Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty

Nivea pielęgnujący płyn micelarny

W  nowościach z ostatniego miesiąca pokazywałam Wam płyn micelarny Nivea, który dostałam do testowania od BLOGmedia. A teraz nadszedł moment na recenzję.
Od producenta: Nivea pielęgnujący płyn micelarny do cery normalnej i mieszanej. Formuła 3w1 do twarzy, oczu i ust z witaminą E:
1. usuwa makijaż i skutecznie oczyszcza skórę
2. łagodnie usuwa makijaż oczu i pielęgnuje rzęsy
3. nawilża i pozwala skórze oddychać
Po użyciu skóra jest oczyszczona, odświeżona i wygląda pięknie.
Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, usuwając makijaż i zanieczyszczenia. Dzięki temu płyn skutecznie i łagodnie oczyszcza skórę bez konieczności pocierania.
Płyn zamknięty jest w klasycznej butelce, mieszczącej 200 ml. Otwieranie na zatrzask, bardzo dobrze się sprawuje - lekko się otwiera jak i szczelnie zamyka. Idealnie dozuje ilość wylewanego płynu na płatek. Sama butelka jest bardzo poręczna. Opływowy kształt sprawia, że dobrze jest ją trzymać w dłoni. Jest niewielka, więc łatwo można znaleźć miejsce na półce w łazience. Szata graficzna oczywiście jak to przystało na Nivea bardzo minimalistyczna - podobają mi się takie bez zbędnych dodatków.

O konsystencji ciężko tu mówić, bo to przecież bezbarwny płyn ;) Natomiast o zapachu już tak. Bardzo świeży, taki kosmetyczny, typowy dla Nivea zapach. Wcale nie przeszkadza w użytkowaniu. 
Znając już trochę produkty Nivea, gdzie w składzie zaraz po wodzie występuje alkohol obawiałam się, czy i w tym produkcie też będzie. Na szczęście mile mnie zaskoczyło, ponieważ go nie ma. Płyn dobrze oczyszcza skórę z makijażu. Zmywa również tusz, ale nie wodoodporny. Jest delikatny dla oczu, mi nic nie robi, jednak wrażliwcy muszą uważać. Po przetarciu skóra nie jest zaczerwieniona, ani ściągnięta, mogę nawet powiedzieć, że delikatnie ją nawilża. Można stosować go również do oczyszczania skóry, jego działanie jest równorzędne z tonikiem. Nie powoduje pieczenia w podrażnionych okolicach. Z wydajnością jest ciężko powiedzieć. Zależy tu od potrzeb konkretnej osoby, ale tak myślę, że 2-3 miesiące powinna taka butelka wystarczyć.
Koszt takiej butelki to ok. 15 zł. Oczywiście występują trzy warianty: do cery normalnej i mieszanej, suchej oraz wrażliwej i nadwrażliwej, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla swojego typu skóry.

Mogę go szczerze polecić wszystkim osobom szukającym dobrego płynu micelarnego.
Czytaj dalej

Nowości - maj

Bardzo rzadko pojawiałam się na blogu w tym miesiącu. Po prostu chcę coś z nim zmienić i nie mam w ogóle na niego pomysłu. Kosmetyki jakoś przestały mnie interesować, dlatego coraz częściej będę zamieszczać recenzje książek, które ostatnio wyprzedziły wszystkie moje pasje :)
Tymczasem zapraszam na moje nowości majowe
W maju obchodzę imieniny i takie oto dostałam prezenty :

Od BLOGmedia dostałam do testowania Płyn micelarny z Nivea.
Oczywiście nie mogło się obyć bez wizyty w bibliotece: Gabriela Gargaś "Pośród żółtych płatków róż", Anna Klejzerowicz "Sekret czarownicy", Elena Ferrante "Genialna przyjaciółka", Nathan Filer "Zapytaj księżyc" i Jo Walton "Podwójne życie Pat" - recenzja w poprzednim poście.
Tak się złożyło, że i dzisiaj też byłam w bibliotece więc od razu pokazuję co przyniosłam: Brooke Davis "Zgubiono znaleziono", Fannie Flagg "Babska stacja", Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska", Agnieszka Krawczyk "Ogród księżycowy" i Lilianna Fabisińska "Córeczka".

