Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty

Nowości - sierpień + podsumowanie czytelnicze miesiąca

Sierpień nie był aż tak bogaty w nowości książkowe. Dla niektórych te 14 książek to i tak dużo, ale na moje możliwości to na prawdę mało (porównując poprzednie miesiące). Nie samymi książkami człowiek żyje, więc na końcu jest też trochę kosmetyków.
Tak na bieżąco moje nowości możecie oglądać na Instagramie (link do profilu). Tam zawsze wstawiam zdjęcia zaraz po otrzymaniu paczki/zakupie.
Zacznę od mojego stosu:
Od dołu to moje zakupy na stronie oczytani.pl. Możecie tam znaleźć książki za mniej niż 10 zł, które są w idealnym stanie więc serdecznie polecam. Oczywiście trochę tam wpadło do mojego wirtualnego koszyka: Judith Merkle Riley "Czara wyroczni", Sarah Lark "W krainie błękitnych obłoków", "Pieśń Maorysów" i "Krzyk Maorysów", Maggie O'Farrel "Kiedy odszedłeś", Ava Dellaria "Kochani, dlaczego się poddaliście"
Tamara Ireland Stone "Teatr odtrąconych poetów" - dostałam jako nagrodę za wyzwanie lipcowe na Instagramie od kiannef.
Richard Paul Evans "Michael Vey. Bunt" - wygrzebany w Carrefourze
Philippa Gregory "Odmieniec" i "Krucjata" - trafiłam na nie w sklepie z tanimi książkami w moim mieście
V. E. Schwab "Mroczniejszy odcień magii", Sarah J. Mass "Dziedzictwo ognia", Tracy Rees "Tajemnice Amy Snow", Charles Dickens "The Pickwick Papers" - efekt zakupów na nieprzeczytane.pl
 Stosik siostry, to też efekt zakupów na oczytani.pl. Może nie będę wymienić każdego tytułu. Na zdjęciu wszystko widać :)

Zakupy kosmetyczne, oczywiście w Yves Rocher :) Za sprawą kodu na -100 zł. Uzupełniłam braki w i tak licznych żelach. Jako gratis dostałam perfumy werbena i olejek pod prysznic.
A teraz podsumowanie czytelnicze miesiąca. Udało mi się przeczytać 10 książek. Najlepsze jest to, że tylko dwie z biblioteki, a reszta z moich półek :)
1. Jacek Dehnel "Lala" - 9/10 recenzja
2. Jandy Nelson "Oddam ci słońce" - 7/10 recenzja
3. Rick Riordan "Złodziej pioruna" - 8/10 recenzja
4. Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford" - 8/10 recenzja
5. Karen Thompson Walker "Wiek cudów" - 10/10 recenzja wkrótce
6. Sylvain Reynard "Pokuta Gabriela" - 7/10 
7. Carina Bartsch "Lato koloru wiśni" - 9/10
8. Agatha Christie "Obligacje za milion dolarów" - 7/10
9. Maria Rodziewiczówna "Farsa panny Heni. Czarny Bóg" - 7/10
10. Joanna Jax "Długa droga do domu" - 8/10

Jak to niektórzy liczą, w tym miesiącu przeczytałam 3616 stron
Przyznam, że to średni wynik jak na moje możliwości. Niestety gorąco nie wpływa dobrze na czytanie, a jeszcze przez jakiś czas nie miałam w ogóle na to ochoty.

Jak Wam się podobają moje nowości? Polecacie szczególnie jakąś książkę z mojego stosu?
Czytaj dalej

