Uroda Melisa pomadka

Jak widać uwielbiam pomadki ochronne, stałym punktem moich zakupów w drogerii jest regał z pomadkami. Właśnie przy jednej z takich wizyt w oczy wpadła mi pomadka z Urody. Firmę znam od dawna, ale o ich pomadkach nie słyszałam, a że lubię nowości chciałam sama przekonać się o jej działaniu.
Opakowanie to klasyczny wykręcany sztyft zrobiony z dość cienkiego plastiku, który po pewnym czasie się wyrabia i pomadka zaczyna się otwierać bardzo lekko. Pomadka ma wyprofilowany koniec, żeby ułatwić aplikację - czego w pomadkach ochronnych nie lubię, wolę zakończone prosto wtedy lepiej mi jest się z nią obchodzić. Sztyft jest lekko wodnisty, tzn. nie jest kremowy jak np. zwykła pomadka Nivea, tylko bardziej mokry, mimo to jest zbity i twardy i trzeba kilka razy przejechać po ustach, żeby je dobrze posmarować. Zapach ma baaardzo delikatny, ledwie wyczuwalny, trochę ziołowo-apteczny.
Pomadka ładnie wygląda na ustach, delikatnie je nabłyszcza i zostawia na nich fajną warstwę ochronną, która wygląda jak błyszczyk. Usta po jej stosowaniu są miękkie, wygładzone i co najważniejsze dobrze nawilżone i odżywione. Idealnie nadaje się na mrozy i wiatr, ponieważ długo pozostaje na ustach.
Za niewielkie pieniądze można kupić naprawdę dobrą pomadkę, która spisuje się nawet lepiej niż droższe pomadki ochronne.

Pojemność: 4,2 g
Cena: 5-6 zł


Czytaj dalej

Nivea happy time kremowy żel pod prysznic mleczko bambusowe i zapach kwiatu pomarańczy

Od producenta: Odświeżający żel pod prysznic pobudzający zmysły.
Pozwól by jedwabiście kremowy żel z pielęgnacyjnym mleczkiem bambusowym otoczył Twoją skórę miękką pianą, gdy zapach kwiatów pomarańczy pobudzi Twoje zmysły.
Opakowanie żelu to biała butelka, przez które niestety nie widać poziomu zużycia. Butelka jest wygodna i poręczna. Zamykanie ma dobre, do otworu też nie mam zastrzeżeń, ale niestety przy użytkowaniu trochę żelu zostaje  przy otworze i zostawia nieestetyczne ślady. Żel jest biało-przeźroczysty o kremowej, jedwabistej konsystencji. Pachnie pomarańczowym napojem, o lekko chemicznym aromacie.
Żel dobrze myje skórę, ładnie się pieni, wytwarza przyjemną, puszystą i kremową pianę, która powoduje delikatnie nawilżenie skóry. Po umyciu skóra, oprócz nawilżenia jest gładka i dobrze odżywiona. Dla osób które nie lubią wcierać w siebie balsamów, czy innych kremów nawilżenie tylko żelem powinno być wystarczające.
Jest to naprawdę dobry żel, fajnie nawilża skórę i ładnie się pieni, tylko szkoda że zapach nie jest ładniejszy.

Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 9 zł


Czytaj dalej

Avon Foot Works krem do stóp orzechy makadamia

Na osłodę dzisiejszego chłodnego, bardzo wietrznego i przynajmniej u mnie śnieżno-deszczowego dnia przedstawiam recenzję bardzo słodkiego kremu z Avonu.
Bardzo lubię kremy do stóp z Avonu. Może nie mają rewelacyjnego działania, ale zawsze pięknie pachną. Za swój krem zapłaciłam 5,99 zł, oczywiście cena zmienia się w każdym katalogu raz na lepsze, a raz na gorsze.

