Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goose creek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goose creek. Pokaż wszystkie posty

Nowości styczeń + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Zaczynamy luty, więc to czas na nowości i podsumowanie czytelnicze miesiąca. Tym razem książkowo i woskowo ;) Zapraszam :)

Pachnąca Wanna miała wyprzedaż, więc trzeba było z niej skorzystać :) Do mojego wirtualnego koszyka trafiły:
Colonial Candles: Tropical Nectar, Simple Breeze, Pink Cherry Blossom, Tahitian Plumeria, Topaz Waters
Goose Creek Candles: Peppermint, Lilac Garden
McCall's: Tuscan Skys, Secrets, Sapolio Soap, Crushed Velvet, Romance, Honeysuckle
Jako gratis dostałam próbkę zapachu Goose Creek Cabin in the Woods.
Kolejne zapachowe zamówienie, tym razem w sklepie Zapachy Świata gdzie produkty Village Candle ze starymi naklejkami były przecenione o 35% (promocja nadal aktualna, więc warto skorzystać).
Fresh Strawberries, Chery Vanilla Swirl, Christmas Morning, Christmas on the Beach, Just For You, Hydrangea.
Poszczęściło mi się i wygrałam taką oto paczkę szczęścia od Epikpage :)) Znalazły się w niej książka "Czas żniw", masa zakładek, przycisk do książki na palec i herbatki :)
Przybyło do mnie 13 książek, może się to wydawać dużo, ale trochę zaszalałam na oczytani.pl gdzie książki kosztują grosze ;)
Od dołu: oczytani.pl - Bolesław Prus "Emancypantki", John Williams "Profesor Stoner", Sarah Lark "Kobiety Maorysów", Victor Lodato "Matylda Savitch", Marcello Simoni "Handlarz ksiąg przeklętych", Sidonie-Gabrielle Colette "Małżeństwo Klaudyny", "Klaudyna odchodzi", "Klaudyna powraca"
Empik - Meg Wolitzer "Wyjątkowi", Harper Lee "Idź, postaw wartownika", Hanya Yanagihara "Małe życie"
Wygrana u Epikpage - Samantha Shannon "Czas żniw"
Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Wielka Litera - Janusz L. Wiśniewski "Eksplozje"
Oczywiście musiałam również zajść do biblioteki. Wypożyczyłam jedynie cztery książki, co jak uważam jest dobrym wynikiem: Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania", Olga Tokarczuk "Księgi Jakubowe", Stefan Türschmid "Mrok i mgła" i Natasza Socha "Biuro przesyłek niedoręczonych" - nie daje się tego czytać, więc wraca do biblioteki.
W styczniu przeczytałam 13 książek. Kilka już oddałam do biblioteki, kilka było na czytniku, dlatego na zdjęciu są tylko cztery:
1. J.K. Rowling "Baśnie Barda Beedle'a" 7/10
2. Magdalena Rittenhouse "Nowy Jork. Od Mannahatty do Groung Zero" 7/10 recenzja
3. Wiesław Adamczyk "Kwiaty polskie na wygnaniu" 8/10 recenzja
4. J. K. Rowling "Quidditch Through the Ages" 6/10
5. Huntley Fitzpatrick "Moje życie obok" 7/10 recenzja
6. J.K. Rowling "Fantastic Beasts and Where to Find Them" 7/10
7. Antoine de Saint-Exupéry "The Little Prince" 9/10
8. Jo Nesbø "Człowiek nietoperz" 7/10
9. Lars Saabye Christensen "Półbrat" 9/10
10. Nicola Yoon "Ponad wszystko" 7/10
11. Patrick Ness "Siedem minut po północy" 7/10
12. Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania" 8/10
13. Maria Rodziewiczówna "Czahary" 7/10

Książki okazały się równe poziomem, tak 7/10 z kilkoma wyjątkami. Najlepsza książka miesiąca to "Półbrat".
Ilość stron przeczytanych w miesiącu: 3862

Jak Wam się podobają moje nowości?
Czytaj dalej

Wszystko co powinniście wiedzieć o paleniu wosków - poradnik początkującego woskomaniaka cz. I

Piszę ten post już od dobrych trzech miesięcy i cały czas coś do niego dokładam, wyrzucam, przerabiam. Jak pewnie już zauważyliście uwielbiam woski zapachowe i chciałabym się z Wami podzielić garścią informacji o nich. Nie jestem jakąś wielką znawczynią tematu, a doświadczenia w nich nabierałam metodą prób i błędów.