Nowości - czerwiec + podsumowanie czytelnicze

Czerwic minął bardzo szybko. Tradycyjnie pierwszego dnia kolejnego miesiąca przedstawiam to co przybyło w minionym miesiącu. Dla osób, które śledzą mnie na Instagramie nie będą to nowości. Od teraz będę również przedstawiała podsumowania czytelnicze. Zapraszam do oglądania. 
Wiecie lub nie wiecie byłam ostatnio w Warszawie. Przy okazji nabyłam takie drobnostki: Yves Rocher szampon granat, lakiery Essie - 2 w cenie 1 i Nerdsy :D
Teraz przechodzę do stosika hańby, a raczej stosików. Na Instagramie mogliście już zobaczyć okrojoną wersję, tutaj prezentuję rozszerzoną o nabytki siostry (i tak je też będę czytać, więc to tak jakby i moje nowości). Popłynęłam ostatnio na promocjach, głównie za sprawą Znaku i ich promocji (które o zgrozo są co drugi dzień). Także, tego przejdę może do omawiania poszczególnych pozycji:
Od dołu: Mark Helprin "Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety", Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński "Facecje", Amie Kaufman, Meagan Spooner "W ramionach gwiazd", Karen Thompson Walker "Wiek cudów", John Corey Whaley "Chłopak, który stracił głowę", Jandy Nelson "Oddam ci słońce" - to efekt moich zakupów w Znaku. Na usprawiedliwienie dodam, że żadna nie kosztowała więcej niż 15 zł ;)
Kate Morton "Dom nad jeziorem", Kim Holden "Promyczek", Winston Graham "Ross Poldark", Jane Austen "Emma", Kornelia Stepan "Żona astronoma" - to już zakupy w Świecie Książki
Katarzyna Busłowska "W samą porę" - to egzemplarz recenzencki od autorki.
Erika Johansen - "Inwazja na Tearling" - za sprawą promocji -50% w Galerii Książki ;)
Robert Foryś "Gambit hetmański" - ze Znaku
Rick Riordan "Greccy Herosi według Percy'ego Jacksona" oraz pakiet "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" - to również efekt promocji w Galerii Książki.
To już zakupy siostry: Magdalena Parys "Biała Rika", Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki", "W krainie wodospadów", Kathryn Taylor " Powrót do Daringham Hall", "Ocalić Daringham Hall", "Zostawić Daringham Hall", Sarah Jio "Marcowe fiołki", "Dom na plaży" - promocje w Znaku, Paullina Simons "Samotna gwiazda" - Biedronka, Elena Ferrante "Historia ucieczki", "Historia zaginionej dziewczynki", Julie Cohen "Zwodnicza miłość" - Świat książki
Czerwiec niebył tak obfity w przeczytane książki jak w zakupy, ale kilka książek udało mi się przeczytać:
1. Matthew Quick "Wybacz mi, Leonardzie" - od dłuższego czasu piszę jej recenzję, al nie mogę skończyć ;)
2. Eva Pohler "Pgratorium. Wyspa tajemnic" - recenzja
3. Fannie Flagg "Babska stacja" - recenzja
4. Eric-Emmanuel Schmitt "Tektonika uczuć"
5. Liliana Fabisińska " Córeczka"
6. Eric-Emmanuel Schmitt "Moje życie z Mozartem"
7. Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński "Facecje"

A jak Wam minął czerwiec pod względem zakupów i czytelniczym?
Czytaj dalej

Yves Rocher odżywczy balsam do ust

Jako maniaczka wszelkich pomadek lubię testować nowe produkty. Tym razem z moich zapasów wyciągnęłam balsam Yves Rocher o którym słyszałam wiele pozytywnych opinii, czy i mi się spodobał zapraszam dalej.
Od producenta: Poznaj odżywczy balsam do ust, który łagodzi uczucie ściągania skóry, odżywia usta i chroni je przed czynnikami zewnętrznymi. Twoje usta będą odbudowane i odżywione. Dzięki ściętej końcówce produktu, aplikacja balsamu jest prosta i przyjemna.

Balsam zamknięty jest w matowej tubce, która jest bardzo wygodna w użyciu. Mieści ona 10 ml, czyli standardowa ilość jak na taką tubkę. Opakowanie nie jest przeźroczyste, przez co nie ma możliwości sprawdzenia ile kosmetyku jeszcze pozostało. Szata graficzna nie odbiega od standardowego opakowania firmy. Zamykanie na zakrętkę, po otwarciu ukazuje się ścięty aplikator, który dzięki temu że jest tak wyprofilowany ułatwia nakładanie balsamu na usta. Produkt wyciska się z łatwością, nie trzeba się siłować z tubką.
Konsystencja balsamu jest bardzo gęsta. Zmienia się pod wpływem temperatury otoczenia: od bardzo gęstej kiedy jest zimno, do prawie wodnistej przy wyższej temperaturze lub kiedy trzymamy tubkę w dłoni. Jest to półprzeźroczysta, biaława maź, która nie zostawia białych śladów na ustach, jedynie bezbarwną, błyszczącą warstwę ochronną. Zapach jest bardzo ładny i bardzo naturalny. Pachnie cudownie miodem. W smaku jest słodki, nie przeszkadza w jedzeniu i piciu.
Balsam bardzo dobrze nawilża i chroni usta. Jest idealny zimą, długo ochrania usta i wspaniale nawilża nawet najbardziej wysuszone usta. Jest to jeden z najlepszych balsamów do ust jakie miałam i bardzo go polecam.
Czytaj dalej