Nie mogło się też obyć bez zakupów książkowych w księgarni internetowej dobreksiążki: Katarzyna Horodyniec "Poza czasem szukaj", Paullina Simons "Tully", Sarah J. Maas "Korona w Mroku", Kate Morton "Strażnik tajemnic", Erika Johansen "Królowa Tearlingu", Neil Gaiman "Rzeczy ulotne" i Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?".

Tak się prezentują moje nowości z poprzedniego miesiąca. Postaram się w tym miesiącu bardziej rozkręcić blog i mam nadzieję, że mimo niewielkiej zmiany zostaniecie ze mną :)
Czytaj dalej

Nivea Aqua Effect odświeżająca pianka oczyszczająca

W kosmetykach do pielęgnacji twarzy lubię nowości. Z pianką do twarzy już się kiedyś spotkałam z Lirene (tutaj). Przyznam szczerze, że jej działanie było bardzo delikatne, ale taka forma mi się spodobała, więc postanowiłam wypróbować kolejną tym razem z Nivei.
Od producenta: Nivea Aqua Effect odświeżająca pianka oczyszczająca wzbogacona w witaminy E i Hydra IQ:
- głęboko oczyszcza skórę
- pomaga utrzymać naturalny poziom nawilżenia skóry
- mycie twarzy staje się przyjemnością dzięki delikatnej piance i przyjemnemu zapachowi
- formuła z witaminą E jest szczególnie łagodna dla skóry
- skóra jest głęboko oczyszczona, miękka i odświeżona. Wygląda zdrowo i pięknie
Pianka zamknięta jest w plastikowej butelce z takim dozownikiem-pompką (oczywiście dopiero teraz zauważyłam, że nie zrobiłam odpowiedniego zdjęcia). Działa bardzo sprawnie, nie zacina się. Sama butelka jest bardzo wygodna, nie jest zbyt duża - zawiera 150 ml płynu - i znajdzie miejsce na nawet najbardziej zastawionej półce. Szata graficzna jest typowa dla całej linii produktów Nivea. Na temat naklejki mogę jeszcze dodać, że jest ona matowa co ułatwia trzymanie butelki w mokrej dłoni.

Jak widać w butelce jest to płyn, który zmienia się w pianę. Pianka jest delikatna, różni się swoją konsystencją z pianką Lirene. Nivea to taka zwykła piana, jaka tworzy się np. z płynu do kąpieli. Zapach jest identyczny jak wszystkie produkty z tej serii, czyli świeży i delikatnie zalatuje alkoholem.
Na jedno użycie daję jedną lub dwie pompki (na zdjęciu jest widoczna jedna pompka). Do umycia twarzy nawet nie jest potrzebne wcześniejsze zwilżenie twarzy wodą, a jedynie po umyciu. Podoba mi się w niej to, że zmywa się ją bardzo szybko i nie dostaje się do nosa i oczu. 
Co do działania i zapewnień producenta to pianka nie powiedziałabym, że głęboko oczyszcza skórę. Oczyszczanie jest zdecydowanie lepsze od pianki Lirene i nawet dorównuje żelom, ale dla osób, które szukają jakiegoś nadzwyczajnego oczyszczenia efekt ten będzie za delikatny. Z nawilżeniem mogę się zgodzić. Skóra jest przyjemnie gładka, miękka, delikatna i wcale nie ściągnięta. Niestety do łagodnych dla skóry nie należy, przy wszelkich podrażnieniach po prostu piecze.