Zdają sobie z tego sprawę, że chociaż większość zna wiodące marki wosków zapachowych, to nie decyduje się na ich palenie. A dlaczego? Oczywiście dużo zależy tu od ceny samych wosków. Przyznam szczerze, że sama długo się przed nimi wzbraniałam właśnie ze względu na ten punkt. Decydująca jest też ich dostępność. Nie we wszystkich miastach są one dostępne stacjonarnie, a przydałoby się najpierw przed zakupem samemu sprawdzić zapach, a nie kupować w ciemno. Nie wszyscy wiedzą co jest przydatne w paleniu wosków, ani jak odbywa się cały proces palenia, czy chociażby jak usunąć wosk z kominka, albo jaki zapach będzie odpowiedni na pierwsze palenie, itd. i tak można wymieniać tysiące takich punktów. Właśnie tym punktem chcę się dzisiaj zająć, czyli co powinniście wiedzieć i co powinniście mieć zanim zdecydujecie się na zakup wosku.
1. Kominek
Kominek to podstawowa rzecz, bez której palenie wosków się nie uda. Różnią się wielkością, wyglądam i przede wszystkim ceną. Kominki firmowe Yankee Candle są dosyć drogie, kosztują 43 zł wzwyż. Przyznam, że mnie samą odstrasza ta cena dlatego zdecydowałam się na te tańsze. W swojej historii palenia miałam kilka kominków, mniejsze większe, jedne bardziej udane inne mniej.
Wybierając kominek należy zwrócić uwagę na ich wysokość i wielkość misy. Im kominek wyższy tym jest pewność, że nie będzie zmieniał zapachu wosku i posłuży nam na dłużej. Może nawet odbarwiać wosk, a zapach będzie bardzo krótkotrwały. Mój obecny kominek kupiłam za 6 zł w sklepie "wszystko po ..." - to ten granatowy. Jak na razie jestem z niego bardzo zadowolona, wosk nie zmienia zapachu, również długo unosi się w powietrzu.
2. Zapałki i podgrzewacze
Jestem osobą tradycyjną i palę zapałkami. Oczywiście wszelkie zapalniczki też będą się nadawać. Dostępne są też zapałki Yankee, które jak się zapewne domyślacie są dość drogie, a charakteryzują się tym, że są znacznie dłuższe od normalnych. Domyślam się, że są zdecydowanie lepsze do palenia świec, a nie zwykłych podgrzewaczy.

O podgrzewaczach mogę napisać sporo, wypróbowałam już przeróżne. Na pewno nie kupujcie ich w Carrefourze! Wosk podgrzewaczy zrobiony jest z takich drobnych kuleczek - jak w przypadku wkładu do zniczy. Palą się bardzo krótko i wydziela się z nich charakterystyczny zapach palącego znicza. Podgrzewacze z Rossmanna palą się jedynie 3,5h i tanio nie wychodzą - 8 zł za 30 szt.. Z Biedronki chociaż są bezzapachowe słyszałam, że pachną. W Tesco mają porządne (to te na zdjęciu) palą się 4h i nie wydzielają żadnego zapachu podczas palenia, kosztują 14 zł/100 szt. Obecnie mam podgrzewacze z Intermarche, kosztują 4,50 za 30 szt. (jest też wersja 100 szt. i wychodzi podobnie cenowo) palą się 4,5h, czyli długo, czasem muszę wcześniej gasić podgrzewacz, bo wosk już nie pachnie. Nie wydziela się z nich zapach i są godne polecenia.
3. Woski
Jak z resztą pewnie zauważyliście firmy produkujące woski i świece wyrastają jak grzyby po deszczu. Jeszcze do niedawna znane były tylko Yankee Candle. Niedawno do Polski zawitały inne marki, a wśród nich Kringle Candle, Goose Creak Candle, WoodWick, Busy Bee Candle, Village Candle, Heart&Home,... nie wiem może coś pominęłam, ale te są główne.
Pomimo rozróżnienia na woski i samplery, czyli małe świeczki te drugie najlepiej początkowo rozpalić, jeżeli zapach nie będzie wyczuwalny (a tak jest zazwyczaj we wszystkich firmach) palimy je jak wosk krojąc do kominka.
Wiele osób daje do kominka w przypadku Yankee 1/4 tarty i pali ten kawałek kilka dni. Ja daję odrobinę wosku, wypalam cały podgrzewacz, wosk wyrzucam, bo już cały zapach się z niego ulotnił i następnego dnia mogę palić inny zapach jak mam taką ochotę. Takim sposobem na dłużej mi starcza.