Nowości - luty

W tym miesiącu nie poszalałam zbytnio z kosmetycznymi zakupami, chociaż niektórzy mogą myśleć inaczej, ale przeglądając posty z innych miesięcy w większości było tego zdecydowanie więcej. Nie obyło się bez świeczkowych/woskowych zakupów, których już jakiś czas nie było. Zapraszam do oglądania :)

Biedronka
W Biedronce kupiłam poszewkę na poduszkę z wyprzedaży za 5 zł i dwa zeszyty na spirali - zgarnęłam ostatniego Olafa, a Minionkom nie mogłam się oprzeć :D - 1,79 zł/szt.


Homedelight
Uzupełnianie zapasów woskowych (jakby mi ich brakowało) - w nowości - za sprawą kodu -25%:
Kringle Candle: Grey, Set Sail, Cozy Cabin, Spellbound, Aqua, Cherry Blossom, White Woods
Yankee Candle: Tulips, Peony, Moonlight, My Serenity, Winter Glow, Lemongrass&Ginger, Pineapple Cilantro, Honey Glow, Blend Up, Ginger Dusk


Zapachy Świata
Kolejne zapachowe zamówienie, tym razem postawiłam na samplery Village Candle, a kupiłam je z 15% rabatem.
Od góry: Home for Christmas, Rio Carnival, Sleigh Ride, Pure Linen, African Safari, Tea Time, Yankee Candle Wedding Day, Wild Rose, Beach Party, Just For You, Summer Breeze, Rain, Eucalyptus Mint, Patchouli Peppercorn
Yankee Candle Fresh Cut Roses, Palm Beach, Juicy Raspberry, Natural Cotton, Winter Wonderland, Scarlet Berry Tulip, Eternal, Soft Linen, Christmas on the Beach, Randezvous, Fields of Blossom, Hydrangea


Mestro.pl
W księgarni internetowej zamówiłam książki, są wśród nich nowości, jak i troszeczkę starsze już pozycje: Kate Morton "Milczący zamek", Diane Chamberlain "Dar morza" i "Tajemnica Noelle", Katarzyna Berenika Miszczuk "Szeptucha", Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz "Awaria małżeńska", "Siedem życzeń", Jojo Moyes "Razem będzie lepiej", Ransom Riggs "Osobliwy dom pani Peregrine" i Neil Gaiman "Drażliwe tematy".
Zbiorcze zdjęcie z zakupami: Avon żel Garden of eden 500 ml/7,99 zł i żel z Biedronki Oceania 500 ml/2,99 zł.


Avon
Zakupy z ostatniego katalogu: żele pod prysznic 3,99 zł za 250 ml, krem do rąk z wiosennej oferty 100 ml za 3,99 zł i pomadka z tej samej serii, również 3,99 zł oraz kuleczki wyrównujące koloryt za 19,99 zł.

Yves Rocher
Bardzo dawno nie zamawiałam z Yves Rocher, aż trafiłam na kod -100 zł który rabatuje też zielone punkty, więc zrobiłam małe zapasy :)) Żele kawa, makadamia, magnolia, bawełna, lotos, grejpfrut, pomarańcza, karambola. Ulubiony szampon z granatem, płyn do demakijażu, który chwali dużo osób, a do zakupów dostałam krem pod oczy i maskę do włosów.
W tym miesiącu odwiedziłam przybytek zła zwany biblioteką. Starałam się zbytnio nie szaleć - odniosłam 6 książek, więc wypożyczyłam również 6 ;) Susan Jane Gilman "Królowa lodów z Orchard Street", Agnieszka Krawczyk "Dolina mgieł i róż", Magdalena Knedler "Pan Darcy nie żyje", Thomas Hardy "Z dala od zgiełku", Anna B. Kann "Powrót do Barcelony" i Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zakład o miłość".
Kolejne zdjęcie z zakupami typu misz-masz: Biedronka kolejny żel Oceania z limitowanej edycji 2,99 zł, Kik puszka na woski oczywiście ;) 4 zł i Labo krem Himalaya 5,99 zł - byłam przy okazji więc zrobiłam zapas.

