Kringle Candle Autumn Winds

Jesień to bardzo zmienna pora roku, raz jest wietrznie i deszczowo, a raz świeci słońce - jak u mnie dzisiaj. Dziś chcę zaprezentować zapach Autumn Winds od Kringle Candle, który idealnie wpasowuje się w każdą jesienną pogodę.
O zapachu: Poczuj delikatny zapach jesiennej nostalgii. Zanurz się w słonecznych aromatach barwnych, opadłych liści oraz ciepłego drewna z subtelną nutą słodyczy.

Bardzo lubię KC za ich opakowania, czyli plastikowe pudełeczka które są łatwe do przechowywania, nie to co folie YC, przez które wysypuje się pokruszony wosk i trzeba je dodatkowo zabezpieczać.
 
W swojej kolekcji posiadam nie wosk, lecz podgrzewacz. Niestety, ale jest to pierwszy tego produkt KC jaki miałam, który jest bardzo słabo wyczuwalny po odpaleniu. Na szczęście kiedy ukroiłam go kawałeczek i podgrzałam w kominku, zapach stał się bardzo intensywny, czyli taki jak powinien.
Zapach jest ciężki do sprecyzowania, są w nim mroźne i ciężkie nuty oraz słodkie. Jest to mieszanka różnych przypraw ja wyczuwam m. in. cynamon, goździki i drzewo sandałowe. Od razu można poczuć chłodny jesienny poranek, lekko mglisty i ziemię usłaną kolorowymi liśćmi. Wiatr przynosi zapach mgły, dymu i wilgotnej ziemi. Jak już wspominałam jest to zapach nie tylko zimny, ma coś jeszcze otulającego, to przez cynamon można poczuć również zapach szarlotki.

Autumn Winds czuć przez cały dzień palenia oraz na następny dzień pomimo otwartych drzwi do pokoju. Tak jakby osadzał się na meblach i wsiąkał w dywan ;)
Nie przepadam za męskimi zapachami, wspominałam już nie raz, że Midsummer's Night od Yankee Cnadle był moim najgorszym zapachem. Kręgielek nie jest typowym męskim zapachem, podchodzi pod tą kategorię, ale nie do końca, dlatego myślę, że akurat ten zapach może się spodobać i tym którzy nie lubią takich aromatów.

A Wy znacie ten zapach?
Czytaj dalej

Avon żel pod prysznic Cherry Blossom i Passionfruit & Peony

Żele pod prysznic to kosmetyki, które zużywają się u mnie bardzo szybko. Uwielbiam różnorodność, dlatego zawsze mam otwarte dwa i stosuję je na zmianę lub w zależności od humoru. Dzisiaj chcę przedstawić dwa żele z Avonu. Różnią się jedynie zapachem, a ich działanie jest takie same, dlatego jego opis będzie tylko jeden.

Cherry Blossom - Kwiat wiśni
Butelki żeli z serii Naturals są bardzo proste, niewielkie i bardzo mi się podobają. Nie mają żadnych zbędnych ozdób, ani pełno jakichś niepotrzebnych nikomu ozdobień na etykietce. Otwór jest odpowiedniej wielkości, nie wylewa się przez niego za dużo żelu.
Konsystencja jest żelowa, nie lejąca, bardzo dobrze się rozprowadza po skórze.
Wersja kwiat wiśni jest takim delikatnym, kwiatowym zapachem. Przypomina wiosenne kwiaty i myślę, że znajdzie wielu zwolenników. Mi bardzo się podoba i na pewno jeszcze do niego wrócę.

Passionfruit & Peony - Marakuja i Peonia

Wersja marakuja i peonia jest to zapach bardziej owocowy niż kwiatowy. Dominuje w nim zapach marakui, który jest słodki i nieco cytrusowy, bardzo egzotyczny. Peonia jest w dalszym planie, ale również można wyczuć jej nuty. Wychodzi z nich bardzo fajna mieszanka zapachowa.

Oba żele bardzo dobrze się pienią, fajnie oczyszczają skórę i nie powodują wysuszenia, ani nawilżenia. Żele z Avonu jeszcze nigdy nic złego mi nie zrobiły i tak jest i tym razem.

Żele Avon Naturals mają bardzo ładne zapachy, może nie do końca naturale, ale są bardzo blisko. Na pewno jeszcze nieraz do nich wrócę.
Lubicie żele z Avonu? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?
Czytaj dalej

Badger pomadka wanilia z Madagaskaru

Recenzowałam już kilka pomadek firmy Badger, a dzisiaj przyszła kolej na kolejną z nich. Początkowo miałam siedem pomadek, ale dwie musiałam rozdać, bo nie zauważyłam, że mają bardzo krótki termin ważności (tak to jest w kosmetykach naturalnych). Tą też musiałam wcześniej otworzyć niż planowałam.
Od producenta: Wyprodukowane na bazie tłoczonego na zimno olejków z oliwki, rokitnika, wosku pszczelego, ekstraktu z dzikiej róży oraz wyciągu z aloesu.
Balsamy Badger koją, łagodzą i pielęgnują usta!
- Super-nawilżające naturalne i organiczne
-  bez sztucznych barwników oraz środków smakowo- zapachowych