Yankee Candle to zdecydowanie król wosków, wyróżniają się charakterystycznym wyglądem tarty, który niektóre firmy starają się podrabiać. Są owinięte w niepraktyczną folię, która po pewnym czasie rozłazi się i w miejscu zgrzewania powstają dziury. Yankee ma przeróżne kombinacje zapachowe i bardzo wymyślne nazwy po których nikt nie zgadnie czym to pachnie - chyba że nazwany jest konkretnie ;) Ceny wosków wahają się od 7 - 8 zł
Kringle Candle to drugie "dziecko" twórców Yankee, woski są większe, umieszczone w zamykanym pudełku z podziałkami. Są niezwykle intensywne, jedną kostkę kroję na 6 kawałków i zapach nadal jest intensywny. Zapachy wosków są bardziej proste i według mojego nosa bardziej przypominające naturalne odzwierciedlenie niż Yankee. Woski kosztują ok. 12 zł
Goose Creak Candle są to ogromne woski i niezwykłej sile zapachu. Na jedno palenie daję mniej wosku niż Kringle. Woski znajdują się w zamykanych pudełeczkach z podziałem wosków na kostki. Kosztują sporo, bo 22-24 zł, ale są ogroomne - najlepiej kupować z kimś na połowę.
WoodWick nie ma akurat na zdjęciu, są to czekoladki/batoniki. Nie mam z nimi dobrych wspomnień, bo miałam już dwa ich woski i oba miały ledwo wyczuwalny zapach. Kosztują 8-9 zł
Busy Bee Candle powiem tylko że takie są, bo mój jedyny egzemplarz nadal leży niezaczynany ;) Kosztują 7 zł
Village Candle ich woski są tak samo drogie jak gąski, czyli Goose CC, ale samplery również nadają się do palenia w kominku. Zapachy mają intensywne, bardzo dobrze się palą. Koszt sampleru to 11 zł
Heart&Home dostępne są tylko w kilku sklepach. W ich ofercie znajdują się samplery i świece. Samplery mieszczą się w bardzo praktycznych pudełeczkach. Niestety zapach wyczuwalny jest tylko kiedy palimy je w kominku. Samplery kosztują 8 zł.
4. Usuwanie wosku z kominka
Pamiętam swoje pierwsze woski YC. Wygrałam je w rozdaniu prawie trzy lata temu. Do wosków załączona była instrukcja, jak je palić, ile sypać i jak usuwać wosk z kominka. Bardzo mi ona pomogła, bo o paleniu wosków nie miałam zielonego pojęcia. Przyznam, że trochę mnie przerażało szczególnie to "usuwanie wosku z kominka". Myślałam, że wystarczy popchnąć palcem i sam odskoczy, ale to nie tak łatwo. Jest kilka metod, jedne dość drastyczne, inne mniej, ale wszystkie skuteczne:
- Chusteczka - kiedy woski jeszcze nie stężał, czyli zaraz po zgaszeniu podgrzewacza delikatnie wkładamy chusteczkę higieniczną do misy z woskiem, który ładnie się w nią wchłania - trzeba to robić ostrożnie żeby nie porozlewać
Nożyczki lub inny ostry przedmiot - po zastygnięciu wosku z brzegu ostrożnie podważamy nożyczkami i wtedy wosk ładnie odskakuje
Zamrażanie - kominek z zastygniętym woskiem wkładamy na parę minut do zamrażarki - wtedy ładnie odchodzi - tej metody nigdy nie próbowałam
- Palec - kiedy wosk zaczyna tężeć, ale jeszcze nie stwardniał i jest plastyczny jak plastelina wybieramy palcami wosk 

Woski Yankee i Kringle ciężko się wyciąga, Village C. wystarczy wyskrobać boki i popchnąć palcem, a sam odskoczy. Goose i H&H ze względu na to, że są zrobione z wosku sojowego są bardzo tłuste więc wystarczy przez chusteczkę palcem wydłubać wosk ;)