Tak oto prezentują się moje nowości jak do tej pory uważam je za udane, a czy się sprawdzą okaże się za jakiś czas.
Co Was najbardziej zaciekawiło w moich nowościach?
Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic karambola z Malezji

Moje zapasy żeli z Yves Rocher powoli się uszczuplają, ale jak się dowiecie w poście z nowościami nie długo ten stan trwał ;) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu, tym razem jest to wersja karambola. Jest to dość nowy żel w ofercie Yves Rcher, bo wprowadzony został wiosną 2015 roku. Od razu wiedziałam, że będzie mój, bo uwielbiam takie owocowe zapachy :)
Od producenta: Żel pod prysznic o egzotycznym zapachu doskonale myje skórę i wpływa odprężająco na zmysły.

Żel zamknięty jest w klasycznej dla YR spłaszczonej butelce, mieści ona 200 ml kosmetyku. Zazwyczaj przy żelach tej firmy zwraca się uwagę na kolorowe butelki. Najlepsze jest to, że opakowanie jest całkowicie przeźroczyste, a to sam żel nadaje im ten kolor. Naklejka typowa dla całej serii, czyli opis produktu i owoc, czy też kwiat nawiązujący do zapachu danego żelu. W tym przypadku jest to karambola. Zamykanie na zatrzask, jest dość mocne i dobrze się domyka, ale nie sprawia trudności przy otwieraniu, nawet z mokrymi dłońmi. Na otwór zawsze narzekam, ponieważ żel jest bardzo lejący i trzeba wprawy, żeby nauczyć się z niego korzystać - nie wylewać połowy butelki na raz, oczywiście przez przypadek.

Konsystencja oczywiście bardzo lejąca, ale ja po tylu żelach, które już miałam nabrałam wprawy w jego dozowaniu. Kolor żelu to taki jak widać na zdjęciach - taki słoneczny żółty. Zapach, czyli najważniejszy aspekt żeli YR jest cudownie egzotyczny. Taki prawdziwy owoc (niestety nie wiem jaki zapach, ani smak ma karambola) nie ma w nim nic sztucznego, chciałoby się powiedzieć "bez sztucznych barwników i konserwantów" jakby to był sok, a nie żel :) Jest niezwykle energetyzujący, pobudza i wpływa na pozytywny nastrój. Niestety zapach utrzymuje się krótko na skórze, znika prawie zaraz po umyciu.
Jakością piany nie odbiega od pozostałych żeli, czyli bardzo dobrze się pieni. Co do mycia również nie mam zastrzeżeń. Nie powoduje u mnie przesuszenia skóry, ani żadnego uczulenia, czy nieprzyjemnego ściągnięcia. Nie wpływa również na nawilżenie. Przy żelach pod prysznic niestety nie da się bardziej rozpisać na temat działania ;)
Yves Rocher żel pod prysznic karambola jest bardzo dobrym żelem. Nie wpływa negatywnie na skórę, ale też nie zauważyłam po jego użyciu nawilżenia. Jego zapach jest cudowny i myślę, że mogę go wpisać na listę ulubieńców - już uzupełniłam jego zapas. 
Kosztuje około 9 zł, a na promocjach, czy z kodami można go kupić nawet za połowę. Polecam wszystkim wielbicielom żeli Yves Rocher i osobom lubiącym owocowe, egzotyczne zapachy w żelach pod prysznic.
Mieliście ten żel? Jaki jest Wasz ulubiony zapach żelu z YR?
Czytaj dalej

Yves Rocher żel jabłko z anyżem oraz lotos z Laosu

Na pewno się powtarzam, ale bardzo lubię żele pod prysznic z Yves Rocher. Mają śliczne zapachy i to bardzo naturalne. Dzisiaj przychodzę z recenzją dwóch żeli. Pierwszy jabłko z anyżem to letnia edycja limitowana oraz lotos ze stałej oferty, to kolejna już butelka.

Żel pod prysznic i do kąpieli jabłko z anyżem
Od producenta: Żel pod prysznic i do kąpieli o orzeźwiającym i pobudzającym zmysły zapachu jabłka i anyżu.