Pianka Nivea Aqua Effect jest nawet dobra. Nadaje się do codziennego używania. Efekt jaki pozostawia na skórze jest dla mnie zadowalający, chociaż nie należy do produktów mocno oczyszczających. Niestety jak większość kosmetyków Nivea ma alkoholowy zapach, który może drażnić. Kosztuje ok. 13 zł.
Czytaj dalej

Nivea Aqua Effect tonik odświeżający

Tonik to podstawa pielęgnacji mojej twarzy obok kremu nawilżającego. Miałam ich już mnóstwo, a w ostatnim czasie często je zmieniam i kupuję nowości. Dzisiaj chcę przedstawić tonik z Nivea. Kiedyś bardzo chętnie po nie sięgałam, lecz ostatnio postawiłam na inne firmy. Czy dalej mi się podobają toniki z Nivea zapraszam do dalszej części posta.
Od producenta: Nivea Aqua Effect tonik odświeżający wzbogacony w witaminę E i Hydra IQ:
- tonizuje i usuwa zanieczyszczenia
- zachowuje naturalny poziom nawilżenia skóry
- odświeża ją dzięki orzeźwiającej formule z witaminą E, która jest niezwykle delikatna dla skóry
Zobacz i poczuj niezwykle świeżą skórę.
Skóra jest głęboko oczyszczona i odświeżona, wygląda zdrowo i pięknie.

Tonik zamknięty jest w typowej dla toników Nivea lekko spłaszczonej, plastikowej butelce, mieszczącej 200 ml kosmetyku. Dla każdego typu cery odpowiada inny kolor ich produktów. W tym przypadku jest to kolor niebieski, który jest przypisany kosmetykom dla cery normalnej i mieszanej. Butelka jest wygodna w użyciu, dobrze trzyma się ją w dłoni i również nie zajmuje wiele miejsca na półce. Zamykanie na zatrzask łatwo się otwiera, ale też nie ma możliwości, żeby butelka sama się otworzyła.

Konsystencja to oczywiście bezbarwna woda. Zapach niby świeży, ale bardzo, naprawdę bardzo czuć w nim alkohol, a tak byłby nawet przyjemny.
Dobrze odświeża i oczyszcza skórę. Po przetarciu płatkiem skóra pozostaje lekko błyszcząca i gładka. Wydaje się, że ma same zalety? Niestety nie. Chwilę po użyciu skóra twarzy jest zaczerwieniona, ale po chwili nie ma po nim śladu, również podrażnione okolice np. nos podczas kataru zaczynają piec. Kolejną jego wadą jest wydajność. Stosuję go już ponad miesiąc i zużyłam prawie połowę butelki.
Odzwyczaiłam się już od alkoholowych toników i nie sądzę żebym do nich więcej wróciła. Kiedyś bardzo lubiłam te z Nivea, ale ten będzie moim ostatnim.
A Wy lubicie toniki Nivea?
Czytaj dalej

Nivea masełko Vanilla & Macadamia

Od kiedy Nivea wprowadziła do swojego asortymentu masełka do ust stałam się ich wierną fanką. Zawsze muszę mieć jakieś w zapasie - jak widać na zdjęciach obecnie na swoją kolej czekają aż dwa.
Masełko zamknięte jest w metalowej, płaskiej puszce mieszczącej 16,7 g kosmetyku. Wcześniej zapakowane jest jeszcze papierowy kartonik. Puszeczka jest bardzo wytrzymała, a przy otwieraniu nie sprawia problemów, chociaż czasem trzeba użyć paznokci. Na opakowaniu widnieją orzechy makadamia i laski wanilii.