5. Wybieranie zapachu
Na koniec zostaje Wam wybranie odpowiedniego dla siebie zapachu.

6. Sklepy
Sklepów jest mnóstwo, więc przybliżę tylko kilka z nich
goodies.pl to chyba najbardziej znany sklep. W swojej ofercie mają Yankee i Kringle Candle. Przyznam, że sama nie robiłam nigdy w tym sklepie zakupów, a dlaczego? ponieważ nie mają interesujących mnie zniżek. Jakoś nie kusi mnie kupowanie po normalnej cenie, kiedy wiele sklepów oferują zniżki od 20% wzwyż na wszystkie zapachy.
homedelight.pl to tu najczęściej robię woskowe zakupy. Można tam kupić produkty Yankee, Kringle, Busy Bee i WoodWick. Oprócz częsty kodów na 20, 25, a nawet 30% stale znajduje się zakładka wyprzedaż, gdzie można kupić woski i świece nawet 50% taniej.
zapachdomu.pl to krajowy dystrybutor Kringle Candle, dlatego w tym sklepie jest ich największy wybór. Oprócz tego dostępne są tu Yankee Candle i Heart&Home. Tu również często są dostępne kody rabatowe. Mam do nich takie szczęście, że chyba tylko raz zrobiłam zamówienie bez przygód. Zawsze albo czegoś nie ma na stanie, a nawet raz zapomnieli o moim zamówieniu :) Chociaż stratna na tych przygodach nie wychodzę, bo zawsze coś tam dorzucą w ramach rekompensaty ;)
Pachnąca Wanna w tym sklepie znajdziecie za to wielkie stado gąsek, czyli Goose Creak, oprócz tego tradycyjnie Yankee Candle (w tym sporo zapachów niedostępnych w Polsce), Kringle Candle, Village Candle, Busy Bee, czy Wood Wick. Tu również dostępne są często kody rabatowe (w ten weekend jest -20% na Yankee z kodem YC20). Do zamówień dołączane są próbki gąsek.
Zapachy Świata to dystrybutor Village Candle i tu też jest ich największy wybór, oczywiście dostępne są też Yankee, Kringle, WoodWick i Goose Creak. Kody zdarzają się, a do zamówienia dostałam sampler Village.
Sklepy stacjonarne - u mnie w mieście jest dział Yankee w jednej księgarni, gdzie ceny są o wiele tańsze niż wszędzie, np. samplery kosztują 7,50 zł.

Jak widzicie jest to część pierwsza, w niedługim czasie przedstawię część drugą w której przedstawię m.in. jak przechowywać woski i jak wykorzystać je do innych celów niż palenie.
Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania co do samego palenia wosków piszcie w komentarzach.
Czytaj dalej

Goose Creak Candle Old Time Lemonade

Dziś chcę przedstawić kolejny wosk Goose Creak Candle - Old Time Lemonade. Dostałam go jako próbkę przy zamówieniu, na moje oko było to 1/3 kostki, a więc całkiem sporo. Gąski są tak wydajne, że starczyło mi na 4-5 paleń, więc dużo można już powiedzieć o tym zapachu.
źródło
Opis zapachu ze strony sklepu: Słodko - kwaśny aromat świeżo przygotowanej lemoniady z odrobiną goryczy z cytrynowej skórki.
Na jedno palenie użyłam tak jak widać tylko mały skrawek wosku. Szybko się rozpuszcza, o wiele szybciej niż Yankee, ponieważ jest zrobiony z wosku sojowego. Zapach momentalnie rozchodzi się po pomieszczeniu. Jest dość mocno intensywny, nawet jak na taką ilość.

Zapach słodkich cytryn, w których dość minimalnie wyczuwalna jest ich kwasowość. Mi nie przypomina lemoniady, dla mnie jest to babka cytrynowa oblana lukrową polewą - taka soczysta, słodka, a jednocześnie trochę kwaśna. 
Bardzo polubiłam ten zapach. Jest on idealny przez cały rok. Zimą przyjemnie otula swoim słodkim, ciastowym aromatem, natomiast latem będzie świetnie orzeźwiać dzięki cytrynom.
Jak wiecie woski Goose Creak są dość drogie - kosztują 22 zł, ale są tak wydajne, że opłaca się je kupować, można nawet kupić z kimś na spółkę. Chociaż zapach bardzo mi się podoba to na razie nie wrócę do niego, ponieważ jest jeszcze wiele wosków tej firmy, które bardzo chcę wypróbować.
Lubicie zapach cytrynowe zapachy? Jaki jest Wasz ulubiony zapach wosku Goose Creak Candle?
Czytaj dalej

Goose Creak Candle Hazelnut Cake

Jak wiecie jestem woskomaniaczką. Mam w swoich zbiorach 3 woski Goose Creak Candle, czyli "gąsek". Zanim spróbowałabym jednej pomyślałam, że na początek odpalę próbki, które dostałam jako gratis do zakupów od Pachnącej Wanny. Słyszałam o nich, że są bardzo mocne i nie należy ich zbyt dużo wrzucać do kominka. I rzeczywiście ich moc jest powalająca.
Opis ze strony sklepu Pachnąca Wanna: Obezwładniający zapach świeżego maślanego ciasta przełożonego waniliowym kremem z dodatkiem uprażonych orzechów. Pycha.