Wiecie za co lubię Yves Rocher? Za ich krótkie opisy na opakowaniach. Nie piszą w nich całych poematów jak niektóre firmy, że czytając je zastanawiam się czy to jest jeszcze kosmetyk, czy może już co innego. U nich jest przeważnie jedno zdanie, które zawiera wszystko co powinno się wiedzieć o kosmetyku, bez zbędnych upiększeń.

Butla żelu jest sporych rozmiarów, jej pojemność wynosi 400 ml, co na płyn do kąpieli jest wielkością odpowiednią, natomiast żelu już niekoniecznie. Wiem, że w sklepach YR można dokupić do nich pompkę, a ja przelewam do mniejszej butelki z pompką i zajmuje chociaż mniej miejsca. Bardzo podoba mi się szata graficzna butelki. Konsystencja jest średnio lejąca.
Z działania żelu jestem zadowolona. Dobrze myje i pieni się, bardzo fajnie odświeża skórę. Nie powoduje podrażnień, ani nie wysusza skóry. Nie powoduje też nawilżenia - dla mnie ma działanie neutralne.

Jego największym atutem jest zapach. Pachnie prawdziwymi zielonymi jabłkami, takimi soczystymi i świeżymi. Anyż jest bardzo mało wyczuwalny, prawie wcale. Zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas po umyciu. Jest to letnia edycja, ale pasuje też na zimę.

Żel pod prysznic kwiat lotosu z Laosu

Od producenta: Żel pod prysznic o zmysłowym zapachu kwiatu lotosu doskonale myje skórę i wpływa kojąco na zmysły.

Przeźroczysta butelka, zawiera 200 ml płynu. Zawsze mi się podobały te buteleczki, wydają się niewielkie, ale pojemność mają taką jak inne żele. Jest dość lejący jak to z żelami YR bywa, ale jeszcze tak optymalnie - zdarzały się bardziej lejące.

Tak jak i jego poprzednik dobrze myje i oczyszcza skórę. Nie mam zastrzeżeń do pienienia się, jest też neutralny dla skóry.
Zapach jest bardzo świeży, kwiatowy i taki wodny - nie wiem jak to określić. Bardzo lubię żele o zapachu lotosu i wypróbowałam już kilka z różnych firm. Ten miałam już kiedyś i nadal mi się podoba, na pewno jeszcze nie raz będzie u mnie gościć.

 Lubicie żele z Yves Rocher? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?
Czytaj dalej

Yves Rocher krem do rąk czarne owoce

Okres świąteczny już się skończył, więc wracam do normalnych recenzji. Dziś jest to krem do rąk Yves Rocher czarne owoce. Kremy do rąk to jak i pomadki stały punkt mojej pielęgnacji. Nie są może moją obsesją, ale zawsze mam kilka w zapasie. Zimą dłonie potrzebują szczególnej pielęgnacji. Zawsze w tym okresie smaruję dłonie kilka razy dziennie.
Od producenta: Świąteczna spiżarnia czarne owoce nawilżający krem do rak.
Okryj wyrafinowany i apetyczny zapach czarnych owoców w kremie do rąk o intensywnie nawilżającej formule.

Krem zamknięty jest w plastikowej tubce, mieszczącej 75 ml kosmetyku. Jest ona dość twarda, ale dostatecznie miękka, żeby łatwo było wycisnąć krem. Matowa powłoka ułatwia trzymanie tubki w dłoni. Zamykanie na zatrzask, dobrze pełni swoją funkcję.
Konsystencję ma dość rzadką, lejącą - trzeba uważać przy aplikacji, bo może gdzieś spaść. Rozsmarowuje się dość dobrze, ale lepiej uważać z ilością, bo zostawia wtedy białe ślady. Zapach ma przyjemny, taki jeżynowy. Utrzymuje się jeszcze dłuższy czas po posmarowaniu.
Działanie oceniam jako bardzo średnie. Niby nawilża, ale na krótko. Po posmarowaniu skóra przez chwilę jest ściągnięta i pokryta powłoką. Używałam go głównie na noc i rano nie było po nim już śladu. Nie nadaje się na chłodne dni, chociaż jest to edycja zimowa. Pomimo, że używałam go jeszcze kiedy było ciepło, musiałam smarować dłonie w ciągu dnia - co robię przeważnie tylko zimą.
Czytaj dalej

Yves Rocher krem do rąk czerwone owoce

Zimowa limitka Yves Rocher rozpieszczała nas cudownymi zapachami. Nie udało mi się użyć akurat tego kremu zimą, tylko latem i wyszłam na tym bardzo dobrze.
Od producenta: Świąteczna spiżarnia czerwone owoce nawilżający krem do rak.
Okryj wyrafinowany i apetyczny zapach czerwonych owoców w kremie do rąk o intensywnie nawilżającej formule.