Produkt w kolorze jest biały, ale jak widać na zdjęciach innych wersji występują różne kolory. Konsystencja bardzo gęsta, kremowa. Niestety jak się za dużo weźmie zostawia na ustach widoczną warstwę.
Pierwsze na co zwraca się uwagę przy otwarciu to zapach. Uwielbiam wszystkie wersje masełek właśnie ze względu na prześliczny zapach: karmelowe pachnie ciasteczkami, malinowe - malinową mambą, jagodowe - jogurtem jagodowym, a wersja makadamia - białą czekoladą z Kinder niespodzianki :) Jest to identyczny zapach jak właśnie wspominany zapach czekoladek Kinder. Taki mleczny, jednocześnie czekoladowy, bardzo słodki.
W smaku jest słodki, nie ma chemicznych nut. Nie przeszkadza w jedzeniu, czy piciu.
Wiem, że wielu osobom przeszkadza w nim tylko to, że trzeba aplikować palcami. Mi natomiast to nie sprawia kłopotów. Kosmetyk gładko rozsmarowuje się na ustach, pozostawia na nich delikatną warstwę ochronną. Nie klei się, a białe ślady pozostają tylko, gdy za dużo nałożymy masełka na usta.
Usta po posmarowaniu są miękkie i gładkie, do nawilżenia nie mam zastrzeżeń. Masełkiem najczęściej smaruję usta na noc, kiedy potrzebuję dłuższego nawilżenia - musi działać przez całą noc. Smaruję wtedy podwójną warstwę i kiedy rano wstają na ustach nadal znajduje się balsam.

Masełka od Nivea bardzo lubię i na pewno jeszcze nie raz do nich wrócę. Wersję makadamia mam już drugie opakowanie i jeszcze mi się nie znudziła. Kosztują ok. 10 zł, a wystarczają na pół roku więc opłacają się bardzo. Jeżeli jeszcze nigdy nie mieliście owego masełka bardzo je polecam.
Czytaj dalej

Nivea Pure & Natural tonik oczyszczający

Zarówno tonik jak i krem nawilżający to u mnie podstawa codziennej pielęgnacji. Przez kilka lat byłam wierna tonikom z Nivea, jednak ostatnio "zdradziłam" je z Ziają i dopiero niedawno do nich wróciłam, wygrzebując z zapasów ten oto egzemplarz.
Od producenta: W linii Pure & Natural naukowcy Nivea połączyli 100 lat doświadczeń w badaniach nad właściwościami skóry z cennymi, naturalnymi składnikami. Tonik oczyszczający z cennym bio olejkiem arganowym i organicznym aloesem, delikatnie oczyszcza i odświeża, przywracając naturalną równowagę skórze oraz zdrowy i promienny wygląd.

Skład:

Tonik zamknięty jest w półprzeźroczystej, plastikowej butelce mieszczącej 200 ml kosmetyku. Ma ona powierzchnię matową, co ułatwia trzymanie jej w dłoni. Szata graficzna jest typowa dla produktów Nivea. Zamykanie na zatrzask dobrze się spisuje, dość łatwo się je otwiera, nie trzeba używać siły. Przez otwór wylewa się odpowiednia ilość kosmetyku, który z łatwością można dozować.
Konsystencja jest oczywiście płynna. Jak pisałam, już dawno nie miałam toników tej firmy i przyzwyczaiłam się do bezalkoholowych produktów Ziaji. Kiedy pierwszy raz miałam go użyć uderzył mnie bardzo alkoholowy aromat. Po pewnym czasie zastąpił go zapach ziołowo-kwiatowy, nawet ładny, jednak ten alkohol trochę mi w nim przeszkadza.
Kiedy nalewa się tonik na płatek pozostaje na nim piana, tak samo na twarzy, kiedy wyleje mi się go za dużo. Tonik odświeża i oczyszcza skórę - co do tego nie mam zastrzeżeń. Minimalnie ściąga skórę, ale ja od razu smaruję twarz kremem, więc jakoś mi to zbytnio nie przeszkadza. Skóra pozostaje gładka i miękka, charakterystyczny jest błyszczący i gładki nos, zupełnie jak po użyciu żelu. Toniku używam dwa razy dziennie już od dwóch miesięcy i niedługo mi się skończy. Leje się jak woda i nie jest wydajny.