Moja próbka to było jakaś 1/3 kostki i wystarczyła mi na kilka paleń. Jak widzicie na zdjęciach na raz dałam tylko taki skraweczek, a siła zapachu była nadal odurzająca. Na stronie sklepu jest informacja, że należy dawać pół kostki, ale ja Wam radzę podzielić jeszcze na kilka części. Lepiej dać mniej i najwyżej potem trochę dodać, niż dać za dużo i palić przez kilka dni tylko po kilka minut. Jego siła jest nawet większa niż wosków Kringle. Po odpaleniu jest intensywny i szybko wypełnia pomieszczenie, utrzymuje się w powietrzu jeszcze następnego dnia. Nie wywołuje jednak bólu głowy.

Sam wosk jest bardzo plastyczny i tłusty, ponieważ jest zrobiony z wosku sojowego. Łatwo się go kroi, a usuwanie z kominka jest prostsze niż wosków z innych firm, nawet po całkowitym stwardnieniu. Nawet palcem można wygrzebać z miseczki kominka, oczywiście pozostają tłuste ślady, a wosk zachodzi za paznokcie, ale przez chusteczkę i palcami też się da :)
Jak da mnie jest to zapach orzechowego wafelka typu Princessa, a nawet samego wafelka. Takiego chrupiącego, a czekolada orzechowa rozpływa się w ustach. Zapach na dodatek jest tak naturalny, że wywołuje chęć na coś słodkiego. Ma coś również z kokosa. Bardzo mi się podoba i spodoba się wszystkim wielbicielom słodkich zapachów.
Jest to mój pierwszy zapach GCC i wiem, że na pewno nie ostatni. Woski może nie należą do najtańszych, ponieważ kosztują 22 zł, ale za aż 59 g i starczą na baaardzo długo.
Czytaj dalej

Nowości - listopad

Kończy się kolejny miesiąc, więc czas na podsumowanie zakupów i nowości. Listopad był to miesiąc w którym drogerie prześcigały się w promocjach. Ja sama skorzystałam jedynie na pierwszej części promocji w Rossmannie, ponieważ niczego więcej nie potrzebowałam. Niby i te kosmetyki nie były koniecznością, ale rozumiecie ;)

Rossmann
Na zakupach promocyjnych w Rossmannie była dwa razy, swoje pierwsze zakupy pokazywałam tutaj. Oczywiście tak jak za pierwszym razem i tu nie są tylko moje zakupy, ale i siostry.
Kupiłam kolejny balsam do ust Body Club, tym razem o smaku bananowym, natomiast siostra wzięła wersję malinową - 6,11 zł
Kolejne lakiery z Wibo, które po pierwszym użyciu okazały się całkiem, całkiem (chyba coś z nimi zrobili, bo poprzednie ich wersje były koszmarne). Mój jest tylko ten ostatni nr 9 - 3,15 zł

Wspólne zamówienie z kodem -10%:
Maska do włosów którą zawsze mnie kusicie w końcu jest moja, czyli Kallos Banana :)
Pasta do zębów Dabur Miswak
Sally Hansen Insta-Dry, kolejna buteleczka 
Zakupy siostry:
Celia Woman nr 7 błyszczyk
Max Factor Whipped Creme nr 45 podkład
Ingrid puder
Ja natomiast sobie wzięłam Maybelline Color Tattoo nr 98 (mój pierwszy) i sondę do zdobień. 