Od producenta: Nawilżający krem do stóp Orzechy Makadamia. Wzbogacony olejkiem z orzechów makadamia.
Tubka kremu jest odpowiednio giętka, zamykanie ma na zakrętkę, a otwór jest odpowiedniej wielkości. Kolor kremu jest delikatnie żółto-pomarańczowy, konsystencję ma kremową i dostatecznie zbita, aby aplikacja była wygodna. Zapach ma po prostu przepiękny i wcale go nie wyolbrzymiam. Spodobał mi się już od pierwszego powąchania i ta miłość nie blednie nawet pod wpływem długiego już użytkowania. Jest to zapach słodki, pachnie prażonymi orzechami makadamia oblanymi karmelem lub obtoczonymi w cukrowej posypce, która tworzy na nim słodką, chrupiącą otoczkę - chociaż "na żywo" nie wąchałam, ani nie jadłam orzechów makadamia, ale w kosmetykach o takim zapachu mam już jakieś doświadczenie ;)
Co do działania, jeśli ktoś miał kiedykolwiek krem do stóp z Avonu to wie, że są to takie średniaki, wystarczające dla mało wymagających stóp. Niestety w moim przypadku miał postawioną wysoką poprzeczkę, ponieważ jego poprzednik krem z Scholla, o którym pisałam tutaj zrobił na mnie ogromne wrażenie. Krem oczywiście nawilża, delikatnie zmiękcza skórę i pozostawia ją gładką. Szybko się wchłania, nie zostawia uciążliwej tłustej, lepkiej warstwy, ani białych śladów.
Mam nadzieję, że jeszcze dostanę go po korzystnej cenie i zrobię wtedy zapasy ;)

Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 10 zł


Czytaj dalej

Zapasy - pomadki

Dziś przedstawiam kolejny post z serii "Kosmetyczne zapasy". W informacjach o mnie, po prawej stronie powinnam dopisać, że jestem maniaczką pomadek i wszelkich ustnych mazidełek. Mam ich spore zapasy, ale też bardzo szybko je zużywam - oprócz pomadek kolorowych i błyszczyków, te idą mi bardzo opornie. Był taki czas kiedy wchodziłam do drogerii i zobaczyłam, że w promocji jest pomadka której jeszcze nie używałam to musiałam ją mieć. Teraz trochę się powstrzymuję i kupuję jedynie po naprawdę dobrej promocji i kiedy zauważę, że moje zapasy się uszczupliły. Najczęściej kupuję produkty, których jeszcze nie miałam i bardzo rzadko do jakiejś wracam, najczęściej podczas użytkowania się z nią męczę, a efekty też nie są zadowalające. Traktuje to chyba jako takie moje hobby, niektórzy zbierają np. pocztówki, a ja pomadki ;)

Swoje skarby trzymam w pudełku, w którym dostałam wygraną w rozdaniu na blogu Lauresowe. Jest bardzo mocne i naprawdę pojemne. Od razu mówię, że są to moje zapasy, nie używam ich wszystkich na raz, czekają sobie grzecznie na swoją kolej ;)
A teraz przejdę do prezentacji zawartości pudełeczka.
 Tak wygląda moje pudełeczko zaraz po otworzeniu,
a tak po zdjęciu wierzchniej warstwy. Staram się żeby panował tu jako taki porządek. Rząd po lewej to błyszczyki i kolorowe pomadki, a po prawej pomadki ochronne.
Na powyższym i poniższym zdjęciu są to masełka do ust. Od lewej: Nivea jagoda (x2), Carmex w słoiczku (to moje drugie opakowanie), Bomb Cosmetics malinowy, Bielenda wiśnia, Nivea makadamia (chyba już trzecia puszeczka), Balea pomarańcza i Kleenex.

Teraz największy zbiór pomadki w sztyfcie. Jest ich najwięcej z tej racji, że najlepiej mi schodzą i jest to najwygodniejsza forma.
Yves Rocher miód, Nivea oliwki i cytryna (drugi raz), Blistex classic, Maybelline Baby Lips jagoda i wiśnia oraz pomadka Avon
Zestaw pomadek Badger: imbir i cytryna, mandarynkowa bryza, bezzapachowy i górska mięta oraz Palmer's czekolada i mięta
Uroda Melisa, Alterra rumianek, Yves Rocher regenerująca, malina, czerwone owoce i czarne owoce
Badger lawenda i pomarańcza, wanilia z Madagaskaru oraz różowy grejpfrut, Bebe klasyczna (miałam już ją wiele razy), Dermacol i Chap Stick ze Shrekiem jabłkowy
Na tym zdjęciu przedstawiam zapasy kolorówkowe: Bourjois Colour Boost 04 Peach on the Beach , Essence z limitki Love Letters 01 Rosy in love, Bell Creamy & Shiny 04, Wibo Eliksir 07, Ledycode tint - nie pamiętam jaki numer i Celia 2 w 1 Nawilżająca Pomadka-błyszczyk 501
Kolejną grupą, już ostatnią są błyszczyki: Eveline Colour Celebrities 589, Celia Delice 16, Essence Marble Mania 04, Lovely Extra Lasting 2, L'oreal Glam Shine 187 Aqua Mandarin, Maybelline 130 Crushed Candy, Oriflame, Yves Rocher morela, Joanna truskawka, Essence szarlotka i sernik z truskawkami.