Krem do rak zamknięty jest w czerwonej plastikowej tubce, zamykanej na zatrzask, otwór ma odpowiedniej wielkości. Tubka jest matowa, co ułatwia wyciskanie kosmetyku. Szata graficzna bardzo mi się podoba, jest minimalistyczna, ale przyciąga uwagę.
Konsystencja kremu jest lejąca, nawet bardzo, dlatego trzeba uważać przy wyciskaniu. Zapach ma ładny, nie jest to nawet taki typowo zimowy zapach, po prostu to mix malin, poziomek i trochę truskawek. Jest to bardzo fajne połączenie, nie czuć w nim kwaśnych nut malin, ani sfermentowanych owoców, co jak zauważyłam często się zdarza przy malinowych zapachach.
Kosmetyk nie pozostawia tłustej warstwy, ani białych śladów na dłoniach. Wchłania się dość szybko, ale pozostawia lekkie uczucie ściągnięcia skóry, co nie jest przyjemnie. Nawilżenie jest bardzo delikatne, dlatego jak wspomniałam na początku ciesze się, że używałam go latem, kiedy skóra nie potrzebuje bardzo głębokiego nawilżenia. Kiedy posmarowałam dłonie wieczorem, rano nie było już śladu po nawilżeniu, ale moje dłonie latem nie są wymagające dlatego bardzo się tym nie przejmowałam.
Powiem szczerze, że jest to taki średniak, który bardziej nadaje się na lato niż na zimę. Z tego co się orientuję w sklepie internetowym jest już niedostępny, ale być może są jeszcze dostępne pojedyncze sztuki w sklepach stacjonarnych. Ciekawa jestem jak się będą spisywać pozostałe wersje.

Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 8 zł
Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic zielona cytryna z Meksyku

Miał się pojawić post o jednym z zapachów Heart&Home, ale źle sie czuję więc publikuję recenzję wcześniej przygotowaną, a jest to kolejny żel pod prysznic YR. 
Dziś przedstawię mojego letniego ulubieńca. Jest to żel pod prysznic o zapachu zielonej cytryny, który towarzyszył mi podczas letnich upałów.
Od producenta: Żel o orzeźwiającym zapachu zielonej cytryny doda energii na cały dzień.

Żel zamknięty jest w typowej dla tej firmy niewielkiej spłaszczonej butelce. Szata graficzna ma motyw towarzyszący wszystkim ich żelom. Zamykanie jest dość ciężkie, dlatego najlepiej otworzyć butelkę jeszcze przed zamoczeniem rąk. Otwór powinien być trochę mniejszy, ponieważ konsystencja wszystkich żeli YR (jest tylko kilka wyjątków) jest bardzo lejąca i wylewa się go dość dużo. Kosmetyk w kolorze jest jasnozielonym, tak to żel ma taki kolor, butelka jest przeźroczysta.
Wszystkie żele Yves Rocher mają to do siebie, że ich zapach jest bardzo naturalny, prawie identyczny jak owocu lub kwiatu - w zależności od wariantu zapachowego. Tak jest i w tym przypadku. Żel pachnie świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny, jest jednocześnie kwaśny i słodki. Pozwala się odprężyć i ochłodzić po upalnym dniu.
Zielona cytryna nie odbiega swoim działaniem od innych żeli YR, czyli dość dobrze się pieni, bardzo dobrze myje i odświeża skórę. Nie wpływa na stan skóry ani negatywnie, ani pozytywnie. Nie jest on wydajny przez swoją rzadką konsystencję, chyba że umiejętnie się z nim obchodzicie, wtedy można się nim cieszyć przez dłuższy czas.

