
Jest to bardzo dobry balsam, bardzo dobrze nawilża i chroni usta przed wysuszeniem, szkoda tylko, że zapach i smak nie jest lepszy.

Pojemność: 10 g
Cena: 10,20 zł


Czytaj dalej

Balea krem do rąk fiołek

Po dłuższej wiośnie dziś znów zawitała zima, dlatego przychodzę z postem o pielęgnacji dłoni, czyli jednym z najważniejszych elementów zimowej pielęgnacji ciała.

Opis ze strony sklepu Drogeria Cytrynowa: Zapach romantycznego fiołka- będzie towarzyszył Ci zawsze, gdy sięgniesz po krem. Maso shea i olej z pestek moreli zadbają o to, by Twoje dłonie były gładkie i odżywione. Szybko się wchłania i łatwo rozprowadza.
Krem zamknięty jest w liliowej, dość giętkiej, bardzo poręcznej tubie o bardzo ładnej szacie graficznej. Konsystencja jest dość rzadka, lejąca, ale nie utrudnia to aplikacji, w kolorze jest leciutko fioletowy. Na posmarowanie dłoni wystarcza naprawdę niewielka ilość kremu, jeśli się weźmie go za dużo można się wysmarować aż do łokci ;) Zapach naprawdę mi się podoba, rzeczywiście pachnie fiołkami, które uwielbiam jest to zapach bardzo wiosenny i przyjemny dla nosa, plusem jest też, że utrzymuje się przez dłuższy czas po posmarowaniu.
Krem szybko się wchłania, zaraz po dokładnym rozsmarowaniu już go nie czuć na dłoniach. Dobrze nawilża skórę i ten efekt utrzymuje się przez dość długi czas. Skóra jest oprócz tego bardzo gładka i miękka. Dobrze się rozsmarowuje i nie zostawia białych śladów.
Bardzo polubiłam ten krem, dobrze nawilża i ładnie pachnie, czyli ma wszystko to na co zawsze zwracam uwagę przy kremach do rąk :)

Pojemność: 100 ml
Cena: 7 zł - ja kupiłam tu


Czytaj dalej

Zapasy - pomadki

Dziś przedstawiam kolejny post z serii "Kosmetyczne zapasy". W informacjach o mnie, po prawej stronie powinnam dopisać, że jestem maniaczką pomadek i wszelkich ustnych mazidełek. Mam ich spore zapasy, ale też bardzo szybko je zużywam - oprócz pomadek kolorowych i błyszczyków, te idą mi bardzo opornie. Był taki czas kiedy wchodziłam do drogerii i zobaczyłam, że w promocji jest pomadka której jeszcze nie używałam to musiałam ją mieć. Teraz trochę się powstrzymuję i kupuję jedynie po naprawdę dobrej promocji i kiedy zauważę, że moje zapasy się uszczupliły. Najczęściej kupuję produkty, których jeszcze nie miałam i bardzo rzadko do jakiejś wracam, najczęściej podczas użytkowania się z nią męczę, a efekty też nie są zadowalające. Traktuje to chyba jako takie moje hobby, niektórzy zbierają np. pocztówki, a ja pomadki ;)

Swoje skarby trzymam w pudełku, w którym dostałam wygraną w rozdaniu na blogu Lauresowe. Jest bardzo mocne i naprawdę pojemne. Od razu mówię, że są to moje zapasy, nie używam ich wszystkich na raz, czekają sobie grzecznie na swoją kolej ;)
A teraz przejdę do prezentacji zawartości pudełeczka.
 Tak wygląda moje pudełeczko zaraz po otworzeniu,
a tak po zdjęciu wierzchniej warstwy. Staram się żeby panował tu jako taki porządek. Rząd po lewej to błyszczyki i kolorowe pomadki, a po prawej pomadki ochronne.
Na powyższym i poniższym zdjęciu są to masełka do ust. Od lewej: Nivea jagoda (x2), Carmex w słoiczku (to moje drugie opakowanie), Bomb Cosmetics malinowy, Bielenda wiśnia, Nivea makadamia (chyba już trzecia puszeczka), Balea pomarańcza i Kleenex.

Teraz największy zbiór pomadki w sztyfcie. Jest ich najwięcej z tej racji, że najlepiej mi schodzą i jest to najwygodniejsza forma.
Yves Rocher miód, Nivea oliwki i cytryna (drugi raz), Blistex classic, Maybelline Baby Lips jagoda i wiśnia oraz pomadka Avon
Zestaw pomadek Badger: imbir i cytryna, mandarynkowa bryza, bezzapachowy i górska mięta oraz Palmer's czekolada i mięta
Uroda Melisa, Alterra rumianek, Yves Rocher regenerująca, malina, czerwone owoce i czarne owoce
Badger lawenda i pomarańcza, wanilia z Madagaskaru oraz różowy grejpfrut, Bebe klasyczna (miałam już ją wiele razy), Dermacol i Chap Stick ze Shrekiem jabłkowy
Na tym zdjęciu przedstawiam zapasy kolorówkowe: Bourjois Colour Boost 04 Peach on the Beach , Essence z limitki Love Letters 01 Rosy in love, Bell Creamy & Shiny 04, Wibo Eliksir 07, Ledycode tint - nie pamiętam jaki numer i Celia 2 w 1 Nawilżająca Pomadka-błyszczyk 501
Kolejną grupą, już ostatnią są błyszczyki: Eveline Colour Celebrities 589, Celia Delice 16, Essence Marble Mania 04, Lovely Extra Lasting 2, L'oreal Glam Shine 187 Aqua Mandarin, Maybelline 130 Crushed Candy, Oriflame, Yves Rocher morela, Joanna truskawka, Essence szarlotka i sernik z truskawkami.

Obecnie używam dwóch pomadek kolorowych, dwóch błyszczyków w tubce i jednego z pędzelkiem oraz dwóch pomadek ochronnych i jednego masełka. Staram się nie otwierać świeżo kupnych kosmetyków, żeby jak najdłużej zachowywały świeżość.
Jeżeli dotrwaliście do końca to dobrze, to znaczy że post nie był bardzo nudny ;)

Czytaj dalej

Balea żel pod prysznic carambola

Na Baleę "choruję" już od ponad roku, najbardziej zachwycałam się ich żelami pod prysznic o samych kuszących "smakach". Niestety ciężko jest z ich dostępnością, a i ceny w sklepach internetowych nie są zachwycające i jeszcze do nich trzeba doliczyć koszty wysyłki. Zdecydowałam się na zamówienie skuszona darmową dostawą w Drogerii Cytrynowa. Z trzech żeli z letniej oferty limitowanej wybrałam właśnie zapach karamboli.

Opakowanie jest plastikowe, bardzo poręczne. Konsystencja jest lekko lejąca, kremowa. Dobrze się pieni, ale bez żadnych zachwytów, widziałam lepsze. Największym atutem tego żelu jest jego zapach, pachnie ślicznie, owocowo, idealny na letnie dni i utrzymuje się dosyć długo.
Trochę się zawiodłam, naczytałam się samych pochlebnych opinii o tych żelach, a tu się okazał taki zwykły, nic specjalnego, jedyne co mi się w nim podoba to zapach.

Pojemność: 300 ml
Cena: ok. 6 zł


Czytaj dalej