Pomadka zamknięta jest w klasycznym sztyfcie. Szata graficzna - jeśli do mnie czasem zaglądacie to pewnie kojarzycie - jest taka sama jak w przypadku pozostałych pomadek, zmienia się tylko tło dla Pana Borsuka czarodzieja. Sama konsystencja również niczym się nie różni, czyli jest zbita, ale przyjemnie rozpływa się pod wpływem ciepła ust. Teraz jedyna zmienna rzecz w tych pomadkach, czyli zapach. Nie przepadam za wanilią, nie przeszkadza mi, ale jeśli mam wybór wolę wybrać inny zapach. Pomadka ma zapach laski wanilii, czyli bardzo naturalny zapach - co zawdzięcza olejkom eterycznym w składzie. Nie jest to zapach męczący, ulatnia się zaraz po posmarowaniu.
Co do samego działania, tak jak w przypadku poprzednich wersji nie mam zastrzeżeń. Ma same pozytywy: bardzo dobrze nawilża i to długotrwale, wygładza usta i je odżywia, stają się miękkie i delikatne. Jedynym jej minusem jest cena, pomadka kosztuje 17,90 zł tu opłaca się bardziej kupić zestaw czterech za 54 zł.

Pomadka Badger wanilia bardzo dobrze się spisuje. Świetnie nawilża i odżywia usta. Jest idealna w okresie jesiennym, kiedy nasze usta potrzebują szczególnej pielęgnacji i ochrony.
Czytaj dalej

Yankee Candle Summer Scoop

Moją pierwszą świecę dostałam na urodziny w zeszłym roku. Przez dłuższy czas stała sobie na półce i cieszyła oczy. Przechodząc tylko ją otwierałam, wąchałam i zamykałam z powrotem. Teraz zapalam ją średnio raz w tygodniu, żeby starczyła na dłużej.
O produkcie: Wspomnienie przepysznych domowych lodów owocowych, w których prym wiedzie truskawka :-) W sam raz na upalny dzień!

Świeca jest niewielka, jak widać na zdjęciu jest tylko trochę wyższa od pudełka z chusteczkami. Jednak starczy na naprawdę sporo paleń. Zamknięcie jest ciężkie i potrafi się nieźle zassać, ale mamy pewność, że nie otworzy się przy przenoszeniu. Sam wosk świecy ma dziwną barwę, tzn. wygląda jakby ktoś niedokładnie wymieszał kolory - biały i różowy i w efekcie wyszły takie właśnie dwu smakowe lody.
Jak zalecają na filmikach instruktażowych - tak zdarzyło mi się takie coś obejrzeć ;) - świecę powinno się palić ok. 4 godz. żeby wosk roztopił się aż do ścianek. Ja palę ją bardzo różnie, raz krócej, a raz dłużej. Czasem zdarza mi się "bawić" jej woskiem - jeszcze na ciepło zapałką, czy czymś innym odciągam pozostały wosk ze ścianek. Przy kolejnym paleniu już się ładnie wypala.
Naklejka każe nam sobie wyobrażać zapach letnich lodów z owocami, takimi jak jagody, czerwone porzeczki, czy inne jagodowe owoce. Całość zatopiona w śmietankowych, czy też waniliowych lodach.
Po otwarciu świeczki wydobywa się śliczny, owocowy aromat właśnie takich owocowych lodów. Zapach mnie nie zawiódł, właśnie tak go sobie wyobrażałam. Podczas palenia zapach się nie zmienia, jest dość intensywny - chociaż niektórzy mówią, że małe świece pachną bardzo słabo, albo wcale - wypełnia całe pomieszczenie, a jakby otworzyć drzwi myślę, że rozprzestrzeniłby się na cały dom. Zapach wyczuwalny jest jeszcze na drugi dzień.
Zapach Summer Scoop jest idealny w chłodne, ponure jesienne dni. Potrafi przenieść w jakieś cieplejsze miejsce, a także przywołuje wspomnienia wakacji. Mi bardzo przypadł do gustu i bardzo się cieszę, że mogę się nim cieszyć jeszcze przez długi czas.
Czytaj dalej

Kallos Silk szampon

Marka Kallos jest znana w szczególności ze swych masek, ale pojawiają się również ich inne produkty, typu szampony, czy żele pod prysznic. Bardzo mi się spodobała maska Silk, dlatego skusiłam się na taki szampon.
Od producenta: Szampon do włosów Kallos Silk z zawartością oleju oliwkowego i proteiny jedwabiu do suchych, matowych włosów. Dzięki zawartości odżywczych czynników działających oleju oliwkowego i proteiny jedwabiu delikatnie czyści włosy. Martwe i wyblakłe włosy nabierają bardziej lśniącego, jedwabistego i elastycznego uroku.