Żel pod prysznic zielona cytryna to zapach, który może się podobać zarówno kobietom jak i mężczyznom. Nie wyróżnia się niczym od innych żeli tej firmy. Działa odświeżająco i ochładzająco, jest idealny w upalne, letnie dni.
Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic pomarańcza z Florydy

Nie ukrywam tego, że moimi ulubionymi żelami pod prysznic są żele z Yves Rocher - chyba widać to po ilości ich recenzji. Wracam do nich co jakiś czas, a warianty zapachowe, które bardzo polubiłam kupuję ponownie.
Od producenta: Żel pod prysznic Pomarańcza z Florydy to kosmetyk do mycia ciała o żelowej konsystencji, który jednocześnie pielęgnuje skórę puszystą pianą o zapachu soczystych pomarańczy, przywołując skojarzenia z pełnymi słońca pomarańczarniami Florydy. Formuła wykorzystująca odświeżające, pobudzające właściwości zapachu pomarańczy, wzbogacona została składnikami o działaniu nawilżającym i łagodzącym. Kosmetyk ma neutralny dla skóry odczyn pH.

Żel zamknięty jest w niewielkiej, spłaszczonej butelce. Dzięki temu, że jest przeźroczysta możemy kontrolować ilość ubywanego kosmetyku. Konsystencja żelu oczywiście jest żelowa i bardzo lejąca, ale przyzwyczajona jestem do niej i wiem, że wylewając płyn trzeba bardzo uważać. Otwór powinien być trochę mniejszy jak na taką konsystencję, zamykanie jak przy wszystkich żelach YR jest dosyć oporne. Sam kolor i zapach żelu przypomina sok pomarańczowy, no może nie do końca w kolorze, bo to bardziej oranżada pomarańczowa niż sok. Zapach jest bardzo słodki, idealnie odzwierciedla prawdziwe pomarańcze, nie wyczuwam w nim chemicznych nut. Na opakowaniu powinni dodawać informację "Nie do spożycia" - z resztą tak na wszystkich ich kosmetykach powinni informować.
Z racji wodnistej konsystencji żel nie należy do wydajnych. Pomarańcza bardzo dobrze myje i odświeża skórę, pozostawia ją gładką. Nie przyczynia się do jej nawilżenia, ani jej nie wysusza. Bardzo dobrze się pieni. Pojemność żelu to 200 ml, za który trzeba zapłacić 8,90 zł, jednak co jakiś czas pojawiają się bardzo korzystne kody i promocje i można go kupić nawet o połowę taniej.

Nie wszyscy opisują żele pod prysznic, ponieważ są to kosmetyki, od których niewiele możemy oczekiwać, wystarczy żeby ładnie pachniał, oczyszczał skórę i nie robił jej krzywdy (wysuszał czy uczulał). Ja bardzo lubię recenzję żeli, mogę wtedy poznać ich zapach, chociaż tylko po opisie i wtedy wiem jaki może mi się spodobać, a jaki nie.
Do kosmetyków Yves Rocher stacjonarnie nie każdy ma dostęp - tak jak ja - a w sklepie internetowym kupuje się w ciemno. Sporo ich już przerobiłam i teraz wiem, że spokojnie mogę ryzykować zmawiając nowe warianty zapachowe.
Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic i do kąpieli malina

Na takie upały jakie dziś panują przydałoby się coś orzeźwiającego lub pięknie pachnącego, a najlepiej i jedno i drugie, dlatego zaprezentuję żel pod prysznic. Ich recenzji mam najwięcej, ponieważ uwielbiam żele, a prawie cały czas używam czegoś nowego.

Od producenta: Żel pod prysznic i do kąpieli o zapachu soczystej maliny.

Yves Rocher oczywiście nielubi się zbytnio rozpisywać o swoich produktach. Żel zamknięty jest w dość sporej butelce, o ogromnym otworze. Sporo osób dodaje do niej pompkę, a ja przelewam do mniejszej butelki również z pompką. Konsystencja żelu jest średniej gęstości, czyli gęstsza od żeli YR w małych buteleczkach. Żel nadaje się również do kąpieli, ale ja używałam go tylko pod prysznic. Zapach podoba mi się, bałam się że będzie pachniał sfermentowanymi malinami, jak się często zdarza w kosmetykach o zapachu malinowym, ale miło mnie zaskoczył. Jest to zapach bardzo słodki, malinowy, może nie do końca naturalny, ale też nie chemiczny, nie znudził mi się podczas długiego używania.
Co do działania, to żel jak żel, dobrze myje i odświeża skórę, do pienienia nie mam zastrzeżeń. Nie wysusza skóry, jak dla mnie jest bardzo fajny, ale wśród żeli w większych butelkach z Yves Rocher zajmuje drugie miejsce po truskawce. (pozostałe recenzje żeli truskawka i jeżyna)