Tonik Nivea Pure & Natural mógłby być bardziej "natural", przeszkadza mi w nim alkoholowy zapach. Mógłby być bardziej wydajny. Działanie uważam jako dobre, ale czy do niego wrócę to nie wiem - jest wiele produktów na rynku które chcę wypróbować.
Czytaj dalej

Nivea Sensitive krem do twarzy na dzień

Nivea to firma, po którą najchętniej sięgam. Szczególnie lubię ich kremy do twarzy, miałam już ich wiele różnych i zawsze spełniały moje oczekiwania. Tym razem przedstawiam krem do cery wrażliwej, powiem szczerze, że nie jest to mój typ skóry, a krem kupiłam pod wpływem chwili, czyt. promocji ;)
Od producenta: Skutecznie redukuje 3 oznaki cery wrażliwej: 1. zaczerwienienie 2. odczucie napięcia skóry 3. suchość
Wyjątkowo łagodna formuła wzbogacona w ekstrakt z lukrecji i cenny olejek z pestek winogron: koi podrażnioną skórę i widocznie redukuje zaczerwienienie. Natychmiastowo uwalnia skórę od nieprzyjemnego odczucia napięcia. Zapewnia intensywne nawilżenie. Formuła z filtrem SPF 15 chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, przedwczesnym starzeniem skóry spowodowanym promieniowaniem słonecznym oraz wzmacnia naturalną odporność skóry. Wyjątkowo delikatna i wchłaniająca się formuła posiada naturalne pH oraz nie zawiera parabenów, barwników, substancji zapachowych i alkoholu.
Krem zamknięty jest w białej, matowej tubce. Oczywiście tubka znajdowała się jeszcze w kartonowym pudełku, które do tej pory się nie zachowało. Zamykanie jest na zatrzask, otwór jest odpowiednich rozmiarów, ale przy użytkowaniu trochę brudzi się jego okolica. Sam krem jest lekko żółtawy, konsystencja jest raczej lejąca, niż kremowo gęsta. Kremy Nivea mają specyficzny zapach, uniwersalnego, niebieskiego kremu. W tym przypadku jest to jego łagodna wersja, bardzo, bardzo delikatna. Jeżeli ktoś nie ma dobrego nosa do zapachów, to może go nawet nie wyczuć.

Co do działania, jak już wspominałam nie mam wrażliwej cery, więc nie wszystko, co zapewnia producent u siebie zauważyłam. Krem pozostawia skórę gładką, matową i bardzo dobrze nawilżoną. Często jest tak, że kremy które bardzo dobrze nawilżają pozostawiają na skórze tłusta warstwę, a te które dają efekt matowej skóry, bardzo ją ściągają. Tutaj nic takiego nie zauważyłam, skóra twarzy jest jednocześnie matowa i bardzo dobrze nawilżona. Twarz jest nawilżona przez cały dzień, matowa nie jest przez cały czas, ale przez dłuższy. Oprócz tego jest wydajny, żeby posmarować całą twarz wystarczy dosłownie odrobinka kremu. Dodatkowym atutem filtr SPF 15, może nie jest on wielki, ale nie wszystkie kremy go posiadają.

Podsumowując krem uważam za bardzo dobry. Przy kremach do twarzy stawiam na nawilżenie, nie oczekuje jakichś szczególnych cudów, ale nawilżenie to główny punkt i tu ten punkt jest spełniony bardzo dobrze.