Szampon mieści się w wielkiej litrowej butli. Nie jest ona praktyczna, ponieważ po pierwsze ciężko ją gdzieś postawić w łazience, a po drugie otwór ma ogromny. Ja przelałam ją do półlitrowej butelki, a resztę schowałam i dolewam w miarę ubywania, tak jest wygodniej. Szata graficzna jest typowa dla tej marki, a naklejka jest identyczna jak na masce. Silk w kolorze jest biały, z lekkimi refleksami. Konsystencja typowa dla szamponu, pół lejąca jak dla mnie idealna. Zapach ma taki sam jak maska Silk, kosmetyczny, lekko perfumowany.
Kallos bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje, na jedno użycie wystarcza bardzo niewiele, dlatego jest wydajny. Ja używam go najczęściej przy drugim myciu. Nie plącze włosów, a nawet ułatwia rozczesywanie. Włosy po wysuszeniu są przyjemnie gładkie, ale nie oklapnięte, sypkie i miękkie. Z łatwością zastępuje odżywkę, czy maskę, dlatego jak już używam tego szamponu nie nakładam odżywki. Nie wywołał u mnie łupieżu, ani nie pogorszył stanu skóry głowy.

Szampon Kallos Silk kosztuje 7,70 zł w perfumerii E-glamour. Z efektów stosowania jestem bardzo zadowolona. Nie używałam zestawu szampon Silk plus taka maska, ale myślę, że spisywałby się rewelacyjnie.
Czytaj dalej

Nowości - październik + zakupy Rossmann -49%

Październik nie był szczególnie owocny w zakupy kosmetyczne, jedynie na wyprzedaży w Biedronce coś kupiłam. Nawet w tym miesiącu nie kupiłam wosków, z czego sama się dziwię, co miesiąc coś przybywało - przyszedł czas na wypalanie zgromadzonych zapasów. Już myślałam, że będę musiała zmieniać profil bloga z kosmetycznego na książkowy ;)
Biedronka - wyprzedaż na której można było kupić wiele produktów po naprawdę niskich cenach, od lewej:
Chusteczki nawilżane Queen 1 zł paczka - idealne do torebki
Żel pod prysznic Palmolive - 3 zł
Szampon Jantar - 5 zł
Zapas mydła w płynie Linda 900 ml - 3 zł
Kremy do stóp Bebeauty każdy po 1 zł - bardzo je lubię, recenzja tutaj
Lirene krem do stóp - 5 zł
Będąc w Rossmannie tak tylko się porozglądać trafiłam na cenę na do widzenia kremu BB z Maybelline za 6,29 zł - dwa razy tyle płaciłam za niego na poprzedniej promocji - 49%
Pokrowiec na tablet kupiony w Empiku za 7 zł - przecena plus wybrane punkty Payback
służy mi za pokrowiec na mojego Kindle
Kolejne zakupy z Empika foremki - oczywiście na mydła - 5 zł oraz foremki na mini babeczki - 7 zł
Nie wiem czy pamiętacie, w tym poście pokazywałam pierwszą część serii "Obca" Diany Gabaldon, a w tym miesiącu przybyła mi reszta serii :D - zajmują 2/3 półki ;) Premiera kolejnej części będzie w połowie listopada, już nie mogę się doczekać :D
Inne książki to:
Sabina Waszut "Rozdroża" i "W obcym domu"
Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź" - mogę polecić wszystkie książki tej Pani. Przeczytałam wszystko co napisała, nawet książki dla dzieci ;)
Anthony Doberr "Światło którego nie widać" - książka o której ostatnio jest głośno, zbiera pozytywne opinie na Lubimy Czytać, więc zaryzykowałam zakup
Paulina Simons - "Sześć dni w Leningradzie"
Książki kupiłam w księgarniach internetowych Aros i Platon24 ze sporym rabatem.

Kolejne zakupy są już z dzisiaj, kupione na promocji w Rossmannie:
 Eveline Color Edition 709 - 8,15 zł mam już jedną i bardzo ją lubię, dlatego skusiłam się na kolejny kolor
Rival de Loop maseczki odświeżająca i złuszczająca - 1,19 zł sztuka akurat były w promocji
Neutrogena Intense repair balsam do ust - 5,60 zł lubię ich pomadki, a tej jeszcze nie miałam
Body Club balsam truskawkowy - 6,11 zł - pachnie bardzo ładnie, na bazie wosku pszczelego i masła shea jutro będzie moja jeszcze wersja bananowa :D
Blistex MedPlus - 5,60 zł bardzo lubię Blistexy, a tej wersji jeszcze nie miałam
Nivea Soothe&Protect - 4,48 zł - tej wersji nie miałam, ale słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii
Sally Hansen Instant Cuticle Remover - 11,21 zł wiele osób go poleca więc postanowiłam wypróbować

Zakupy siostry:
Bielenda odżywka - jest bardzo dobra to już któreś z kolei opakowanie
Nivea Soothe&Protect - taka sama jak moja
Alterra granat - 2,54 zł
Isana różana - 2,13 zł
Lovely Extra Lasting nr 3 - 4,48 zł
Wibo 1 Coat Manicure lakiery  nr 17, 15 - 3,15 zł sztuka
Lovely Fast Dry lakiery  nr 5, 3, 1 - 3,36 zł sztuka


Jak Wam się podobają moje nowości?
Czytaj dalej