W tamtym miesiącu nie kupowałam wosków, natomiast w tym to nadrobiłam, oczywiście z kodem -25%.
Yankee Candle: Witches Brew, Christams Eve, Berry Trifle, Cosy by the Fire, Sparkling Snow, Sparkling Cinnamon
Przybyła też jedna "gąska" - Winter Splendor
Nowości Kringle Candle: Pumpkin Frosting, Peppermint Cocoa, Kringle, First Snow, Snow Capped Fraser, Holiday Cookies.
Zamówienie z Avonu: płyn do kąpieli biała herbata i jaśmin wersja litrowa (recenzja już niedługo na blogu) oraz balsam do ciała i maska do włosów.
Tak zamówiłam kolejne książki :) Tym razem na mestro: Diana Gabaldon "Spisane własną krwią" - kolejna już część z serii "Obca", Markus Zusak "Złodziejka książek" i "Posłaniec", Anna Ficner-Ogonowska "Czas pokaże", Elizabeth Gaskell "Północ i Południe" oraz "Panie z Cranford", pakiet książek Katarzyny Bondy "Sprawa Niny Frank", "Tylko martwi nie kłamią" i "Florystka".
Zastanawiam nad tym żeby na blogu co jakiś czas recenzować ksiązki. Co o tym myślicie?
Tym razem trochę inne nowości, bo są to słodycze :) zamówione na stornie Coś słodkiego.
Ostatnią nowością jest wygrana na blogu Nie teraz - właśnie czytam i jest to książka "450 stron".

Jak Wam się podobają moje nowości? Na coś szczególnie zwróciliście uwagę?
Czytaj dalej

Nowości - wrzesień

Dziś jest ostatni dzień września, więc przyszedł czas na post o nowościach miesiąca. Sporo rzeczy przybyło do mnie w tym miesiącu, są bardzo różne: kosmetyki, woski oraz książki. Zapraszam do oglądania:
Zakupy z Rossmanna: Ziaja orzeźwiający peeling do twarzy x4, każda saszetka po 0,99 zł - używałam niedawno i bardzo się polubiłyśmy, dlatego zrobiłam ich mały zapas ;)
Rimmel pojedynczy cień nr 140 był w cenie na do widzenia za 4,20 zł chyba
Mój jedyny zakup z drogerii eZebra z wspólnych zakupów - żel pod prysznic I love... mięta i czekolada, malutki żel, bo ma tylko 100 ml, a kosztował 2,50 zł :)
Teraz moje "bardzo skromne" zakupy z Pachnącej Wanny, oczywiście z kodem rabatowym -31%. Postawiłam na nowości Yankee Candle, ich zapachy niedostępne w Polsce i nieznane mi wcześniej marki.
Od góry Kringle Candle - Lighthouse Point, Yankee Candle - Jelly Beans, Salt Water Taffy, Windblown, Vineyard, Storm Watch, Early Sunrise, KC - Covered Bridge, Busy Bee - Bramble Jelly, YC - Sea Coral, Village Candle - Walk on the Baeach
Goose Creek - Dancing Dandelions, Clean Linen, VC - Violet Blossom, Tropical Getaway
YC - Picnic In The Park, Napa Valley Sun, VC - Rain, YC - Cranberry Twist, Vanilla Bourbon, Gingerbread Maple
Do zakupów otrzymałam próbki zapachów "gąsek": Hazelnut Cake i Old Time Lemonade.
Musiałam ją kupić, po prostu musiałam :)
Pepco, mała, drewniana tacka w kształcie serca po przecenie z 7,99 na 4,99 zł, która idealnie pasuje jako podstawka na moją świecę.
Spełniłam trochę chciejstw na Kosmetykomani: od lewej masło do ciała Bomb Summer Holiday, paletka Makeup Revolution Essential Mattes, pędzel do różu Kavai nr 47, gąbka W7, cień Freedom Makeup Base 204, Makeup Revolution rozświetlacz Golden Lights, pomadki MUR Sweetheart i Freedom 103 Pink Lust, Vaseline Original i Aloe Vera oraz wosk Yankee Candle White Gardenia. Oprócz tego dostałam krówkę i próbkę balsamu.

Zakupy z Biedronki pod tytułem "Powrót do przeszłości": andruty i ulubione gumy :)
Oczywiście nie mogłam wyjść z Biedronki bez książek :)
Laila El Omari "Monsunowe dni"
Katarzyna Bonda "Okularnik"
Aleksandra Domańska "Ulica Pogodna"
Małgorzata Szyszko-Kondej "Sześć córek"
Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś"
Caroline Leavitt "Gdzie jesteś, Jimmy?"
Linda Green "I wtedy to się stało"

W tym miesiącu zakupów było sporo i na dzień dzisiejszy jestem z wszystkiego zadowolona. A jak Wasze nowości?
Czytaj dalej