Pojemność: 50 ml
Cena: 17,99 zł
Czytaj dalej

Nowości lata

W lipcu nie publikowałam postu z serii "Nowości", ponieważ nowości jako takich nie było - o dziwo, jakoś udało mi się przeżyć bez zakupów. Jest tu jeszcze trochę nowości czerwcowych, które nie załapały się do postu w czerwcu i spore zakupy z sierpnia. 
Na zdjęciu powyżej i niżej to moje zamówienie z Homedelight, oczywiście nowej porcji wosków nie mogło zabraknąć ;) Jak zawsze zakupy robiłam z kodem rabatowym:
Yankee Candle - Beach Holiday - musiałam zrobić zapas bo pachnie ślicznie
i Wild Sea Grass -  zamawiałam inny wosk, a przyszedł ten, już się nawet nie upominałam, ten też jest ładny i również mam już takie dwa
Kringle Candle - Hot Chocolate -  uwielbiam kręgielki, a ten na sucho (jeszcze) pachnie jak prawdziwa gorąca czekolada
Dodatkowo kupiłam świecznik na samplery YC z kolekcji z której są woski na zdjęciu wyżej, w morskim stylu.
Nie to, że kupiłam tylko te rzeczy, robiłam wspólne zamówienie, a część zakupów poszła na prezent.
To już zamówienie z Minti, zestaw malutkich pędzelków do makijażu oczu Ecotools, pędzel do korektora Hakuro H 60 i lakier Barry M 358 Vintage Violet. To również było wspólne zamówienie.
To już koniec nowości czerwcowych, teraz spore zakupy i nie tylko sierpniowe.
Zestaw kosmetyków Vichy, Himalaya krem uniwersalny - kolejna już tubka, stosuję na suchą skórę na łokciu i na ukąszenia komarów, podobno dobrze sobie radzi również z niedoskonałościami na twarzy. Figurka śnieżynka i okrągła puszka.
Puszka już znalazła swoje zastosowanie ;), jest bardzo pojemna, wchodzi do niej 10 wosków.
Zestaw Vichy i śnieżynkę dostałam w prezencie :)
Mydło w płynie Isana z letniej kolekcji limitowanej, pomadka Nivea, która była w cenie na do widzenia w Rossmannie za ok. 5,50 zł, już dokładnie nie pamiętam oraz błyszczyk Eveline (mam już inny odcień i bardzo go chwalę), który był gratisem do gazety face&look - cena gazety 4,99 zł.
Tutaj proszę się nie przerazić, nie wszystko jest moje ;) są to zakupy zrobione w sklepie Zapach domu, kiedy obowiązywał kod -50% na markę Heart&Home. Ja zamówiłam tylko dużą świecę Zauroczenie i sampler Słodka Czereśnia. Duże świece wychodziły po 25,95 zł, a samplery po 4 zł. Jak zawsze miałam z nimi przygody, ponad tydzień po złożeniu zamówienia nie otrzymałam od nich żadnej wiadomości, aż wreszcie się upomniałam. Mieli błąd w systemie i na przeprosiny mogłam sobie wybrać dwa podgrzewacze Kringle. I tak moje zbiory wzbogaciły się o zapachy Cherry Blossom i White Woods.
Na zdjęciu widnieją jeszcze świece Namiętność i Mgła o świcie oraz sampler Róża.
Kolejne wspólne zakupy z eZebra cienie Manhattan i krem do rąk Tutti Frutti kiwi i karambola.
Zakupy z Alledrogeria: Woda różana KTC i nowa porcja woskowych nowości Yankee Candle: Moroccan Argan Oil, Pain Au Raisin, Serengeti Sunset, Madagascan Orchid, Egyptian Musk i Kilimanjaro Stars.
Jako gratis do zakupów otrzymałam próbki kremów BB SKIN79 i miniaturkę rękawicy Glov.
Teraz zakupy niekosmetyczne, ale moje wymarzone :D

W Sinsayu znalazłam bluzki z Muminkami :) Uwielbiam Muminki i od dawna marzy mi się z nimi kubek, ale są strasznie drogie.

Tu wersja z Hatifnatami, żałuję tylko że nie mieli bluzki z Buką :(
Teraz nowość książkowa - Diana Gabaldon "Obca". Na jej podstawie powstał serial Outlander, który uwielbiam i jeśli go jeszcze nie znacie to bardzo polecam. Książkę właśnie czytam i wiem, że na jednej części nie skończę. Ta ma tylko coś trochę ponad 700 stron i jest najcieńszą z całej serii ;)
Z tego co zdążyłam zauważyć serial odbiega od książki jedynie drobnymi szczegółami, a książka jest zdecydowanie bardziej rozwinięta.
Na tym kończę swoje letnie nowości. Czy jest coś co Was szczególnie zainteresowało?
Czytaj dalej

Nivea Pure & Natural pomadka olive & lemon

Jak zapewne wiele razy wspominałam, jestem wielką fanką i maniaczką pomadek. Wy również najczęściej wyszukujecie u mnie recenzji pomadek, a post o moich zapasach nadal bije rekordy popularności.
Dziś chcę przedstawić jedną z moich ulubionych pomadek do której często wracam, czyli Nivea z serii pure & natural oliwki i cytryna.