Pojemność: 400 ml
Cena: 16,90 zł


Czytaj dalej

Yves Rocher żel pod prysznic grejpfrut z Florydy

Jak zapewne zauważyliście mam słabość do żeli pod prysznic z Yves Rocher. Jeszcze mnie te małe buteleczki nie zawiodły, zapachy jakie miałam do tej pory bardzo mi się podobały i często do nich wracam. Dziś chcę Wam przedstawić żel o zapachu grejpfruta, jest to moja pierwsza buteleczka, ale już wiem że na pewno nie ostatnia.
Od producenta: Żel pod prysznic o energetyzującym zapachu grejpfruta doskonale myje skórę i wpływa orzeźwiająco na zmysły.
Żel zamknięty jest w niewielkiej, lekko spłaszczonej buteleczce. Dzięki temu że jest przeźroczysta można z łatwością kontrolować ilość zużywanego żelu. Otwiera się dość ciężko, najlepiej otworzyć przed zamoczeniem dłoni. Jak to bywa w przypadku żeli z YR konsystencję ma bardzo lejącą, dlatego lepiej uważać przy wylewaniu, bo przez nieuwagę można wylać pół butelki ;) Zapach, czyli najważniejszy punkt w żelu pod prysznic, ma się wrażenie jakby w butelce zamknięty był nie żel, tylko sok grejpfrutowy, jest aż tak podobny do prawdziwego soku. Jest to chyba jeden z lepiej udanych ich zapachów, który wiernie oddaje zapach prawdziwego owocu. Zapach utrzymuje się na skórze do godziny po umyciu.
Bardzo dobrze się pieni, nie powoduje wysuszenia skóry, ale też nie zauważyłam żeby ją nawilżał. Ze względu na rzadką konsystencję jest średnio wydajny, raz wyleje się więcej, a raz mniej.

Podsumowując, jest to bardzo dobry żel, a sam zapach sprawia że chce się go znowu kupić. Jest na pewno odpowiedni żel na upalne, letnie dni, kiedy bardzo dobrze odświeża skórę.

Pojemność: 200 ml
Cena: 8,90 zł


Czytaj dalej

Nowości - czerwiec

W tym miesiącu trochę zaniedbuję blog i Was, jakoś nie miałam weny na pisanie postów, ale postaram się poprawić ;)
Jako że zbliża się koniec miesiąca przedstawiam dzisiaj post z nowościami. W tym miesiącu trochę skromnie, ale to chyba dobrze prawda? ;) Zapraszam do oglądania:
Otrzymałam paczkę od BLOGmedia z produktami do testowania: kosmetyki do opalania Soraya, Bio-Oil oraz plastry Salvequick. Paczka była dla mnie zupełną niespodzianką, w ogóle się jej nie spodziewałam.
Zaszalałam trochę w Yves Rocher, oczywiście przez kod -50%:
Żel jabłko-anyż - 8,83
Żel cytryna-bazylia - 8,83
Żel owies - 8,83
Mleczko do ciała owies - 10,39
Szampon granat - 6,74
Szampon owies - 5,17
Żel magnolia - 4,65
Żel lotos - 4,65
Żel karambloa - 4,65
Żel bawełna - 4,65
Olejek peelingujący do dłoni - 5,67
Gratisy: krem Elixir 7,9, maseczka z glinką marokańską i żel oczyszczający do dłoni
Dwa zamówinia z Avonu, żele revitalising, biała herbata i jaśmin, garden oraz mleczko i żel zielona herbata i werbena.
Nie mogłam przejść obojętnie obok promocji 1+1 na lakiery w Naturze i kupiłam dwa lakiery smart girls nr 18 i 14. Wiem że na zdjęciu słabo widać kolory, 18 to jasny liliowy, a 14 lekko różowy z marmurkowymi drobinkami. Za oba lakiery zapłaciłam 4 zł.

Takie oto nowości przybyły mi w tym miesiącu, jestem z nich bardzo zadowolona.


Czytaj dalej