Obecnie używam dwóch pomadek kolorowych, dwóch błyszczyków w tubce i jednego z pędzelkiem oraz dwóch pomadek ochronnych i jednego masełka. Staram się nie otwierać świeżo kupnych kosmetyków, żeby jak najdłużej zachowywały świeżość.
Jeżeli dotrwaliście do końca to dobrze, to znaczy że post nie był bardzo nudny ;)

Czytaj dalej

Kallos Silk maska do włosów

Jakieś pół roku temu w Drogerii Laboo natknęłam się na promocję masek Kallosa. Przyznam się szczerze, że najbardziej zależało mi na osławionej już Latte, ale dostępna była tylko ta wersja i to ostatni egzemplarz. Kosztowała ok. 9 zł, za taką cenę i taką pojemność można było kupić na spróbowanie.

Opis produktu ze strony wizaż: Maska do włosów w kremie Kallos Silk z wyciągiem z oleju oliwkowego i białego jedwabiu do włosów suchy i zniszczonych. Dzięki zawartości odżywczych składników sprawia, że matowe i wyblakłe włosy stają się miękki, błyszczące i elastyczne.(źródło)
Maska zamknięta jest w ogromnym, wściekle różowym pudle. Jest ono bardzo niewygodne i zajmowałoby za dużo miejsca w łazience, dlatego służy ono jedynie za pojemnik na dolewki, przelewam maskę do mniejszego, bardziej poręcznego opakowania. Konsystencję ma jedwabiście kremową, bardzo delikatną. Nie wyczuwam żadnego szczególnego zapachu, jest delikatny, taki zwykły, kosmetyczny zapach.

Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, wystarcza naprawdę niewielka ilość kosmetyku na jedno użycie. Działa nawet jeśli się ją trzyma na włosach 3-4 min., ale efekty są znacznie lepsze po 10 min. Zauważyłam, że włosy są znacznie ładniejsze, bardzo dobrze nawilżone i świetnie wygładzone. Nie daje efektu tłustych włosów, ale są lśniące i jedwabiście gładkie aż po końcówki. Włosy po wysuszeniu nie puszą się, nie są też oklapnięte, ani suche. Bardzo dobrze się rozczesują i nie plączą się.
Jest to moja pierwsza maska z tej firmy i po jej świetnym działaniu mam ochotę na inne.

Pojemność: 1 l
Cena: ok. 10 zł


Czytaj dalej

Avon naturals żel pod prysznic granat i mango

Od producenta: Soczyście owocowy zapach kusi akordami granatu i mango. Nawilżający żel pod prysznic pozostawia skórę oczyszczoną i odżywioną.
Opakowanie to przeźroczysta buteleczka z otwieranym wieczkiem. Otwór ma bardzo dobry - wylewa się odpowiednia ilość kosmetyku. Jest bardzo poręczna, niewielka i nie zajmuje dużo miejsca. Żel jest dość gesty, w miarę dobrze się pieni. Zapach, na pewno wiele osób miało kiedyś w swoim życiu owocowe mgiełki do ciała z Avonu. Mają ładne zapachy, dość naturalne, ale wyczuwa się w nich alkohol (ostatnio coś chyba z nimi zrobili, bo nie jest tak bardzo wyczuwalny). Żele pachną tak samo, tylko bez alkoholowego aromatu. Mango jest ledwo wyczuwalne, dominuje granat, chociaż nie jest on jakoś bardzo naturalny to można go do tej kategorii ostatecznie zaliczyć.
Żel spełnia podstawowe kryteria, czyli: dobrze myje skórę i się pieni oraz ładnie pachnie. Nie zauważyłam żeby nawilżał skórę, ale też jej nie wysuszał. Nie mogę też powiedzieć, że jest bardzo wydajny, starcza na tyle ile przeciętny żel pod prysznic. Swój egzemplarz kupiłam za jakieś 5-6 zł, za taką cenę żal było nie brać.
Jest to przeciętny żel, który nie działa cudów, ani nie powoduje mojej niechęci do niego. Fajnie sprawdzałby się latem, kiedy w łazience przeważają owocowe aromaty.

Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 8 zł


Czytaj dalej