Od producenta: Zapewnia długotrwałą ochronę dla suchych ust.
Innowacyjna formuła pomadki Nivea Pure & Natural z HYDRA IQ, oliwy z oliwek i ekstraktem z cytryny chroni usta przed wysychaniem. Twoje usta stają się miękkie i wyglądają zdrowo. Zapewnia długotrwałe nawilżenie i ochronę suchych ust.
W 100% wolna od konserwantów. Zawiera certyfikowane masło shea i naturalne składniki.

Pomadka zamknięta jest w klasycznym sztyfcie, w tym przypadku opakowanie jest półmatowe, które ułatwia otwieranie. Zrobione jest w grubego plastiku - co jest wielką zaletą pomadek Nivea - który nie pęka, ani się nie wyrabia przy dłuższym użytkowaniu, albo jeżeli ktoś tak jak ja lubi sobie nią "popstrykać" ;) - otwierać i zamykać. Sam sztyft pomadki jest dość twardy, nie powinien się roztopić pod wpływem ciepła, ale też nie jest twardy jak kamień. Konsystencja jest idealna, gładko rozprowadza się na ustach, nie zostawia na nich za dużo kosmetyku, ani nie trzeba wiele razy po nich jeździć pomadką. Zapach nie jest chemiczny, ale też nie jest zbytnio naturalny, mi bardzo odpowiada, oczywiście pachnie oliwkami i cytryną z przewagą cytryny. Po posmarowaniu można spokojnie jeść, czy pić ponieważ nie wpływa na smaku. Zapach utrzymuje się dość długo na ustach.

Jak już wspominałam, pomadka Nivea gładko rozprowadza się na ustach, pozostawiając na nich niewielką warstwę. Pomimo, że sztyft jest zielony nie barwi ust, jedynie delikatnie je nabłyszcza. Usta są miękkie, dobrze nawilżone i odżywione, nadaje się do pielęgnacji ust na noc - smaruję tylko troszkę więcej niż w dzień, a rano nadal czuję, że są posmarowane.

Pomadka Nivea olive & lemon należy do moich ulubieńców, w ogóle bardzo lubię pomadki Nivea i często do nich wracam.

Pojemność: 4,8 g
Cena: ok. 8,80 zł


Czytaj dalej

Nowości - maj

Dziś przychodzę z postem zakupowym, któremu można nadać podtytuł "dużo zdjęć-mało tekstu". Zatem zapraszam do oglądania, bo do czytania to tu za wiele nie ma ;)

Zacznę od ostatniego tygodnia promocji -49% w Rossmannie, miałam nie szaleć i kupić tylko odżywkę do paznokci, ale kiedy zobaczyłam plakietki przy wieszaczkach z pomadkami od razu zapełniłam nimi koszyk ;)
 
Tak prezentują się całe zakupy, a pod spodem wyszczególnienie:
 
Trzy pomadki kupione na zamówienie dla siostry: Neutrogena, Alterra i Isana
 
To już są moje zakupy:
Nivea miód i mleko - 4,49
Nivea hydro - 4,49
Alterra rumianek - 2,54
Blistex Intensive - 6,11
Isana arbuz - 2,05 (od razu znalazła nowego właściciela)
Carmex granat - 5,35
Neutrogena malina nordycka - 4,58
Bielenda odżywka do paznokci - 5,87
Eveline Color Edition nr 701 - 7,95
W sklepie internetowym Zapach Domu była promocja -26% i oczywiście nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Chyba muszę ich zablokować, żeby mi nie wysyłali wiadomości na maila, albo bez otwierania powinnam takie maile usuwać ;)
Zdjęcie pierwszych dwóch gdzieś mi wcięło...
Pink Grapefruit - 5,18
Cappuccino Truffle - 7,40
Beach Holiday - 5,18
Tarte Tatin - 5,18
Champaca Blossum - 5,18
Pink Hibiscus - 5,18
Skusiłam się na nowości, świeczki Heart&Home:
Sea Grass - 5,92
Dawn Mist - 5,92
Jasmine Daydream - 5,92
Świeczki tej firmy są nieco większe od samplerów YC i cenowo są tańsze. Zapakowane są w plastikowe pudełeczko - osłonkę.
Zakupy z e-glamour, kupuję tam bardzo często, ceny mają tam o wiele niższe w stacjonarnych drogeriach.
NYX pomadka 595 Strawberry milk - 22,80
Zestaw pomadek Labello clasic - 12,50
Szczotka Tangle Teezer - 22,30
Zakupy z wyprzedaży w Biedronce:
Foremki silikonowe do lodu w kształcie owoców, w zestawie dwie sztuki - 2,99
Foremki gwiazdki - 2,00
Organizer na kosmetyki - 4,00
Foremki kupiłam oczywiście z myślą o robieniu mydełek ;)
Następnego dnia znów tam zawitałam i kupiłam:
Kolejny organizer
Foremki za 2 zł. Tym razem muszelki i rybki
oraz serduszka
W gazecie face&look dodawany był krem do stóp SheFoot, gazeta wraz z dodatkiem kosztowała 4,99
Tak, kolejne woski tym razem z homedelight, gdzie można było kupić kilka niedostępnych już zapachów w formie samplerów. Zapachy rozeszły się w kilka godzin więc było warto :)
Love Me, Loves Me Not x2
Sun & Sand
i dodatkowo Wild Sea Grass
Kolejne zakupy z e-glamour, tym razem za sprawą tego małego pudełeczka na dole zdjęcia, ponieważ akurat pojawił się w sprzedaży. Nie potrzebowałam akurat pudru, ale za cenę jaka obowiązuje w sklepie warto było zrobić zapas, a najjaśniejszy odcień ciężko tam dostać i zostaje wymieciony ze sklepu jeszcze tego samego dnia.
Zmywacz Sally Hansen - 4,20
Perfumy Adidas fun sensation 50 ml - 13,30
Lakier Rimmel 408 Peachella - 5,60
Puder Rimmel nr 001 - 5,60
Avon zestaw do stóp z ananasem - 15 zł
Jak się pewnie domyślacie są to zakupy z promocji -40% z Rossmanna na pielęgnację twarzy:
Nivea Care krem - 8,09
Nivea tonik - 7,79
Garnier płyn micelarny - 10,79
Alterra krem winogrono - 5,09
Alterra olejek granat - 6,59 x2
Ziaja liście zielonej oliwki płyn do demakijażu - 4,19 x2
oraz siostry krem AA - ceny nie pamiętam
Mój pięknie pachnący prezent imieninowy Burberry Brit 100 ml
Pierwszy raz udało mi się zakwalifikować do testów i z ostałam... Ambasadorką Winiary :)
W paczce znalazło się 20 chłodników w trzech wersjach smakowych
oraz zestaw do samodzielnego stworzenia mini ogródka, czyli skrzyneczka i nasiona: szczypiorek, koper i mięta.
Druga tura Rossmannowskiej promocji:
Osławiony już olejek różany Evree - 17,99
Dodatkowo dezodorant Sanex - 8,99
i puszeczka jako gratis do zakupów z okazji otwarcia Rossmanna po remoncie.

Uff, wreszcie koniec, zakupy w tym miesiącu okazały się okazalsze niż w poprzednich, ale chyba nie jestem jedyną osobą która przez te głównie Rossmannowskie promocje sporo w tym miesiącu kupiła ;)


Czytaj dalej